Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przetwory. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przetwory. Pokaż wszystkie posty

piątek, 5 stycznia 2018

Kapusta. Czas. Słój

Naszło mnie tak całkiem niepostrzeżenie. Ten smak. To pragnienie, którego nie możesz od siebie odgonic. Ta myśl, przewrotna i bezdyskusyjna.... KAPUSTA KISZONA....

Słój odpowiedni mam. Nastrój mam. Córki do pomocy mam. Kapustę nabyłam na bazarze. Wiejska, ogródkowa, szczęśliwa jak zwał tak zwał... KISIMY!

Krótki przegląd przepisów w Internecie, znacznie dłuższy na półce z kulinarnymi publikacjami. Wreszcie jest. "Kapusta z Kuchni Polskiej. Przepisy Regionalne", pani Hani Szymanderskiej....No jakże by inaczej...

Kapusta Kiszona

3 kilogramy poszatkowanej kapusty
2 winne jabłka 
1 mała marchewka
1 mała cytryna
1/2 szklanki żurawin
1/2 łyżeczki kardamonu
1/ 2 łyżeczki gałki muszkatołowej
mały kawałek kory cynamonu
2 listki laurowe
2 łyżki cukru
3 łyżki soli 


Ponieważ sól nie powinna byc jodowana to jedyna jaką znalazłam w tej wersji była himalajska. Cóż, od razu poczułam się jak kulinarna Wanda Rutkowska... Do rzeczy! 

Kapustę układam na sicie i przelewam wodą. Odcedzam. Zagotowuję 1/2 szklanki lekko osolonej wody. Sparzoną cytrynę, marchewkę i jabłka kroję w cienkie plasterki (pestki wyrzucam). 

W słoju układam warstwę kapusty przekładając przyprawami i przygotowanymi wcześniej warzywami. Każdą warstwę posypuję solą i cukrem. Warstw powinno byc około 4-5. Mocno ugniatam i skrapiam osoloną wodą (każdą warstwę). 

Do jedzenia powinna byc gotowa po około  4 dniach. Nie wolno jej przechowywac zbyt długo ze względu na dodatek cukru, a co za tym idzie możliwośc "zepsucia". 

Kapustę w wersji znacznie uboższej bo jedynie z kminkiem robiłam na zajęciach ZPT (zajęcia praktyczno-techniczne) w V klasie szkoły podstawowej. Były również zajęcia z budowania lampki (przewód-ramka-żarówka-buch...). Gotowanie wychodziło mi jednak znacznie lepiej...

A kapusta każdy to przyzna nie tylko oczyszcza ale i wzmacnia organizm. Zbawienny wpływ ma na cały układ trawienny jak też i przeciwdziała nowotworom.Tak przygotowana kapusta jest doskonałym źródłem witamin: K, A, E, B i C. Także białka oraz błonnika. Zawiera siarkę, potas, sód, wapń, magnez i kwas foliowy.

piątek, 25 sierpnia 2017

Kiszonki czy kwaszonki? Oto jest pytanie

Już nadchodzi wielkimi krokami jesień. Jeszcze jej nie czujemy w powietrzu ani w przyrodzie chociaż...bociany już odleciały a jarzębina pyszni się czerwienią jak dorodny indyk. Więc jednak tak, jesień już się wprosiła. 

Kisic można wszystko...kwasic lepiej nie. Kwaszenie to jednak proces negatywnej, niezdrowej fermentacji. A kiszenie jak najbardziej pożądane. Aleksander Baron z Solec 44, kisi jak szalony. Napisał o tym nawet książkę, która jest moją ulubioną lekturą od ostatniej Gwiazdki podobnie jak "Sztuka fermentacji" Sandora Katza. 

Sztuka fermentacjiObaj to fascynujące postacie, zwłaszcza ten drugi. Postac w której tle mogłyby leciec piosenki Stachury (nie mam pojęcia dlaczego!). Sam nazywa się fermentacyjnym fetyszystą, co już chyba dużo wnosi do wyobrażenia o jego osobowości. Uwielbiam jego tekst o tym jak prosto jest zrobic kiszonkę...Ogólnie to kapustę możesz znaleźc gdzieś za sklepem bo wyrzucą na pewno gorzej wyglądające egzemplarze. W tym samym sklepie możesz wyprosic słoik. A sól możesz zawinąc z Macdonalda.. Proste? Proste. A jakie zdrowe. 

Kiszonki są najlepszym probiotykiem. Czytałam jeszcze w ubiegłym roku świetny artykuł w Wysokich Obcasach. Oto bardzo ciekawy fragment:

By sprawdzić, czy rzeczywiście mikrobiom wpływa na mózg, uczeni zaczęli od badań na zwierzętach. Wyhodowano myszy, które były pozbawione flory bakteryjnej jelit. I okazało się, że wykazują one wiele nieprawidłowości w swoim zachowaniu - są strachliwe, depresyjne i mają cechy autystyczne. Kiedy uczeni skolonizowali ich jelita bakteriami od zdrowych zwierząt, gryzonie przestały się bać i zaczęły socjalizować. Chętniej przebywały ze sobą, a zachowania autystyczne znikły.
Potem uczeni zaczęli ingerować w skład gatunkowy bakterii. Bardzo trudno bowiem ustalić, który to dokładnie gatunek bakterii ma np. właściwości antydepresyjne. Podawano więc myszom bakterie probiotyczne kwasu mlekowego. I udało się ustalić, że kilka szczepów, głównie z rodzaju Lactobacillus, naprawdę wpływa na zachowanie zwierząt. Co ciekawe, jeśli u takich "szczęśliwych" myszy przecięto nerw błędny, wszystkie dobrodziejstwa wynikające z ich nowej flory bakteryjnej niemal natychmiast znikały. To eksperymentalnie dowiodło bezpośredniego wpływu produktów flory jelitowej na mózg u myszy.

Robi wrażenie na mnie ogromne. Koncepcja posiadania oddzielnego mini mózgu tylko do pracy jelit...Artykuł przeczytajcie koniecznie!
Kiszonki i fermentacje 
Książka Barona to polska odpowiedź albo nawiązanie do wcześniej wspomnianej. Smak kwaśny to najbardziej typowy smak kuchni polskiej. Kisimy wszak ogórki i kapustę. Fermentujemy zboża i buraki na najbardziej polskie zupy: barszcze i żury.  W wersji autora świat kiszonek jest dużo bogatszy. A jego kiszone w maślance młode buraki śnią mi się po nocach. 

Profesor Dumanowski, na którego często powołuję się na tym blogu napisał o Aleksandrze Baronie, że : "odkrywa kiszonki niepowtarzalne, zaskakujące i po prostu piękne, bo smak to przecież część estetyki. Ma niezwykły kontakt z historią, zapomnianą kulinarną wiedzą i sztuką, które gdzieś wyparowały, ale ciągle jakoś unoszą się między nami w powietrzu". 

Zachęceni do lektury i kiszenia? Gorąco polecam. Ja kiszę jak szalona....

piątek, 4 sierpnia 2017

Przetwory z Najsmaczniejszej Listy

Pierwszy ze słodkich przetworów - powidła olenderskie - nie jest ze śliwek co by sugerowała nazwa i owoce na zdjęciu. Te powidła są z buraków cukrowych. Olendrzy na nasze ziemie dotarli w XVI wieku z północnych regionów Niderlandów. Osiedlali się wzdłuż Wisły i tworzyli odrębne wsie zajmowali się przede wszystkim uprawą rolną, sadownictwem. Powidła z buraków dzięki dostępności i łatwości wykonania stały się z czasem bardzo popularne. Z uwagi na wysoką zawartośc cukru w burakach Olendrzy dodawali dla złagodzenia smaku jabłek lub dyni.


Drugi słodki wytwór-przetwór to konfitura borówkowa z gruszką z wschodniej części województwa mazowieckiego. W gminie Paprotnia dużo jest lasów a co za tym idzie owoce leśne stanowią ważny element diety lokalnych mieszkańców.Gospodynie radzą by borówki zalac wrzątkiem dzięki czemu pozbawia się ich typowej goryczki. Konfitura ta wykorzystywana jest nie tylko jak deser ale też jako nadzienie do pączków no i jako dodatek do pieczonego drobiu.

wtorek, 18 lipca 2017

Tarnina. Cukier. Spirytus

Tarninówka jak sama nazwa wskazuje jest wódką owocową na bazie owoców tarniny ALE i śliwy domowej. Dośc cierpka o mocnym aromacie owoców. Nie wiem czy do babeczki pasuje ale nie było innych inspiracji...lato...mózg też musi miec kiedys urlop:)

Tarninówka 

1, 5 kg tarniny
1 kg cukru
1 l spirytusu 70%

dodatkowo można użyc: śliwy domowe, mirabelki, śliwki suszone,  jałowiec, cynamon, tatarak, goździki.


Przepis na tą bardzo mazowiecką choc nie tylko nalewkę można znaleźc i u pani Hani Szymanderskiej jak i w bibliotece nalewek. Podaję już dziś abyscie mogli się odpowiednio przygotowac. Ja mam ubiegłoroczny:)

"Dojrzałe owoce tarniny zbieramy tradycyjnie po pierwszych przymrozkach lub nieco wcześniej, może to być nawet końcówka września - wtedy pomagamy sobie XX-wiecznym wynalazkiem. Lekko obmywamy, oczyszczamy z zanieczyszczeń. Jeśli owoce nie zostały zmrożone naturalnie, wkładamy je do zamrażalnika na 12-24 godziny.Dzięki temu zabiegowi rozpadnie się część garbników i kwasów, a owoce staną się słodsze. Zaleca się wydrylować pestki, gdyż te zawierają szkodliwy kwas pruski, niestety, ze względu na wielkość śliweczek nie jest to zadanie proste. Niemniej jednak z dobrze przemrożonych owoców pestka powinna odchodzić stosunkowo łatwo. Jeśli nie chcemy tracić czasu, zebraliśmy wiele kilogramów tarniny, zachorowaliśmy na lenia - wystarczy, iż nalewki nie będziemy długo macerować - alkohol niedostanie się na do pestek, a kwas do nalewki.

Tak przygotowaną tarninę zalewamy spirytusem 70% - litr na kilogram owoców da trunek bardzo mocny, gdyż śliwki nie puszczą wiele soku, dlatego zaleca się proporcję 1:1,5. Do tego dodajemy kilogram cukru, lub syropu sporządzonego z niewielkiej ilości gorącej wody i cukru. Opcjonalnie wkładamy wszelkie inne ingrediencje takie jak - głóg, jarzębinę, dereń - inne leśne owoce, węgierki, rodzynki. Pamiętajmy, aby dodając dodatkowe owoce, nie zmienić ogólnej proporcji nastawu. Z tarniną wybornie komponuje się jałowiec i goździki. Cukier lub jego część, możemy oczywiście zastąpić miodem, wrzosowy, a także każdy leśny będzie w sam raz.

Wszystko szczelnie zamykamy w pojemniku, pamiętając aby alkohol zakrył owoce i odstawiamy na miesiąc w ciepłe miejsce. Jeśli wydrylowaliśmy tarninę - może postać do wiosny. I nalew filtrujemy, zlewamy - możemy pokusić się o zasypanie cukrem owoców i stworzenie II nalewu, który potem z I połączymy, bądź też poprzestać tylko na jednym. Raczej nie powinniśmy zasypywać nie wydrylowanych owoców. Butelki z nalewką odstawimy na co najmniej pół roku w ciemne i chłodne miejsce na zapomnienie..."

piątek, 14 lipca 2017

Gruszka. Wiśnia. Porzeczki

Konfitura staropolska nie jest prostym przepisem typu 1 kg owoców na 3/4 kg cukru. O nie. Wszak to konfitura staropolska. Musi byc "pieprzno i szafranno" . Efekt powalający smakowo. Dla mnie może się schowac "malina z calvadosem" czy inne "takie-tam". Proponuję zrobic dziś w małych "urokliwych" słoiczkach a w grudniu jak znalazł będą słodkie "home-hand-made" podarki pod choinkę. 

A tak w nawiązaniu do literatury to czy ktoś czytał "Dzikie Ziele" Marii Dąbrowskiej? Pewnie nie z własnej woli. A szkoda. Ja w ramach uzupełnienia wiedzy przeszperałam literaturę wielkich polskich feministek i to co znalazłam o owocach akurat o:


Marynki nie było ani przy jednych truskawkach, ani przy drugich. Wobec tego pani zanurzyła się w stary ogród, bardziej zacieniony i chłodny. Nie rosły tam kwiaty ani ogrodowizny. Jedne drzewa rozpościerały swoje gałęzie po trawnikach, inne były olbrzymie jak drzewa w puszczy i roniły swój drobny owoc z niedosiężonej wysokości.
Naprzeciwko cukrówki, pod którą leżały porozstrzaskiwane gruszki lepkie od soku, w cieniu zdziczałych malin spała Marynka — ogromna i wspaniała — z wyrazem słodyczy na różowym obliczu. Naokoło były porozrzucane ogryzki cukrówek.
 Smakowicie się czyta. Soczyście.

Konfitura Staropolska

3/4 kg gruszek
70 dkg cytryn
1 kg miodu lipowego
1 szkl wydrylowanych wiśni
1/2 szkl wy-szypułkowanych czerwonych porzeczek
1/2 szkl rodzynek sułtanek
1/2 szkl winiaku

Wisnie zalewam winiakiem. Przykrywam i zostawiam na 2-3 godziny. Rodzynki sparzam i osączam. Cytryny obieram ze skórki. Kroję na 8, "wybieram" z nich pestki i "obieram" osłonkę. Gruszki pozbawione gniazd nasiennych i skórki również kroję na ósemki. W konfiturowym rondlu rozgrzewam miód i wkładam do niego gruszki, cytryny, wiśnie z winiakiem i rodzynki. Gotuję około 15 minut na bardzo małym ogniu. Lekko studzę. Dodaję porzeczki. Lekko wstrząsam całością. Zagotowuję, odszumowuję i znów smażę tylko tym razem 40 minut. Moment zdjęcia z ognia to ten gdy owoce są szkliste. 

Konfiturę przekładam do słoików, zamykam, pasteryzuję w piekarniku przez 20 minut.

niedziela, 11 czerwca 2017

Mąka. Jajka. Dżem

Dziś znów przeglądam Kuchnia Warszawy i Mazowsza pod redakcją pani Prószyńskiej. Panna O prosi o jakieś słodkości, które będzie mogła zrobic dla Małej Zi na urodziny. No i proszę. Całkiem fajny i prosty przepis.

Mazowiecka Krajanka
  
1/2 szklanki mieszanki mielonych orzechów (włoskich, laskowych, migdałów)
3 szklanki mąki pszennej

2 jajka
220 g zimnego masła
1 szklanka cukru

1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
2 łyżki śmietany 18%
szczypta cynamonu
szczypta soli

1 słoik dżemu malinowego
1 słoik dżemu pomarańczowego (z gorzkich pomarańczy)


Mąkę sypię na stolnicę robię w środku dziurkę i wbijam jajka. Dodaję cukier, pokrojone masło, śmietanę a także dodatki: proszek do pieczenia, sól, cynamon i orzechy. Wyrabiam ciasto (byle nie za długo). Kulę zawijam w folię spożywczą i wstawiam do lodówki na godzinę. 

Następnie wyjmuję. Blachę do pieczenia wykładam papierem, a ciasto dzielę na dwie części, pamiętając, że jedna powinna być większa od drugiej. Większy kawałek rozwałkowuje i kładę na dno blachy. Nakłuwam widelcem i smaruję dżemem po połowie.   Z pozostałego ciasta formuję paski i układamy kratkę na wierzchu ciasta. Piekarnik rozgrzewam do 180 stopni, wstawiam ciasto na ok. 50 minut. Po wystudzeniu kroję w romby i posypuję cukrem pudrem.  

Powiem szczerze, co potwierdza Panna O, samo ciasto jest tak pyszne, że można zrobic z niego ciasteczka - duże, okrągłe w typie owsianych - dodając jedynie suszonych owoców.

piątek, 12 sierpnia 2016

Tarki. Agres. Rabarbar

Piszę tylko raz w tygodniu bo będąc na "wsi-sielskiej" mam odgroma prac pasteryzatorskich, konfiturowskich i wekowskich:) Czyli przetwarzam co się da i jak się da i ile się da:)  

Z propozycji pani Hani Szymanderskiej warto przyjrzec się tym najbardziej mazowieckim, których w sklepach raczej nie znajdziesz. Albo z trudem je wyszukasz.  A to doskonały pomysł na świąteczne prezenty, nie sądzicie?


 

Pasta rabarbarowa korzenna

1 kg. rabarbaru
1 1/2 szkl posiekanej cebuli
1 szkl rodzynek
1 1/2 szkl cukru 
5 ząbków czosnku
2 łyżki świeżo siekanego imbiru
1 łyżka zmielonych nasion gorczycy
po 1 łyżce mielonych: ziela, kolendry
1/2 łyżeczki mielonej ostrej papryczki
po 1/4 łyżeczki mielonych: cynamonu, goździków
2 łyżki miodu
2 łyżki białego wytrawnego wina
1 1/2 szkl octu winnego
1 łyżka soli

 Rabarbar kroję w kostkę. Rodzynki sparzam i skrapiam winem. Do rondla wkładam rabarbar, cebulę i prażę. Następnie rodzynki, czosnek, cukier, imbir i całą resztę (bez miodu i octu). Gotuję na bardzo małym ogniu przez 30 minut. Lekko studzę. Miksuję. Wlewam ocet. Gotuję znów 30 minut. na końcu dodaję miód. Odparowuję. Masę wkładam do słoiczków i pasteryzuję ok.10 minut.

Agrest marynowany

2  kg twardego agrestu

marynata:
1 szkl octu winnego 
1 szkl wody przegotowanej
400 g cukru
6 ziaren kardamonu


Agrest dojrzały ale twardy (!) myję, osuszam i wrzucam na wrzątek na ok.1 minutę. Osączam na sicie, przelane zimną wodą. Zagotowuję marynatę (bez octu) a następnie gotuję na małym ogniu przez ok.7 minut. Dodaję ocet i zagotowuję. Agrest układam ciasno w słoiczkach i zalewam przestudzoną marynatą. 


Konfitura z zielonych pomidorów

1 kg małych zielonych pomidorów
1 kg cukru
2 łyżki spirytusu
1 łyżka skórki pomarańczowej
sok i skórka otarta z cytryny


Pomidory myję, suszę i dzielę na cwiartki. Usuwam nadmiar pestek. Skrapiam octem i odkładam na 12 godzin. Przygotowuję syrop: woda z cukrem. Odszumowuję. Do wrzącego syropu daję pomidory razem z sokiem, który puściły. Doprowadzam do wrzenia, gotuję 5 minut na małym ogniu i odstawiam na noc. Następnego dnia smażę aż pomidory nabiorą szklistości. Potem dodaję resztę. Delikatnie mieszam. Studzę i pakuję w słoiki. 


Morele marynowane

1 kg moreli
1 szkl octu winnego
1/2 szkl wody przegotowanej
po 50 g cukru i miodu
5 goździków
kawałek kory cynamonu
3 ziarenka kardamonu
20 g soli

Morele myję i wrzucam na 2 minuty do wrzątku. Przelewam następnie na sicie zimną wodą. Dryluję. Zagotowuję wodę z cukrem, solą i przyprawami (bez miodu i octu). Gotuję przez 10 minut na małym ogniu. Dodaję miód i ocet. Zagotowuję. Układam morele w słoiczkach dośc ciasno. Zalewam marynatą. Zamykam.


Marynowane tarki

1 kg. przemarzniętej tarniny
750 g cukru
1 szklanka 10% octu
1 łyżka owoców jałowca
8 goździków
1/2 kory cynamonu

Tarki myję i suszę. Gotuję ocet z cukrem. Owoce układam w kamiennym garnku i zalewam przestudzonym płynem zostawiając na całą noc. Kolejnego dnia syrop zlewam i zagotowuję. Potem przez 5 minut trzymam na najmniejszym z możliwych ogniu. Znów zalewam tarki gorącym płynem i zostawiam do ostygnięcia. Zimny syrop znów zagotowuję. Do wrzącego wkładam owoce i gotuję ok.8-10 minut na małym ogniu. Dodaję resztę przypraw. Mieszam. Przekładam do wyparzonych słoików. Zamykam. Pasteryzuję. 


Polskie kapary

2 szkl nasion nasturcji
2 łyżki soli
1/2 szkl octu winnego
1 szkl wody 

marynata:
1 szkl octu
1/2 szkl wody
1 listek laurowy
kawałek kory cynamonu
3 goździki
po 3 ziarenka: ziela, pieprzu
sól
szczypta cukru


Nasiona myję i osuszam. Posypuję następnie solą i zostawiam na 24 godziny. Nasiona wycieram i układam w słoju. Zalewam ostudzonym octem z wodą (nie marynatą!) i zostawiam na 10 dni w chłodnym miejscu. Ocet zlewam. Przygotowuję marynatę. Zagotowaną i przestudzoną zalewam nasiona poukładane w małych słoiczkach. 

piątek, 29 lipca 2016

Kurki. Goździki. Wino

Pierwsze grzybobranie za nami. A raczej kurkobranie. Jajecznica z kurkami zaliczona. Sos kurkowy do drobiu również. Kurkowa "pasta" z inspiracji włoskiej także. A co mazowieckiego zrobię z kurek? 

Coś co poleca pani Hanna Szymanderska...a jakże.


Kurki w winie

1 kg kurek
5-6 goździków
kawałek kory cynamonu

7-8 ziarenek ziela angielskiego
2-3 listki laurowe
1 łyżeczka ziarenek gorczycy
1 łyżka soli
1 i 1/2 łyżki cukru
3/4 szklanki octu winnego z czerwonego wina
3/4 szklanki czerwonego wytrawnego wina
1 szklanka wody


Grzyby czyszczę i dokładnie myję. Wrzucam do osolonego wrzątku na 3 minuty a następnie odcedzam i przelewam zimną wodą. Zblanszowane grzyby gotuję w osolonym wrzątku przez ok. 40 minut. Ponownie odcedzam i przelewam zimną wodą. Osuszam i układam szczelnie w wyparzonych wcześniej słoikach. 

Przygotowuję zalewę: wodę z przyprawami, solą, cukrem gotuję ok. 10 minut pod przykryciem. Następnie wlewam ocet i wino, zagotowuję i studzę. Jeszcze gorącą zalewą zalewam grzyby i zakręcam. Pasteryzuję na mokro przez 20 minut.

piątek, 19 lutego 2016

Beza. Wiśnia. Raj

Na urodziny Pana M zwanego rodzinnie Niedźwiedziem zrobię mazowiecki łakoc - bezę z wiśniami. Prostota i potworna słodycz w jednym. No i wiśnie oczywiście. Macie jakieś dobre wiśnie pod ręką? Ja mam te z Eterno od Stelmachów z Pruszkowa. Doskonałe ale nie wiem jak się sprawdzą w bezie... ale zaraz się dowiem. Testowo zrobię też częśc z konfiturą wiśniową z Wytwórni Towarów Niezwykłych.

UWAGA: Wszelka reklama nie jest krypto ani nie jest opłacana. Polecam gdy znam. Czy jak to mówi Mała Zi "Je am"...


Biała beza z wiśniami

10 białek z kurzych jajek
0,5 l śmietanki 30 %
60 dkg drobnego cukru kryształu
5 dkg cukru pudru
1/2 torebki cukru waniliowego
słoik lub dwa konfitury wiśniowej / wiśni

Białka ubijam z cukrem na sztywną pianę....ręcznie. Na papierze do pieczenia odrysowuję dwa okręgi od talerza. Na każdy nakładamy ubitą wcześniej pianę. 

ALBO

Robię mini bezowych okręgów tak by każdy miał swój własny bezowy bez. 

Kwestia wizualna - te małe bezy wyglądają o niebo lepiej.

Nie uklepywac! 

Wstawiam do rozgrzanego piekarnika do 120 C i piekę ok 70 - 80 minut. Bezy powinny nabrać lekko złotawego koloru i być sztywne z zewnątrz. Odstawiam do ostygnięcia. Następnie ubijam lekko schłodzoną śmietankę z cukrem pudrem i cukrem waniliowym również na sztywno...mikserem. Gdy masa jest sztywna i jednolita nakładam na połowę okręgów bezowych. Następnie układam wiśnie vel konfiturę i przykrywam drugą bezą. Podaję w miarę szybko i bez wkładania do lodówki by beza się nie rozmoczyła i nie "osiadła".

Już wiem, że lepsza była beza z konfiturami:)!

ps. Autorką zdjęcia jest Panna O:) O!

piątek, 24 lipca 2015

Konfitura z czarnych porzeczek

Lato ma to do siebie, że pracowicie spędza się czas w kuchni robiąc przetwory. Dziś moja ulubiona mazowiecka konfitura z czarnych porzeczek. Prosta i smakowita. Poza przepisem nic nie będzie bo zarobiona jestem "po pachy"...


Konfitura z czarnych porzeczek

1 kg obranych czarnych porzeczek
1,5 kg cukru



Do rondla wsypujĘ cukier i wlewam tyle wody ile wchłonie cukier. Zagotowuję gęsty syrop. Na gorący wrzucam umyte i osączone owoce. Smażę na niewielkim ogniu przez około 15-20 minut. Następnie zlewam do porcelanowej miski i gdy przestygną wkładamy do wyparzonych słoików. Szczelnie zakręcam i pasteryzuję na ciepło przez kwadrans. Osobiście w wodzie.

wtorek, 2 grudnia 2014

Wytwórcy...Przetwórcy

 Niedawno pisałam o Luks Pomadzie i jakoś nie mogę przestać o tym myśleć. Tzn o lokalnych wytwórcach przetworów. Teraz gdy zobaczyłam w sklepie przemysłowy "eko" dżem za "jedyne" 15 zł postanowiłam temat rozszerzyć. Sama zresztą lubię robić prezenty świąteczne z przetworów właśnie.

fotografia musu malinowego ze strony Fimaro
Wiem, że wytwórców przetworów (a może powinno się ich nazywać przetworcami?) jest aktualnie dużo na rynku. Każdy/Każda z nas może mieć wrażenie, że co to trudnego. Zrobimy je przecież przy następnym sezonie na wiśnie, jabłka, jagody, bez, pomidory... A potem już nie ma czasu. Nie ma możliwości. Ochoty brak. A owoce i warzywa czekać nie chcą na nasz nastrój i czas. Warto więc nie wydymać lekceważąco warg i mieć swoich ulubionych dostawców słoikowych pyszności. Bo po co w szale pędzić do sklepu i kupować przemysłowy "szajs" (nie mylić z "hajs"). 

Ja osobiście lubię te które wychodzą spod ręki Pań Przetworniczek z okolic Nowego Kawkowa, Węgajt, Pupek (Lawendowe Pole, Galeria Kawkowo, Koronczarka i inne). Genialne mirabelki w słoiczkach przywożę sobie, przy okazji okazji, z Dzikiej Kaczki LINK na Mazurach. Pytani znajomi polecali przetwory z Plattówki LINK, też Mazury. Popularna jest też warmińska pani Ela LINK. Ostatnio też moja droga przyjaciółka dała mi spróbować pysznych porzeczek z tymiankiem wytwarzanych przez Owocowy Dom LINK na Podlasiu. 

Skoro jesteśmy na Mazowszu warto znać Rajmana LINK, który doprowadził krem z jabłek do niebiańskiej perfekcji. Z Pruszkowa wywodzi się Eterno LINK, mające bardzo szeroką ofertę i "właściwe" certyfikaty. Miałam możliwość spróbowania ich carskiej figi z makiem i po tym doświadczeniu zamierzam nabyć ich (doświadczeń w słoikach) więcej:). Na przetwory Anny Walczyńskiej natknęłam się kilka lat temu w jakiejś kawiarni. Agrest z imbirem i truskawki z cynamonem, które zaproponowano mi do naleśników były świetne i warte polecenia LINK

Pisałam też już o przetworach wiśniowych i nie tylko z Zakroczymia LINK, o łomiankowskich Towarach Niezwykłych LINK a także o Luks Pomadzie LINK.

wtorek, 4 listopada 2014

Jedz lokalnie...Naturalnie ! Luks Pomada

Robiąc zakupy za pośrednictwem Grupy Zakupowej natknęłam się na produkty Luks Pomady i ... "wsiąkłam". Są po prostu genialne. Polecam je dziś gdyż w nadchodzącym okresie będziecie na pewno szukać dobrych pomysłów na prezenty świąteczne. A to czym nadziane są słoiczki Luks Pomady to prawdziwa magia i esencja wysublimowanego smaku. Po prostu niebiańskie przetwory.
spacer
zdjęcie ze strony LuksPomady bo ..nasze słoiki się nie uchowały a pustym to nie wypada robić fotek....
Do moich smakowych faworytów należy polski czatni ze śliwki suskiej.W smaku mocno dymna (podsuszana i wędzona) nie jest to jednak narzucająca się nuta bowiem zrównoważono ją dodaniem świeżych aromatycznych śliwek i marcepanowych płatków migdałów. Głębi nadają goździki i chilli. Postawiłam ją na stole jako dodatek do dojrzałych serów od Thorstena Butha z Węgajt na Warmii. Znikła jak piękny sen...

Na drugim miejscu w moim rankingu plasuje się konfitura z mirabelek. Reklamują ją jako "wspomnienie wakacji spędzonych na wsi". Dla mnie to smak dzieciństwa. W wysublimowanej wersji Luks Pomady mirabelka została wzbogacona zielem angielskim. I to bardzo dobry pomysł się okazał...

Trzecie miejsce zajmuje frapująca skądinąd konfitura z zielonych pomidorów. Mam ją zresztą w planach do zrobienia bo to bardzo mazowiecki w tradycji przepis na "przetwór". W Luks Pomadzie dodają do pomidorów jabłka. Wyszukany smak uzyskują dodając cynamonu i orzechów włoskich.

A przede mną do spróbowania jest konfitura z czarnego bzu. Przeczytałam na ich stronie, że recepturę wyszperali w antykwariacie książki kucharskiej z XX-lecia międzywojennego. Stosunek do czarnego bzu mam racjonalny. Zdrowy jest jak "diabli" :) więc skonfiturzenie go jest zawsze doskonałym pomysłem. Ciekawa jestem doznań organoleptyczych... napiszę pewnie o nich wkrótce.
Jakość jaką proponuje Luks Pomada jest naprawdę wysoka. Od owocu i warzywa przez przemyślane i udoskonalane receptury po wysmakowane opakowania. 

http://www.lukspomada.pl/

Poza Grupami Zakupowymi i stroną internetową widziałam ich przetwory w Hali Mirowskiej i La Fromagerie na Burakowskiej. A też w Faworach na Żoliborzu.


wtorek, 29 kwietnia 2014

Najsmaczniejsza lista - Wyprawa do Zakroczymia

Wiśnie... w ogrodzie moich dziadków na warszawskim Annopolu rosły wzdłuż alejki do domu. Dość małe, ciemnoczerwone kulki, kwaskowate i soczyste. Leniwie leżąc na trawie uwielbiałam wpychać całe garście do ust... Nadal uwielbiam. 

Na Liście Produktów Tradycyjnych i Regionalnych znajdują się kilka "wiśniowych" pozycji. Wszystkie pochodzą z Zakroczymia. Miasta ulokowanego na skarpie wiślanej niedaleko Puszczy Kampinoskiej. 

  
Konfitura wiśniowa to czyste owoce w syropie o gęstej konsystencji. Pierwotnie produkcją konfitur z wiśni na początku zajmowały się klasztory, a po upowszechnieniu cukru buraczanego przygotowywane je również w okolicznych dworach. Drugim produktem jest nalewka wiśniowa zakroczymska nic przecież nie może się zmarnować :)
Wytwarzanie nalewek z wiśni w okolicach Zakroczymia znane jest od co najmniej 40 lat. Wiśnia zalana jasnym syropem ze spirytusem to kolejny smaczny "temat" - podchmielone wisienki zakroczymskie. Wszystkie te produkty przygotowuje się z dwóch odmian wiśni: szklanki i łutówki. Pierwsza to odmiana wczesna dość kwaskowata lekko cierpka, druga - późna jest bardzo słodka i delikatna. Wszystko to wyprodukowane z ekologicznych wiśni dojrzewających bez nawozów i środków ochrony roślin pochodzących z wyselekcjonowanych sadów. Produkcja zaś oparta jest na tradycyjnych receptur. 

Produkty zakroczymskie z Najsmaczniejszej listy można kupić w Eko-Fruit, firmie, która ma również w ofercie musy i soki owocowe. Najlepiej kupować je, tak jak ja, bezpośrednio w sklepie internetowym.




Eko Fruit
ul. Gałachy 62
05-170 Zakroczym
www.eko-fruit.pl
















wtorek, 8 kwietnia 2014

Targowiska Warszawy - Przegląd Subiektywny

Są miejsca targowe, które lubię bardziej lub mniej. Są to targowiska, które pojawiły się stosunkowo niedawno na Pradze na Saskiej Kępie i w samym centrum Warszawy.

Jarmark Wnet odbywa się w każdą sobotę na Ząbkowskiej - teren "Konesera" - link do Facebook.


Co mogę Wam tu polecić?  
  • Świeże warzywa z Ponidzia,
  • Zachwycające fasole,
  • Kozie mleko znam i "lubię to".

Targ Spożywczy Poziom -1 na terenie Domu Braci Jabłkowskich - link do Facebook.

Co mogę Wam tu polecić? 
  •  Masło z Filipowa,
  •  Cydr i miody pitne z Klasyki Smaku,
  • Wyroby z buraka od Pana Buraka,
  • Śledź Stołowy śledzikuje,
  • Kultowe ogórki kiszone z beczki znad Narwii, 
  • Pyszne sery z Mlecznej Drogi,
  • Nabiał od Ziembińskich.
     
Fresh Sunday na Walecznych 74 czyli na Saskiej Kępie - link do Facebook

Co mogę Wam tu polecić? 

  • LOKALNA ATMOSFERA! 
  • Świetny chleb sama nie wiem od kogo...,
  • Miody z leśnej pasieki,
  • jabłka z Ziemięcina ,
  • Flaki Warszawskie.






wtorek, 4 marca 2014

Miód z Izabelina - Jedz lokalnie! Naturalnie

Powiem szczerze, że miodami zainteresowała mnie Panna O. i tak od słoiczka do słoiczka miody do naszego domu wkroczyły a raczej rozgościły się w naszej kuchni na dobre. Od samego początku starałam się znaleźć dobrych lokalnych pszczelarzy bo choć bardzo cenię miody mazurskie czy pasiekę Fujarskich to w sumie... JEM MAZOWSZE... prawda? Wreszcie po trzech latach znalazłam pszczoły warte polecenia:) To te zaprzyjaźnione z panem Piotrowiczem z Izabelina (tel. 22 7226183). Trudno powiedzieć o prawdziwym miodzie, że wyróżnikiem jest "slow food" bo przecież każdy nie sztuczny miód jest slow foodowy z natury. Tu liczy się staranność i zaufanie do .... pszczelarza i jego pszczół. 

 Miody są esencjonalne  i „ przekładane” jak nosi napis na słoiczku. Zaniepokojona spytałam o co chodzi i już wiem, że miody te nakłada się ręcznie do słoików już po skrystalizowaniu.  Te rozlewane bezpośrednio po miodobraniu mają napis „ prosto z ula”.  Pasieka oferuje kilkanaście rodzajów miodów. Do moich ulubionych należą dwa rzepakowy i malinowy. Ten pierwszy jest bardzo delikatny i kremowy choć moja latorośl nazywa go "smalcowym" a malinowy zauroczył mnie swoją lekko owocową kwaskowatością. Panna O rozsmakowała się w lipowym i akacjowym a Zolandorek jeszcze w żadnym bo jest za mała. Dawałyśmy jej jednak do powąchania i zaczęła się intensywnie oblizywać:) . Hitem jednak był stosowany "zapobiegawczo" przed przeziębieniami miód spadziowy. No tak jak spadziowych nie lubię ten z przyjemnością piłam codziennie rano. Z ciepłą wodą i plasterkiem cytryny.


wtorek, 14 stycznia 2014

Towary Niezwykłe - Jedz lokalnie! Naturalnie


Postanowiłam częściej polecać wytwórców lokalnych, bo warto ich chwalić. Za smak. Za pasję. I za to, że są "blisko" bo przecież jedzenie lokalnie jest bardzo ważne. Sami wiecie "jedzenio-kilometry" i popieranie lokalnego małego biznesu. W wielu wypadkach tak małego, że fakt nie pozyskania dwóch czy trzech nowych klientów spowoduje zniknięcie tych że wytwórców z mapy. A nie zawsze mogą się odpowiednio "rozreklamować". Polecę więc tych co zostali "zjedzeni" i w których zasmakowałam. Tym samym ponoszę osobistą odpowiedzialność... Więc polecam szczerze i z potrzeby serca...a raczej żołądka.

DZIŚ NAMAWIAM NA TOWARY NIEZWYKŁE.

Wpadłam na nie przypadkiem zamawiając cytrusy w grupie zakupowej, gdzie przy okazji Świąt rozszerzono ofertę. W tej właśnie znalazły się TOWARY NIEZWYKŁE.

Ręcznie wykonane na każdym etapie produkcyjnym. Oczywiście pozbawione jakichkolwiek dodatków mniej lub bardziej chemicznych a typowych dla przetworów "przemysłowych". Zachwyciły mnie musztardy z dodatkami i trudno mi się zdecydować która z wersji jest moją ulubioną. Moje smaki krążą pomiędzy jabłkową z calvadosem a tą z whisky i pieprzem. Obie wyraziste i obie doskonale podkreślające smak wędlin i mięs. Ta jabłkowa dobrze sprawdza się na mięsach lubiących "słodycz" a ta druga przy wołowinie. To oczywiście moje pomysły. Do mięs zresztą można wybrać któryś z sosów. Świąteczny indyk z borówkami, imbirem i porto był wyśmienity. Jagnięcina nie oparła się cebulkom. Zresztą biesiadnicy również. Konfitury, choć nie jestem słodyczożercą są dobrze skomponowane. Słodycz owoców i naturalny aromat bije na głowę każde "bez polepszaczy" i "eco" konfitury ze sklepu. Te które mnie uwiodły to malinowe z koniakiem i pomarańczowe korzenne. Wiem, że to dość klasyczne wersje z proponowanych ale nic na to nie poradzę. W słodyczach jestem bardzo zachowawcza...:)

Joanna Sławińska Wytwórnia Towarów Niezwykłych - Łomianki