Pokazywanie postów oznaczonych etykietą słodkości. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą słodkości. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 13 lutego 2018

Amoniaczki


Amoniaczki to NIC innego jak kruche ciasteczka. Wypiekano je na pograniczu Mazowsza i Podlasia na święta czy uroczystości rodzinne albo na niedzielne popołudnie. My robimy je właśnie na całkowicie "nie-nasze" Walentynki. 

Korzystano wtedy z faktu wypiekania chleba, gdy piec był jeszcze nagrzany robiło się właśnie amoniaczki.  Od innych kruchych ciastek różnią się głównie jednym składnikiem – węglanem amonu,  używanym już przez nasze prababki. W trakcie pieczenia amoniak się odparowuje a pozostały dwutlenek węgla ma wpływ na idealną chrupką konsystencję. 

Amoniaczki

500 g mąki,
100 g margaryny,
150 g cukru,
pół szklanki mleka,
2 jajka,
sól,
2 łyżeczki amoniaku,
cukier wanilinowy,
cukier puder do posypania.


 
Margarynę ucieram z cukrem, dodaję jajka, odrobinę soli, cukier wanilinowy i amoniak rozpuszczony w ciepłym mleku i mąkę. Ciasto wyrabiam i pozostawiam w chłodnym miejscu na godzinę. Następnie schłodzone ciasto wałkuję na grubość około 5 mm i wykrawam foremkami ciasteczka. Ciastka kładę na posmarowanej blasze i piekę na jasnozłoty kolor w temperaturze około 200 stopni C. Wystudzone posypuję cukrem pudrem.

piątek, 9 lutego 2018

Myszynieckie czy czernickie?


O czym mówi tytuł postu? Myszynieckie, czernickie...to po prostu dwa rodzaje pierogów wpisane na Najsmaczniejszą Listę Ministerialną. Pierwsze rodem z Czernic są na niej od lipca ub roku, drugie od września. W Czernicach Borowych jeszcze przed II Wojną Światową działał prężnie młyn, gdzie okoliczni rolnicy zwozili swoje zboża: grykę, pszenicę, żyto i jęczmień. Stąd pomysł na nadzienie do lokalnych pierogów. Oto przepis od gospodyń:


Czernickie pierogi
Ugotowane, przemielone mięso, najczęściej z łopatki, mieszamy z ugotowaną kaszą gryczaną, przesmażoną na tłuszczu cebulą, solą i pieprzem. Ciasto wyrabiamy ze składników: mąka pszenna, żółtka, olej, ciepła woda. Zagniecione ciasto dzielimy na porcje, rozwałkowujemy na cienki placek, z którego wycinamy szklanką krążki. Na każdy krążek kładziemy porcję farszu, zlepiały i gotujemy w osolonej wodzie. Potem obsmażamy na pełnym tłuszczu.


 Myszynieckie pierogi robione były ze świeżo zebranych jagód, Kurpie poza łowieniem ryb i polowaniami zajmowali się zbieraniem leśnego runa. Leśnym runem były oczywiście grzyby, jagody ale i kłącza czy korzenie różnych roślin z okolicznych lasów. Nadzienie zawierało jedynie jagody, bez dodatku mąki, bułki tartej czy cukru. Aby zrównoważyc kwaśnośc jagód gotowe już pierogi polewano miodem lub śmietaną.

sobota, 28 października 2017

Czerlotka versus Radomianka



Czerlotka z profilu FB
CZERLOTKA nazywana jest "słodyczą ziemi czerskiej". To odmiana szarlotki, które poza regionalnymi jabłkami grójeckimi wykorzystuje do ciasta .. wiśnie. Receptura podobno  nawiązuje aż do średniowiecznych tradycji cukierniczych. Jabłka smaży się nie tylko z cukrem ale i z ziołami.  Podstawa to kruche ciasto na które nakładane są wiśnie i owe smażone jabłka. Góra to beza posypana cynamonem. Brzmi obłędnie, prawda? Zyskała uznanie i Laur Mazowiecki już w 2014 roku...

Jadłam i zaświadczam, że warto jej spróbowac. Niestety nie byłam w stanie zrobic zdjęcia bowiem, telefon mi się rozładował a zjeśc...trzeba było na miejscu...No może nie trzeba..ale...Zdjęcie więc "zapożyczyłam" z profilu FB Czerlotki.

Kupic ją można w dwóch cukierniach w Górze Kalwarii:

Cukiernia Szymańscy S.C 
Pijarska 31
(22) 727 35 31

 
Cukiernia Karpatka Marek Oksiński
Kalwaryjska 2b
(22) 727 37 79

Drugie ciasto na dziś to RADOMIANKA. Pochodzi jak nazwa wskazuje .. z Radomia. Podobieństwo do WZ-etki oczywiste choc nie jest to "to samo". 

Radomianka

1/4 kg mąki

1 i 1/2 szklanki  cukru
3/4 szklanki mleka
3 jajka
100g margaryny
6 łyżeczek kakao
2 łyżki proszku do pieczenia
 1 opakowanie cukru z prawdziwą wanilią


Margarynę, cukier i cukier waniliowy ucieram. Następnie dodaję po jednym żółtku cały czas miksując. Kolejno: mąkę z proszkiem do pieczenia, kakao oraz mleko. Cały czas ucieram na jednolitą masę. Ubite na sztywno białka delikatnie mieszam z resztą. Masę wylewam na blachę i piekę w 170 stopniach około 35 minut. Później pozostawiam do ostygnięcia. Gdy już się to stanie przecinam ciasto na dwa równe "blaty". 
Krem robię gdy ciasto się piecze. 
250g margaryny
4 łyżki cukru pudru
170 g śmietany 18% 




Margarynę ucieram mikserem z cukrem pudrem. Następnie dodaję po jednej łyżce śmietany, cały czas miksując. Odstawiam do lodówki na kilkanaście minut.

Potem "składam" ciasto czyli przygotowanym kremem smaruję jedną z części ciasta, a drugą przykrywam. Na wierzch ciasta daję polewę czekoladową.

wtorek, 15 sierpnia 2017

Mieczyk. Malwa. Śmietanka

Jastrząbki przygotowywane dawniej były między innymi na obchody Święta Matki Boskiej Zielnej. Nie są to jednak ptaszki jakby wskazywała nazwa ale płatki. Dokładnie płatki kwiatów jadalnych z farszem. Faszeruje się je masłem lub śmietanką z dodatkiem miodu, orzechów i suszonych owoców.

Smak farszu jest słodki z wyraźnymi nutami użytych suszonych owoców, np.: gruszki, jabłka i śliwki. Wchodzi on w "kooperację" ze smakiem płatków. Malwy mają słodki i delikatny smak płatka a tulipany lekko chrupiące i ogórkowe. 

„Mamusia Marysi szła do ich maleńkiego ogródka i zrywała malwy, mieczyki, same kwiaty. Przynosiła je do kuchni i nadziewała różnymi pysznościami – słodkim serkiem z owocami, siekanymi jak dla kurcząt jajkami z ziołami, zawiniętą wędzonym mięsem siekaną ziołową sałatką. W naszym domu nazywaliśmy te nadziewane kwiaty jastrząbkami”


 Wywiad przeprowadzony z mieszkańcami woj. mazowieckiego na podstawie danych z Najsmaczniejszej Listy Ministra.

wtorek, 1 sierpnia 2017

Marengowy. Bezowy.

Na ten tort trafiłam podczas lektury bloga blogwiejski. Na wzmiankę kolejną o nim w Laurach Mazowieckich. Panią Wołynik poszukiwałam przez Stowarzyszenie Wspólnota Lokalna Powiatu Legionowskiego. Uwielbiam tort bezowy. Kawowy wprost ogromnie. Może uda mi się na urodziny wyśledzic ten od pani Wołyniuk. Tak właśnie myślałam i ......

niestety porażka:( 

Musiałam więc zadowolic się innym tortem bezowym o kawowym posmaku.  Jednakże nie mogę powiedziec, że bardzo żałuję:)

piątek, 14 lipca 2017

Gruszka. Wiśnia. Porzeczki

Konfitura staropolska nie jest prostym przepisem typu 1 kg owoców na 3/4 kg cukru. O nie. Wszak to konfitura staropolska. Musi byc "pieprzno i szafranno" . Efekt powalający smakowo. Dla mnie może się schowac "malina z calvadosem" czy inne "takie-tam". Proponuję zrobic dziś w małych "urokliwych" słoiczkach a w grudniu jak znalazł będą słodkie "home-hand-made" podarki pod choinkę. 

A tak w nawiązaniu do literatury to czy ktoś czytał "Dzikie Ziele" Marii Dąbrowskiej? Pewnie nie z własnej woli. A szkoda. Ja w ramach uzupełnienia wiedzy przeszperałam literaturę wielkich polskich feministek i to co znalazłam o owocach akurat o:


Marynki nie było ani przy jednych truskawkach, ani przy drugich. Wobec tego pani zanurzyła się w stary ogród, bardziej zacieniony i chłodny. Nie rosły tam kwiaty ani ogrodowizny. Jedne drzewa rozpościerały swoje gałęzie po trawnikach, inne były olbrzymie jak drzewa w puszczy i roniły swój drobny owoc z niedosiężonej wysokości.
Naprzeciwko cukrówki, pod którą leżały porozstrzaskiwane gruszki lepkie od soku, w cieniu zdziczałych malin spała Marynka — ogromna i wspaniała — z wyrazem słodyczy na różowym obliczu. Naokoło były porozrzucane ogryzki cukrówek.
 Smakowicie się czyta. Soczyście.

Konfitura Staropolska

3/4 kg gruszek
70 dkg cytryn
1 kg miodu lipowego
1 szkl wydrylowanych wiśni
1/2 szkl wy-szypułkowanych czerwonych porzeczek
1/2 szkl rodzynek sułtanek
1/2 szkl winiaku

Wisnie zalewam winiakiem. Przykrywam i zostawiam na 2-3 godziny. Rodzynki sparzam i osączam. Cytryny obieram ze skórki. Kroję na 8, "wybieram" z nich pestki i "obieram" osłonkę. Gruszki pozbawione gniazd nasiennych i skórki również kroję na ósemki. W konfiturowym rondlu rozgrzewam miód i wkładam do niego gruszki, cytryny, wiśnie z winiakiem i rodzynki. Gotuję około 15 minut na bardzo małym ogniu. Lekko studzę. Dodaję porzeczki. Lekko wstrząsam całością. Zagotowuję, odszumowuję i znów smażę tylko tym razem 40 minut. Moment zdjęcia z ognia to ten gdy owoce są szkliste. 

Konfiturę przekładam do słoików, zamykam, pasteryzuję w piekarniku przez 20 minut.

wtorek, 4 lipca 2017

Mleko. Cukier. Wanilia

  Mleko cóż za cudowny temat. Oczywiście najlepsze od pani Hani ze Ślężan. Takie prosto od krowy lubię najbardziej ale gdy go nie mam wybieram (uwaga reklama pełną gębą): Piątnicę bo bez gmo albo Koneckie. Napatoczyła mi się taka krotochwilna rymowanka w tym temacie:
"Był sobie raz diabeł Rokita
 I przyszła do niego kobita
 Oddaje mu dusze i cało
 Bo jej się mleka zachciało"

Analizowac wierszyka nie będziemy za to skupimy się na najbardziej eleganckiej zupie mlecznej jaką znam. W dawnej Polsce zupę "nic" nazywano zupą z mleka z pianką. Pani Hania Szymanderska umieszcza ją wśród przepisów rodem z Warszawy. Prawdopodobnie przywędrowały do niej wraz z francuskim szefami kuchni bo przypominają bardzo îles flottantes. Z tym, że tam jest to beza zanurzona w kremie angielskim. Całkiem niezły pomysł na śniadanie, prawda? 


Zupa Nic


0,5 l mleka
3-4 łyżki cukru
2 jajka
1 łyżka proszku budyniu waniliowego
cukier waniliowy
sól 



Zagotowuję mleko z cukrem waniliowym i połową cukru. Oddzielam białka od żółtek i białka ubijam na sztywną pianę z odrobiną soli dodając powoli pod koniec 2 łyżki cukru.

Kiedy mleko zacznie się gotować, zmniejszam ogień do minimum. Nakładam łyżeczką ubite białko do mleka na 2-3 sekundy z każdej strony. Chodzi o to, żeby białko się lekko ścięło i trzymało formę. Po ugotowaniu odpowiedniej liczby "chmurek" zdejmuję mleko z gazu. Roztrzepuję w szklance żółtka, hartując je poprzez dolanie po łyżce gorącego mleka. Gdy w szklance mamy już ciepły płyn mleczno-jajeczny wlewam go do mleka i energicznie mieszam. Dodaję proszek budyniowy aby nadac kremowej konsystencji całości. Następnie stawiam na gaz i doprowadzamy do wrzenia. Zupa gotowa. Wlewam ją do miseczek i na górze układam "chmurki". No i "nic" jest gotowe.

niedziela, 11 czerwca 2017

Mąka. Jajka. Dżem

Dziś znów przeglądam Kuchnia Warszawy i Mazowsza pod redakcją pani Prószyńskiej. Panna O prosi o jakieś słodkości, które będzie mogła zrobic dla Małej Zi na urodziny. No i proszę. Całkiem fajny i prosty przepis.

Mazowiecka Krajanka
  
1/2 szklanki mieszanki mielonych orzechów (włoskich, laskowych, migdałów)
3 szklanki mąki pszennej

2 jajka
220 g zimnego masła
1 szklanka cukru

1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
2 łyżki śmietany 18%
szczypta cynamonu
szczypta soli

1 słoik dżemu malinowego
1 słoik dżemu pomarańczowego (z gorzkich pomarańczy)


Mąkę sypię na stolnicę robię w środku dziurkę i wbijam jajka. Dodaję cukier, pokrojone masło, śmietanę a także dodatki: proszek do pieczenia, sól, cynamon i orzechy. Wyrabiam ciasto (byle nie za długo). Kulę zawijam w folię spożywczą i wstawiam do lodówki na godzinę. 

Następnie wyjmuję. Blachę do pieczenia wykładam papierem, a ciasto dzielę na dwie części, pamiętając, że jedna powinna być większa od drugiej. Większy kawałek rozwałkowuje i kładę na dno blachy. Nakłuwam widelcem i smaruję dżemem po połowie.   Z pozostałego ciasta formuję paski i układamy kratkę na wierzchu ciasta. Piekarnik rozgrzewam do 180 stopni, wstawiam ciasto na ok. 50 minut. Po wystudzeniu kroję w romby i posypuję cukrem pudrem.  

Powiem szczerze, co potwierdza Panna O, samo ciasto jest tak pyszne, że można zrobic z niego ciasteczka - duże, okrągłe w typie owsianych - dodając jedynie suszonych owoców.

wtorek, 16 maja 2017

Najsmaczniejsza Lista - Korowaj


Korowaj weselny...brzmi dumnie. To jednak "tylko" bułka drożdżowa, z dekoracjami w postaci: kłosów, ptaszków, kwiatów czy warkoczy. Ale czy "tylko"? Korowaj ma własną imprezę. Rokrocznie prawie odbywa się Światowy Festiwal Korowaja Mielnickiego w Mielniku. Obchody trwają dwa dni, jak to na weselu bywa. Atrakcji co nie miara plus do tego konkurs na najlepszego ...korowaja, oczywiście. 

Skąd właściwie ten korowaj SIĘ WZIĄŁ? 

Tradycja jego wypieku jest bardzo długa i wywodzi się z czasów średniowiecza. Na Mazowszu pieczony był w jego wschodniej części a w innych regionach kraju na  Podlasiu, Suwalszczyźnie i Lubelszczyźnie. Aktualnie lokalnie kultywowany jest w gminie Stara Kornica, która to zgłosiła go na Najsmaczniejszą Listę Ministra.

Przygotowywano go w dzień poprzedzający zaślubiny. Zielone gałązki na korowaju symbolizowały czystość panny młodej, podobnie jak warkocz. Natomiast kłosy wróżyły młodej parze bogactwo. Ponieważ to było ciasto "magiczne" ogromną wagę przywiązywano do rytualnego aspektu procesu przygotowywania. Torty weselne w okresie po drugiej wojnie światowej odsunęły go w cień. Może kto wie...wróci?

A może warto wybrać się na festiwal? Zawsze w maju:)

wtorek, 28 lutego 2017

Okruszki. Ostatki. Recykling

Na moim ulubionym blogu cukiernicznym (tak, tak to Moje Wypieki) znalazłam przepis na bajaderki. Ciastka te pamiętam doskonale z dzieciństwa bowiem stanowiły "słodki przedmiot pożądania" a moja babka zwykła mawiac, że jest to "śmieciuch" nie ciastko i nie chciała mi go kupowac. Co do jednego miała rację bowiem bajaderka robiona jest z "odpadów cukierniczych". All inclusive dla odpadożerców, nieprawdaż? I tak jak się namyślę to prawdziwie ekologiczne ciastko. Wykorzystujemy na nie nieudane lub średnio udane wypieki (wyschnięte resztki, zakalce i pozbawione smaku ciasta). Kruszymy je bowiem, dodajemy kakao, rum, wiórki kokosowe, dżem, orzechy, czekoladę lub co tam chcemy. Potem formujemy kulki i obtaczamy w ww "co tam chcemy". 

To mój pomysł na tegoroczne ostatki. Bo recykling = ekologicznie wykorzystujemy okruszki innych ciast. Bo to smak dzieciństwa =  najlepsze były w kawiarni Bajaderka (chyba nomen omen) na rynku Nowego Miasta.

30 dag pokruszonych ciastek, ciast, muffinek bez dodatków (krem, śmietana, żelatyna ect jedynie bakalie są dozwolone)
1/4 szklanki mleka
30 g cukru 
30 g rodzynek lub innych bakalii najlepiej wcześniej namoczonych 
15 dkg gęstego dżemu, marmolady, powideł 
40 g masła 
kilka kropli rumu
1 duża łyżka czekoladowego lub orzechowego 
1 łyżka kakao
Do obtoczenia:
posiekane orzechy lub wiórki kokosowe
polewa czekoladowa

Ciastka drobno kruszę. Gotuję mleko, cukier, masło i kakao a następnie przestudzam i mieszam z pokruszonymi ciastami, dżemem, kremem orzechowym, rumem. Dodaję lub inne bakalie. Wszystko ugniatam na jednolitą masę.

Polewę czekoladową przygotowuję ze 100 g gorzkiej czekolady rozpuszczonej w kąpieli wodnej z 60 g masła).
Z przygotowanej masy formuje kulki, obtaczam w polewie czekoladowej a następnie w orzechach lub wiórkach. Odstawiam do stężenia. 
Jeśli otrzymana masa okaże się zbyt miękka, wystarczy ją schłodzić w lodówce lub dosypać trochę ciastek."


A możecie zrobić również bardzo sympatyczne mazowieckie obwarzanki z tego PRZEPISU.

piątek, 24 lutego 2017

Ciastka ze skwarek versus pączki ziemniaczane

Znów pojedynek:)! Tym razem w klimacie ostatkowym zjemy ciastka ze skwarek i pączki ziemniaczane. Znów przepis z  Kuchni Warszawy i Mazowsza pod redakcją pani Doroty Próchniewicz to pączki. Staną w szranki z ciastkami wprost z Najsmaczniejszej Listy Ministra. 

Ciastka i ciasta świąteczne takie jak strucle, baby, mazurki, jajeczniki, paski, pierniki, makowce odgrywały istotną rolę nie tylko podczas najważniejszych Świąt: Wielkanocny i Bożego Narodzenia. Najbardziej "ciastkowym" świętem był i jest oczywiście Tłusty Czwartek. Kiedyś jednak słodkości (kukiełki) miały wyjątkowe znaczenie podczas chrztów dzieci. Dziś na tą okazje piecze się ciasto lub zamawia tort z cukrową figurką. Znak czasów. Warto pokusić się o zasmakowanie w historii...więc...

Ciemnozłote i kruche ciastka ze skwarek wpisane są od 2008 na ww listę. Wypiekano je przy okazji świniobicia odbywającego się w gospodarstwie.

Mazowieckie ciastka ze skwarek 


15 dkg skwarek ze świeżej słoniny
10 - 15 dkg cukru pudru
3 żółtka
1/2 opakowania proszku do pieczenia
30 dkg mąki
125 ml zsiadłego mleka
1 wanilia

Przepis cytuję za wpisem na Najsmaczniejszej Liście:
„Do przesianej mąki dodać przepuszczone przez maszynkę skwarki (drobne sitko), żółtka, proszek do pieczenia, cukier, mleko, zapach. Zagnieść ciasto, schłodzić, rozwałkować plaski, wykrawać foremką ciastka, pokłuć widelcem i ułożyć na wysmarowanej tłuszczem blasze, piec na złoty kolor” („Gromada – rolnik polski” nr 22, 1983). 

Ciastka są smaczne, dośc kruche. Dla wielbicieli maślanego smaku jednak będą nie do przegryzienia:)



 Pączki ziemniaczane

1/2 kg ziemniaków
50 g drożdży
1/2 szkl cukru
1/2 kg mąki
3  jajka
125 g masła
1 l. oleju do smażenia

Ziemniaki gotuję. Ciepłe przeciskam przez prasę ziemniaczaną. Studzę do poziomu ciepłego. Następnie kruszę na nie drożdże. Dodaję cukier, przesianą mąkę, jajka (koniecznie w temp. pokojowej) i roztopione masło. Wyrabiam gładkie ciasto i pozostawiam pod przykryciem do wyrośnięcia na około godzinę.

Dłonie nacieram olejem i odrywam z ciasto kawałek z którego wyrabiam pączka. Można też ciasto lekko rozwałkowac a następnie wyciąc szklanką. Potem odstawiam na kwadrans do wyrośnięcia. 

Wyrośnięte pączki smażę z obu stron w głębokim, mocno rozgrzanym oleju. Odsączam na ręczniku i posypuję cukrem pudrem. Smakują jak to pączki najlepiej świeże:)!

Nie odczułam, żeby odbiegały od klasycznych pączków smakowo. Na pewno są "cięższe"  i do nadziewania nie odpowiednie.

piątek, 10 lutego 2017

Jagło. Mleko. Miód

  Przepis pochodzi z Kuchni Warszawy i Mazowsza pod redakcją pani Doroty Próchniewicz. Lubię kaszę jaglaną. Mam do perfekcji opanowany krupnik z jej udziałem i placek z dodatkiem pora i rodzynek. Gdy przeczytałam o budyniu pomyslałam: "czemu nie?". Jak pomyślałam tak zrobiłam a oto efekty:

Budyń jaglany 

3/4 l mleka
20 dkg kaszy jaglanej
2 łyżki masła
4 łyżki miodu
4 żółtka
2 jabłka
sól, cynamon

Kaszę gotuję w mleku z dodatkiem szczypty soli i cynamonu przez dwa kwadranse. Na pięc minut przed końcem dodaje starte na tarce jabłka. Zdejmuję z ognia i wbijam powoli żółtka. Całośc niezwykle delikatnie mieszam. 

Uwagi: dodałam żurawiny dla kontrastu smakowego i kolorystycznego.  

Kasza jaglana była jak podaje pani Barbara Ogrodowska w "Tradycjach polskiego stołu", charakterystycznym daniem w staropolskiej kuchni. Na Mazowszu Polnym czyli w okolicach Pruszkowa, Nadarzyna i Błonia do najczęstszych jaglanych potraw (nie jaglane to żur, barszcz, kapusta i kartofle) należała "bączka" czyli kasza jaglana z maślanką lub serwatką. O jadanych na Wschodnim Mazowszu (okolice Mińska Mazowieckiego i Kołbieli) "sójkach" nie muszę wspominac bo już o nich pisałam o TUTAJ. Podobne do sójek drożdżowe pierogi o tej samej nazwie znane są w kuchni radomskiej.

Wypróbujcie bo całkiem smaczne:)  


wtorek, 29 listopada 2016

Korzenie. Galicja. Piszinger

Piszinger to jeden ze smaków mojego dzieciństwa. Robiony przez babkę z Powiśla potwierdzał jej galicyjskie pochodzenie. Przedziwny spadek po austriackich zaborcach: cukiernictwo. 

Piszinger niby nic wielkiego. Ot wafel przekładany kakaową / czekoladową / kajmakową masą. A kto z Was kiedyś robił owego piszingera? Ha! Pełna prostota i łatwośc wykonania to jego atuty dla obu-lewo-ręcznej-cukierniczo osoby:).

Pischinger z rodowodem austryjackim zagościł w rodzinnej kuchni za sprawą pradziadka Artura Tarzewskiego vel Grubera a raczej jego mamy Elisabety. Wiedeński cukiernik Oscar Pischinger wymyślił go ok.1880 roku. A wyżej wymieniona jako wiedenka musiała go poznac w lokalnej cukierni. Potem okazał się idealnym rozwiązaniem gdy trzeba podac coś słodkiego a nie ma za bardzo z czego:) 

Niestety przepis, który robiła, zniknął bezpowrotnie z notesem babki Jagi, musiałam więc wybrac się na kulinarne poszukiwania....Oj...działo się...ale to historia na całkiem inny post.


Piszingerówka

1 opakowanie okrągłych andrutów
1/2 laski wanilii
1 kostka masła
3 żółtka
1 czekolada mleczna

Cukier rozpuszczam w rondelku na bardzo małym ogniu dodając powoli po kawałku masła. Następnie połamaną czekoladę, wanilię i rozbełtane żółtka. Gdy masa będzie jednolita zestawiam z ognia i lekko ostudzam. Smaruję każdy płat andrutów masą i przykrywam kolejnym. I tak do końca. 
   


 



piątek, 17 czerwca 2016

Biszkopt. Truskawki. Sztuka


Uwielbiam rzeźbę z Parku Ujazdowskiego przedstawiającą Macierzyństwo. Jest w niej czułośc, tkliwośc, miłośc. Nieprawdaż? Jakże to ozdrowieńcze dla mózgu, gdy pomniki nie muszą byc tylko "ku chwale" i "za poległych". Pomniki codzienności trwalszej niż okresowo istotnego historycznego faktu....

Tak mnie nastroiło, że postanowiłam zrobic coś z wetów warszawskich. Wertowanie książek i googlanie netu przyniosły rezultat następujący: robię warszawski biszkopt z truskawkami. 

Truskawki godne polecenia mają u Majlerów jest też opcja "festiwalowa". Z Załusek, gdzie jest mazowieckie zagłębie upraw tego owocu. Można też od Joanki z Ziemięcina wylobbowac namiary na kogoś truskawkowego. Ona zna wszystkich (!). Ważnych Dobrych na Roli.

Warszawski biszkopt z truskawkami


20 dag mąki pszennej
4 dag mąki ziemniaczanej
4 jajka
20 dag masła
16 dag cukru 
50 dag truskawek
1 torebka cukru waniliowego
szczypta soli
1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia

Ucieram masło z cukrem, cukrem waniliowym i solą na puszystą masę. Nie przerywając ucierania, kolejno wbijam jajka. Do gładkiej masy przesiewam obie mąki z proszkiem do pieczenia, delikatnie mieszam. Gdy składniki się połączą, przekładam ciasto do natłuszczonej kwadratowej formy o boku 20 cm, posypuję oczyszczonymi truskawkami. Piekę 45 minut w temp. 170° C. Ciepłe ciasto możesz posypuję cukrem pudrem z cukrem waniliowym.

Biszkopt został pożarty zanim naładował mi się telefon, którym to planowałam zrobic fotkę ciasta....Stąd jedynie fotografia użytych truskawek:)

piątek, 1 kwietnia 2016

Śmietanka. Kakao. Film

Przypomniała mi się scena z  filmu "Dziewczyny do wziecia" pamiętacie? Pamiętam jak na studiach analizowaliśmy ten film a mnie po głowie chodził tylko krem sułtański i wspomnienia z pierwszej randki w Horteksie... przy kremie sułtańskim, oczywiście...





Krem Sułtański

500 ml śmietanki 30% 
2 łyżki kakao 
3 łyżki rodzynek 
2 łyżki migdałów
10 dkg bezów
rum
6 łyżek cukru pudru

Rodzynki powinny moczyć się w rumie kilkanaście minut. Potem podgrzewam w garnuszku i rum i rodzynki. Śmietanę trzymam w lodówce by łatwiej było ją ubic i to też robię, oczywiście w towarzystwie cukru. Śmietana nie ja. Gotową bitą śmietanę dzielę na dwie części. Do pierwszej dodaję kakao i energicznie miksuję na jednolitą, puszystą masę. Rodzynki odsączam. Na suchej patelni podprażam migdały na złoto. 

Do pucharków na dno szprycą nakładam ciemny krem, posypuję go lekko pokruszonymi bezami. Potem nakładam białą masę i dekoruję rodzynkami. W zależności od wysokości naczynia powtarzam te czynności na przemiennie. Na końcu dekoruję migdałami. 

piątek, 19 lutego 2016

Beza. Wiśnia. Raj

Na urodziny Pana M zwanego rodzinnie Niedźwiedziem zrobię mazowiecki łakoc - bezę z wiśniami. Prostota i potworna słodycz w jednym. No i wiśnie oczywiście. Macie jakieś dobre wiśnie pod ręką? Ja mam te z Eterno od Stelmachów z Pruszkowa. Doskonałe ale nie wiem jak się sprawdzą w bezie... ale zaraz się dowiem. Testowo zrobię też częśc z konfiturą wiśniową z Wytwórni Towarów Niezwykłych.

UWAGA: Wszelka reklama nie jest krypto ani nie jest opłacana. Polecam gdy znam. Czy jak to mówi Mała Zi "Je am"...


Biała beza z wiśniami

10 białek z kurzych jajek
0,5 l śmietanki 30 %
60 dkg drobnego cukru kryształu
5 dkg cukru pudru
1/2 torebki cukru waniliowego
słoik lub dwa konfitury wiśniowej / wiśni

Białka ubijam z cukrem na sztywną pianę....ręcznie. Na papierze do pieczenia odrysowuję dwa okręgi od talerza. Na każdy nakładamy ubitą wcześniej pianę. 

ALBO

Robię mini bezowych okręgów tak by każdy miał swój własny bezowy bez. 

Kwestia wizualna - te małe bezy wyglądają o niebo lepiej.

Nie uklepywac! 

Wstawiam do rozgrzanego piekarnika do 120 C i piekę ok 70 - 80 minut. Bezy powinny nabrać lekko złotawego koloru i być sztywne z zewnątrz. Odstawiam do ostygnięcia. Następnie ubijam lekko schłodzoną śmietankę z cukrem pudrem i cukrem waniliowym również na sztywno...mikserem. Gdy masa jest sztywna i jednolita nakładam na połowę okręgów bezowych. Następnie układam wiśnie vel konfiturę i przykrywam drugą bezą. Podaję w miarę szybko i bez wkładania do lodówki by beza się nie rozmoczyła i nie "osiadła".

Już wiem, że lepsza była beza z konfiturami:)!

ps. Autorką zdjęcia jest Panna O:) O!

niedziela, 14 lutego 2016

Arkas. Sobieski. Marysieńka

Dziś krótko bo Walentynek jako takich nie lubię (już pisałam, ze mamy swoje święto zakochanych więc po co kalkować coś czysto marketingowego...) ale nastrój mi się udziela. Najbardziej zakochana warszawska para jaka mi przyszła dziś do głowy... to Sobieski i Marysieńka. Skąd wiem? Proszę poniżej próbka korespondencji:

Gdybyś wiedzieć, moje serce, albo imaginować mogła, co się ze mną dzieje, i jako myślę o tobie, i że jednej nie opuszczam minuty, musiałabyś się sto razy we mnie kochać bardziej: bo gdyby tak choć trzecią część czasu darować P. Bogu, nie było [by] świętszego nade mnie człowieka. Wierz temu tak, moja duszo, jako ewangelii i jako największej przysiędze, i żebym pewnie, po wczorajszym się usprawiedliwieniu Częstochową, nadaremno na świadectwo Bożego nie brał imienia, który mię niech skaże tego momentu, jeśli inaczej piszę i myślę. Niechże mi się tedy wzajemnie nagradza od ciebie, moja najśliczniejsza dobrodziejko!

To list z Wielunia z sierpnia 1665 roku. Oboje z Marysieńką lubili słodycze, zwłaszcza owoce smażone w miodzie i paschę doprawianą szafranem i bakaliami. A król najbardziej uwielbiał arkas, dziś trochę zapomniany wschodni deser z jaj i śmietanki. Zapomniany może dlatego, że to gigantyczna bomba kaloryczna, ale jeśli macie w nosie kalorie, przepis na arkas znajdziecie tutaj. Smacznego! A ponieważ nie lubię słodkich omletów to zrobiłam sobie wytrawny, co widać na zdjęciach. To tak w klimacie niedzielnego, walentynkowego śniadania:)


Inne dobre przepisy są na SmakizPolski i MojeGotowanie.