wtorek, 30 lipca 2013

Bar Gocławski

Funkcjonuje bez przerwy od pół wieku a dokładnie od 57 lat. Bar Gocławski, dla jednych relikt epoki PRL. Dla innych kulinarna Mekka na Pradze Południe. 

kuchnia warszawska na talerzu: 

Jest a raczej są tutaj i doskonałe lokalne flaki jak i pyzy warszawskie w wersji mięsnej. Podsmażone warzywa ugotowane z delikatnymi flakami, doskonale doprawione tercetem: sól, pieprz i majeranek. Wszystko aksamitne w smaku i perfekcyjnie miękkie. Bryzol...och czy ktoś to jeszcze pamięta? Średnio wysmażony z dobrej jakości woła a do tego grubo krojona duszona cebula. Poezja smaku.

Bar jak to bar kat.II, czysty, sympatyczny ale barowy. Bardzo "staroświecki" czyli z "tamtej" epoki. I to jest jego ogromna zaleta. Gocławski jest nietuzinkowy i doskonale tam gotują. Warszawski całą gębą!

piątek, 26 lipca 2013

Sałatka ze szpinakiem

Lato...w pełni. Lekkie jedzenie wskazane tak więc sięgnęłam znów po panią Szymanderską i jej "Kuchnię Polską. Potrawy Regionalne". Sałatka ze szpinakiem od razu mnie zainspirowała miałam jedynie wątpliwości co do dodatku sałaty lodowej. Mało regionalny ten gatunek sałaty jak na moje "aspiracje" a poza tym mało "witaminowa".


Sałatka ze szpinakiem

1 kolba cykorii
10 dkg młodych liści szpinaku
20 dkg marchewki
5 dkg grubo tartego chrzanu

sos:
2-3 łyżki oliwy
2 łyżki soku z cytryny
1 płaska łyżka miodu
sól, pieprz


Składniki sosu mieszamy i schładzamy. Warzywa myjemy i suszymy. Marchewkę kroimy w cienkie plasterki. Łączymy i polewamy sosem. Schładzamy.

Idealne małe-co-nie-co na upalny dzień, nieprawdaż? Przyznaję, że smak świetny. Dodatek grubo tartego chrzanu to strzał w "10". Cykorię kupiłam u Majlertów, taką zieloną z dość dużymi liśćmi. Wolę ją od tej klasycznej a też ładniej wygląda kolorystycznie z całością.

wtorek, 23 lipca 2013

Targowiska Warszawy - Hala Mirowska

Hala Mirowska to bliźniaczka hali Gwardii zlokalizowana przy alei Jana Pawła. W sumie to miejsce, którego przedstawiać nie trzeba. Podobnie jak targowiska na Polnej.  

Mnie osobiście hala jest bliższa. Jej architektura i lokalizacja wprost wymarzone by zrobić z niej warszawski odpowiednik barcelońskiej la Boqueria LINK. Miejsca, które jest dla mnie niczym Mekka. Mogę tam spędzać godziny na obserwowaniu ludzi i ... jedzenia. 

Nasza Hala Mirowska niestety zawiera koszmarny sklep spożywczy ale wokół niej rozsiadły się, jak to u nas, budki z jedzeniem. Niektóre wielce ciekawe. Do moich ulubionych należą jaja pod numerem 105 (są nawet indycze), warzywa u pana hipisa w 17 a także mięsa oferowane bezpośrednio z gospodarstw a nie przez pośredników. Dodatkowo koniecznym punktem programu jest odwiedzenie pana Greka (niedaleko jaj) oferującego własne produkty z Krety. Dla jego genialnych oliwek i oregano można popełnić zbrodnię. Zbrodnię z prawdziwej namiętności, oczywiście. Warto też, na sposób barceloński zanurzyć się w zakupach "całkowicie" i wpaść do Ryb z Ustki, gdzie przemiłej pani lub panu wskażemy interesujący nas kawałek ryby a ona zostanie dla nas usmażona od ręki. W tym samym miejscu warto pokusić się o zielone śledzie a nie tylko wybierać nudne łososie i pstrągi. 


HALA MIROWSKA
Plac Mirowski 1
WOLA

piątek, 19 lipca 2013

Poszukiwany. Poszukiwana - Czereśnie

Sezon czereśniowy w pełni. Najpopularniejsze 2-3 odmiany takie jak Kordia zabierają rynek starym odmianom drzew. Istotne są parametry ułatwiające uprawy takie jak mrozoodporność, plenność i odporność na choroby. Wiele ze starych odmian nie ma czym konkurować. 

Jednak zachęcam gorąco do poszukiwania idealnego smaku czereśni...wśród starych odmian drzew... Czy są chętni na detektywistyczną wyprawę?

Poszukujemy Büttnerę Czerwoną, Czarna Natolińską, Bieńkówkę, Lottę Trzebnicką, Różową Wielką a także
Sercówka Nieszawską. Wyprawa na Wolumen i do CH Auchan w Łomiankach pozwala zorientować się co do smaku popularyzowanych przez wielkie gospodarstwa. 


Jedząc Różową Wielką możemy zobaczyć jak ciekawie wrzeźbione są jej biało-żółte owoce. A Sercówka Nieszawska ma  miękki, ciemnoczerwone, soczyste. Kwaskowato-słodkie i smaczne. I wyliczać można by jeszcze wiele... 

Niestety w obu wskazanych miejscach nie ma dostępnej żadnej z wymienionych starych odmian owoców. Co więcej z oburzeniem odnotowałam fakt nieznajomości przez sprzedawców towaru. Do wyboru bowiem mamy czeresnie: jasne i ciemne. I na tym kończy się wiedza sprzedawców...A szkoda...


środa, 17 lipca 2013

Slow Food & Slow Life - Lato

 POZIOMKI! CZERWIENIEJĄ NA KRZACZKACH, LEKKO PRZYBRUDZONE ZIEMIĄ, KTÓRA CHRZĘŚCI W USTACH... BO NIE DOŚĆ STARANNIE WYTARLIŚMY OWOCE O MATERIAŁ SPODNI... IDEAŁ SPOWOLNIENIA LATA. CHWILA ZBIORU POZIOMEK Z KRZACZKÓW.

wtorek, 16 lipca 2013

Smaczni Producenci - Ziembiński

Gospodarstwo Ekologiczne pan Ziembiński prowadzi od lat 70-tych, położone jest 500 m od Wisły w malowniczej okolicy. Smak wyrabianych serów - niebiański. Prawdziwa dawka szczęścia wprowadzana przez żołądek wprost do głowy.

„Rolnictwo trzeba czuć” – mawia pan Ziembiński – „i nie można mijać się ze swoim powołaniem a powołaniem rolnika jest dostarczanie ludziom żywności a nie trucizny"


I jak tu się nie zgodzić? 

Produkty pana Ziembińskiego są dostępne w eko sklepach na terenie Warszawy i okolic.


Gospodarstwo państwa Ziembińskich
Nowy Secymin 5
05 - 155 Leoncin
woj. mazowieckie

piątek, 12 lipca 2013

Przysmaki Warszawy - Cynaderki z kaszą gryczaną

Cynaderki z kaszą gryczaną są jedną z pięciu najbardziej kojarzonych ze stolicą potraw. Potrawa ta ma podobno korzenie w okresie zaboru rosyjskiego, na pewno połączenie podrobów z kaszą. Nawet jeśli zawdzięczamy to danie "zaborcom" to .. chwała im za to. Będzie to jedna z nielicznych rzeczy za które możemy być im wdzięczni.

Najsmaczniejsze cynaderki z kaszą gryczaną podają na Mokotowie w MISTRZU I MAŁGORZATCE. Lokal to prawdziwy wehikuł czasu. Wnętrze idealnie dopasowane do podróży w czasie - nic a nic nie zmienione...Aloes w doniczkach na parapetach. Bar i barowe krzesła. Telewizor z meczem. To miejsce, do którego mężczyzna powinien wchodzić pierwszy, a nie przepuszczać kobietę. Nie zmienia to postaci rzeczy, jeśli chcecie poznać kultową warszawska potrawę warto wybrać się na Czerniakowską 149.

Przepis na cynaderki można znaleźć TUTAJ.



wtorek, 9 lipca 2013

Slow Food ... Slow Life

Celebrowanie posiłków, pielęgnowanie lokalnych smaków i promowanie regionalnej naturalnej żywności to najważniejsze tematy, którymi się organizacja zajmuje. Stanowcze „nie” mówi się nie tylko fast-foodowi ale i konserwantom, polepszaczom i modyfikacjom genetycznym. „Nie” mówi się masowej produkcji i globalnemu smakowi produktów i potraw. „Nie” mówi się pośpiechowi, bylejakości i bezrefleksyjności w podejściu do jedzenia. A jedzenie to przecież życie.

Tak gdzie zaczyna się masowa produkcja nie ma miejsca na jakość, naturalność i dobry smak. Warto mieć swoje małe gospodarstwa. Miejsca pełne magii naturalnego jedzenia. Tradycyjnego i ekologicznego. Gospodarstwa, w których z dziada pradziada wypieka się chleb, wyrabia ser, wędzi ryby czy wędliny. Bartnika a nie firmę zajmującą się przetwórstwem miodu. Jajka z małego gospodarstwa, gdzie przy kilkunastu nioskach, są w stanie zagwarantować odpowiednią dietę i przestrzeń dla kur. Rolnika, który nie używa pestycydów. Hodowcę, który karmi zwierzęta „tak jak należy”. Warto znać odpowiednich ludzi...


piątek, 5 lipca 2013

Pierogi? Warszawskie!

Zachwyca mnie różnorodność przepisów na pierogi. W samym obrębie naszego kraju. Pierogi ukazują oblicza regionalnej Polski. Te smaczne i nadziewane. Etatowe pierogi z mięsem, serowe na słodko, ruskie, z kapustą i grzybami .... Każdy z nas ma w głowie jakieś wspomnienia, moje koncentrują się na jedzeniu. Więc mam w głowie taki "obrazek": Upalny letni wieczór, kolejny późny powrót do wynajętego klaustrofobicznego i pustego mieszkania. Katowice....Duszne miasto, szare, zapylone i zapach delikatnie wdzierający się do moich nozdrzy na ulicy Plebiscytowej. Zapach z pobliskiej restauracji do której zajrzałam. Zamówiłam pierogi z kaszanką jak Katowice, czarne jak tynki budynków, gęste jak powietrze nad miastem,w doskonałym ciepłym, miękkim cieście jak uśmiech Ślązaków. 
Grzechem byłoby nie "tknać" więc nadzienia z nazwy już lokalnie swojskiego. Tak trafiłam na pierogi warszawskie w książce kulinarnej pani Hanny Szymanderskiej. 


Pierogi Warszawskie
ciasto:
32 dkg maki gryczanej
8 dkg maki pszennej
sól
farsz:
1/2 kg mięsa z ryby (okoń)
sól, cytryna, 
1,5 szklanki bulionu warzywnego
2 łyżki orzechów włoskich
2 cebule
1 łyżka oleju rzepakowego
1 jajko
masło
tarta bułka
natka pietruszki 

Zaczynamy nasze pierogi od zrobienia farszu. Rybę skrapiamy cytryną i solą a następnie pozostawiamy na godzinę. Układamy rybę w rondlu i zalewamy bulionem i gotujemy przez 15 minut. Pozostawiamy w wywarze do ostygnięcia. Cebulę drobno kroimy i szklimy na oleju. Rybę odcedzamy i mielimy a następnie łączymy z cebulą, orzechami, natką, sól, pieprz i jajkiem. Przechodzimy do robienia ciasta. Mieszamy mąki i prażymy je na patelni. Nie można doprowadzić do przypalenia. Zdejmujemy z ognia i po kilku minutach dodajemy ciepłą wodę i sól. Wyrabiamy ciasto. Można urywać kawałki ciasta i formować je ręcznie, wolałam jednak zrobić to tradycyjnie - "wycinając szklanką"...Wypełniamy krążki farszem i gotujemy. Podajemy z rozpuszczonym masłem z tartą bułką.

Pomysł na pierogi z rybą? Ciekawe, kto i kiedy na to wpadł... Ale przecież ryb w okolicy bywało tu dużo dawnymi czasy:) ale całość, cóż nie w moim guście. Mało wyraziste a może raczej chodzi o to, że tak robiona ryba dużo lepsza jest bez pierogowego ciasta. Przepis nie uwiódł mnie, niestety.









wtorek, 2 lipca 2013

Warszawska Palarnia Kawy - FILM






 Kordian Tarasiewicz wspomina lata 30. - palarnia kawy Pluton.

Polecałam już oglądanie i czytanie pana Tarasiewicza. Postanowiłam wrzucić jeszcze informacje o prawdziwie warszawskim biznesie od ponad 100 lat. Miło się ogląda.