Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Miejsca. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Miejsca. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 8 sierpnia 2017

Rozważania o jedzeniu w trasie

Jedzenie w trasie to bardzo trudny temat. Jedziemy w lecie nad morze a zimą w góry, albo na odwrót za każdym razem jednak musimy gdzieś po drodze się zatrzymac. Na obiad, najczęściej. I tu zaczynają się rozterki. Gdzie się właściwie zatrzymac. Kiedyś ten dylemat rozwiązywał dla mnie portal Gastronauci, dziś już Św.P. Zastępujące go Zomato nie uwzględnia małych miast czy wsi na swojej mapie. Wynika to jak sądzę nie tylko z innej koncepcji ale i nieznajomosci europejskich realiów. Można oczywiście przeszukiwac fora, wrzucac na google czy facebooka zapytania "gdzie dobrze zjeśc na 343 kilometrze...". Można. 

Można też trzymac się zasady, że lepsze znane zło niż nieznane dobro. Kierując się odwiedzamy to co znamy czyli wszystkie fast-paskudy, których z nazwy nie wymienię. Widac je na całej trasie Warszawa-Gdańsk. Można też starym dobrym sposobem nabrac jedzenia w menażki.. Albo patrzec gdzie stoją tir-y. Wieśc bowiem gminna niesie, że gdzie się oni stołują tam dobrze karmią. Cóż, sądzę że stołują się przede wszystkim tam gdzie mogą wjechac wielką "furą" więc smak jest tu raczej wtórnym decydentem. Można zajrzec na TripAdvisora gdzie czasem są polecane jakieś niezłe miejsca. Mnie brakuje jednak portalu / serwisu, który skupił by się na takich właśnie miejscach. Polska - gdzie zjeśc w trasie.

Dla mnie wyjazdy w sezonie na wieś w okolice jeziora Zegrzyńskiego już są problematyczne. Taki chociażby bar Ronda, pomiędzy Stanisławowem a Nieporętem. Zajrzałyśmy tu gonione głodem. Lokal całkiem sympatyczny choc przyjemniej jest usiąśc na zewnątrz. Menu przygotowane "prawie" na każdą ewentualnośc (prawie bo nie mieli sushi:)) To oczywiście żart. Wpadłyśmy tu dwukrotnie. Całkiem niezłego burgera przycmiły nijakie zupy o charakterystycznym smaku "nie domowym". Okropne frytki przegrały z dobrymi pielmieni. Niestety naleśniki dopracowywane w mikrofali nie pozostawiały złudzeń. Jedz i spadaj. Wpadniemy pewnie jeszcze nie raz bo to jedyne "zjadalne" miejsce na tej trasie poza Laguną, gdzie ceny ryb w stosunku do wielkości porcji zmieniły się nie proporcjonalnie. A może jest coś? gdzieś? niedaleko? Tylko jak to znaleźc, jeśli nie ma się już ochoty na kulinarne eksploracje terenu? 

Tak, tak...nie ma się już ochoty. Osiągam powoli wiek, gdzie będę chodziła tylko do "znanych i lubianych" restauracji czy barów. Nie mam już czasu na kiepskie jedzenie... 

Co ze smutkiem i przykrością stwierdzam.


wtorek, 11 lipca 2017

Szlaki, historyczno-kulinarne po Mazowszu

Polecam bardzo ciekawy przewodnik o historycznych szlakach na Mazowszu. Zamieszczony jest na stronie Szlak Książąt gdzie można śledzic aktualne wydarzenia w opisanych miejscach. 

Można nałożyc sobie "mapki" z ww strony na Culinary Heritage,oraz na Lokalną Żywnośc dzięki czemu nasz własny przewodnik stanie się bardziej historyczno-kulinarny.  

Potem już zostaje znaleźc czas i wybrac trasę. Możemy zwiedzac szlakiem Konrada Mazowieckiego, który nieszczęśliwie zapisał się w naszej pamięci jako ten od sprowadzenia Krzyżaków do Polski. Mało jednak kto pamięta, że zapoczątkował "silne Księstwo Mazowieckie, które przetrwało aż 300 lat".

Na tej trasie warto zwrócic uwagę na skansen w Sierpcu, o którym nie raz wspominałam na tym blogu, możemy tam zaplanowac nocleg w bardzo klimatycznym i nowoczesnym hotelu Skansen. Zaczynamy jednak w Zakroczymiu a kończymy w Pułtusku. Na trasie wpadamy więc na początek do Smaków Polskich na produktu z Najsmaczniejszej Listy, w Ciechanowie mamy nalewki Longinusa,  niedaleko XVI wiecznego Przasnysza jest gospodarstwo Łęgowska Wieś (Nowy Podoś 60) ze świetnymi wyrobami wędliniarskimi. W Dziektarzewie Chata Smaku, dobry punkt na obiad. We wcześniej wspomnianym Sierpcu mamy Karczmę Pochulankę.

Szlak Księcia Janusza, który walczył na polach Grunwaldu to wycieczka na południe od Warszawy. Książę Janusz to znakomita postac, mówi się o nim podobnie jak o Kazimierzu Wielkim parafrazując "Zastał on Mazowsze drewniane i pozostawił je murowane". Zaczynamy w Czersku kończymy w Piasecznie zahaczając po drodze min do Szydłowca, gdzie "mieli zwyczaj spotykać się na partyjce pokera król Zygmunt Stary oraz właściciele Szydłowca – Mikołaj oraz Krzysztof Szydłowieccy – najważniejsze osoby w ówczesnej Polsce." Mamy też wizytę w Przybyszewie, z sekretną średniowieczną recepturą wytwarzania ogórków kiszonych. Warto wspomniec o kultywowanych obrzędach sobótkowej nowy w  Muzeum Wsi Radomskiej. W Przyłęku mamy wyroby Krokusa, w Szydłowcu i Zdziechowie wyroby znajdujące się na Najsmaczniejszej Liście, warto więc zajrzec do gospodarstwa państwa Pysiak (Zdziechów 14). Pasieki w Ciecieszewie (Ciecieszew nr.11), Marysinie (Ludowa 14), Wolanowie (Wola Wacławowska 24a). Po lokalne piwo koniecznie do Konstancina. Warzywa z Rozalina, pieczywo z Fogla. Na obiad mamy do wyboru Bukówkę lub Pod Różami,gdzie można też zatrzymac się na nocleg. W Górze Kalwarii, której korzenie sięgają średniowiecza jest  w kościele "Na Górce" "unikatowa XVI-wieczna woskowa pieta, uznawana za jedną z najcenniejszych woskowych rzeźb w Polsce." No i czerlotka, zwana słodyczą ziemi czerskiej. Do spożycia w cukierni Szymańskich lub w Karpatce. Nie zapominajcie wpaśc po sery zagrodowe do Osiecka. Na tej trasie znajduje się również Winnica Wieczorków. Nie wiem czy jesteście świadomi, że Mazowsze jest jednym z najstarszych regionów znanym w Polsce z uprawy winorośli poza Wielkopolską i Dolnym Śląskiem. "Najwięcej winnic powstawało wzdłuż Wisły, od Sandomierza do Czerska nad Wisłą. Do powstawania winnic na Mazowszu przyczyniły się klasztory cystersów i benedyktynów."

sery zagrodowe z Osiecka
Szlak Księżnej Anny, wiedzie na wschód. Początek w Ostrów Mazowiecka a koniec mamy w Mińsku. W pierwszym z miast na skwerze znajduje się pomnik matki ostatnich książąt mazowieckich czyli księżnej Anny. W ostatnim warto zwrócic uwagę na średniowieczny układ ulic. Po drodze są między innymi: Ostrołęka (znacie z Rejsu?), Nowogród ze skansenem kurpiowskim, Łomża, przeuroczy Tykocin. Warto zajrzec do któregoś z lokalnych gospodarstw agroturystycznych: Agro Polany, państwa Mąka czy hodowli bydła mięsnego rasy szkockiej w Nadbużańskim Parku Krajobrazowym w Zarzetka 59a. 

to pogranicze Mazowsza i ziemi Łódzkiej. Tym razem zaczynamy w Błoniu a kończymy w Grodzisku Mazowieckim.  W Mszczonowie zjemy dobrze w Karczmie u Wodnika. Mamy tu też baseny termalne, więc warto zatrzymac się na dłużej. W pobliżu jest też dobre miejsce na ryby. Do Łowicza warto się wybrac w okresie Bożego Ciała bo jest tam obchodzone z bardzo szczególną atencją. Po drodze mamy Kampinos, Sochaczew, Skierniewice, Radziejowice i Rawę Mazowiecką o której przytoczę fragment z ww szlaku:

"Rawa Mazowiecka to miejsce tragedii, która prawdopodobnie zainspirowała Szekspira, by opisał ten wątek w jednym ze swych dramatów – „Zimowej opowieści”. Co prawda bohaterami uczynił Czechów, a akcję umieścił na Sycylii, ale skorzystał prawdopodobnie z opisanych przez kronikarza Janka z Czarnkowa wydarzeń, które miały miejsce w drugiej połowie XIV w na rawskim zamku.

 Siemowit III – książę mazowiecki, fundator rawskiej twierdzy, dopuścił się w murach zamku morderstwa. Podejrzewał swoją żonę Ludmiłę o zdradę. Gdy okazało się, że Ludmiła spodziewa się dziecka, kazał ją wtrącić do lochu, a gdy już urodziła, choć  nie znalazł dowodów potwierdzających jej winę, polecił ją udusić.  Dziecko zaś oddał na wychowanie jednej ze swoich poddanych. Młodym Henrykiem zaopiekowała się jednak siostra Siemowita – Małgorzata. Henryk wychował się na jej dworze i dopiero, gdy dorósł, przybył na dwór ojca. Gdy Siemowit ujrzał, jak podobny jest do niego młodzieniec, zrozumiał swój błąd, uznał za swego syna i obdarował biskupstwem płockim.

Miejsce, w którym rozgrywały się te dramatyczne wydarzenia, niestety nie zachowało się. Na początku XVI w. wielki pożar strawił zamek i miasto. Zamek po odbudowie stał się jednym z najpotężniejszych w Polsce, ale do dziś po tej warowni pozostała tylko ośmioboczna wieża z fragmentami muru obwodowego. Jest ona dostępna tylko w miesiącach letnich lub za zgodą dyrekcji Muzeum Ziemi Rawskiej."

 Koniecznie trzeba wpaśc do Radziwiłowa po produkty z Najsmaczniejszej Listy. Zjeśc na trasie można w Nieborowie albo Grodzisku. Albo gdzie Wam się tylko spodoba:)

wtorek, 4 kwietnia 2017

Indyk. Pietruszka. Szpinak

W Specjałach Kuchni Mazowieckiej KSOW można natrafic na mazowiecką galantynę. Możecie odczuwac lekki dyskomfort nie wiedząc kim jest ta „dama” w kulinarnym świecie. Cóż, Tuwim zaklasyfikowałby ją do zakąsek ale my pójdziemy łagodniejszym tropem. Powiedzmy, że jest zimną przekąską. 

Dobrze brzmi? Oczywiście, to przecież galareta. 

Podczas Gotowania na Polanie w Muzeum Wsi Mazowieckiej w Sierpcu rok rocznie odbywa się konkurs na najsmaczniejszą potrawę regionalną. Galantyna z Mazowsza była tu nie raz. Warto więc zapoznac się z przepisem i wymienic czasem „nudne” nóżki na lokalną galantynę. Choc trzeba się "narobic" przyznaję...ze smakiem.

Ale to dośc dobry pomysł na wielkanocne menu. Nie sądzicie?  Jest przepyszna!


Mazowiecka galantyna

75 dag indyczej piersi
2 łyżki masła
3 łyżki natki pietruszki
2 łyżki szpinaku
1 łyżka śmietany
1 łyżka żelatyny
sól, pieprz
tymianek
gałka muszkatołowa

gaza

Farsz: 
25 dag mięsa z indyczego uda
6 pieczarek
1 jajko
1 białko
1 kajzerka namoczona w mleku
2 szklanki bulionu warzywnego



Pierś indyka kroję na pół i rozbijam a następnie owijam folią spożywczą i schładzam. Pieczarki kroję w plastry i podsmażam na odrobinie masła, również schładzam. Mielę razem z udkami i odciśniętą bułką. Dodaję bułkę, tymianek, jajko, śmietanę oraz przyprawy do smaku: sól, pieprz i gałkę. Całośc ma być wyrazista. 
Na pierś wykładam sparzony szpinak a potem farsz i zwijam w roladę a następnie owijam gazą i gotuję w bulionie przez około 40 minut. Oziębiam.

Po pół godzinie zalewam żelatynę 4 łyżkami wywaru, rozpuszczam. Resztę wywaru odparowuję do mniej więcej wielkości szklanki. Przecedzam i wlewam żelatynę delikatnie podgrzewając. Białko mieszam z łyżką wody, przecedzam. Galantynę kroję w plastry i delikatnie zalewam przestudzoną żelatyną. Do podania po ścięciu.

piątek, 7 października 2016

Rumsztyk. Cebula. Pieczarki

rumsztyk z mięsa mielonego
 Wizyta w Neon Muzeum w Soho Factory na warszawskim Kamionku nastroiła mnie nostalgicznie. Najlepiej z minionej epoki pamiętam bowiem dekadę Gierka czyli czas cukierków ("chcesz cukierka idź do Gierka, Gierek ma to ci da"). Czas kawioru na jajkach w imieniny mamy. Coca coli w szklanych butelkach. I rumsztyku w knajpach (z relacji taty oczywiście)... 

W PRL bardzo popularny w lokalach gastronomicznych wszelakiej maści. Podawany zawsze z cebulą czasem z pieczarkami. Dziś otwierają się na nowo dancingi (imprezy "w stylu" widziałam w Śnie Pszczoły czy W Powiększeniu), knajpy z wódką i zakąską są w każdej dzielnicy.  Rumsztyk jednak nie jest tak popularny jak kiedyś. Dla chętnych pogłębienia tematu polecam lekturę: 
Kurz I., Dancing: „czy można panią prosić do tańca”, (w:) Obyczaje Polskie Wiek XX w krótkich hasłach, red. M. Szpakowska, Warszawa 2008.
 
Wiem, że trochę gloryfikuję ten okres, który tak dobry wcale nie był. Proszę jednak pamietac, że jestem z pokolenia, które pamięta ze stanu wojennego przede wszystkim fakt braku teleranka. "Bibuły" w tornistrze nie nosiłam. Jadłam  hot-dogi własnego pomysłu wyjmując z bułki-palucha miąższ i wkładając tam...ogórka kiszonego. Nie dyskutujmy więc o polityce tylko coś zjedzmy.

A co do rumsztyka to świetny podają w Kawiarni u Basi w Załubicach nad Zegrzem. Polecam jak będziecie w okolicy. Ten rumsztyk to wersja z mielonej wieprzowiny. U pani Szymanderskiej występuje wersja z polędwiczki w całości. Przepis podaję poniżej. Ta wersja podawana jest też w przepisach na specjalności kuchni warszawskiej.


Rumsztyk z cebulką

1 polędwiczka wieprzowa
10 dag pieczarek
1 cebula
oliwa
sól, pieprz

Polędwiczkę po umyciu i osuszeniu papierowym ręcznikiem tnę na dwa kawałki, mięso rozbijam tłuczkiem na pólcentymetrowej grubości owalne kotlety. Mięso smaruję z obu stron oliwą, lekko solę i pieprzę. Owinięte folią spożywczą kotlety wkładam do lodówki. Umyte pieczarki kroję w plasterki i wrzucam na patelnię z rozgrzanym tłuszczem czyli oliwą i kawałkiem masła. Cebulę kroję w talarki i gdy pieczarki lekko będą podsmażone dodaję. Wlewam parę łyżek wody i duszę całość aż do odparowania.Wyjęte rumsztyki z lodówki wrzucam na drugą patelnię, także z oliwą i masłem. Smażę ok. 5 minut przewracając, by zrumieniły się z obu stron. Wyłożone na pólmisek mięso przykrywam pieczarkami z cebulą i polewam sosem powstałym podczas smażenia.


wtorek, 30 sierpnia 2016

Slow. Wisła. Kuchnia

Slow Market na Placu Zabaw to kolejne miejsce gastronomicznych spotkań weekendowych. Jest tu naprawdę mocna ekipa. Przynajmniej dla moich kubków smakowych. Najmocniejsza trójka to:  Inessa Kim,  Mojo Picon i Dumplings foodtruck.

Nigdy nie odmówię placów z kimchi od Inessy! 

 

piątek, 19 sierpnia 2016

Śniadanie. Trawa. Wrzawa

Targi Śniadaniowe nadal na topie. Działają na Mokotowie, Ursynowie, Żoliborzu i Gocławiu. Zresztą każda "dzielnica" w takim targiem wcześniej czy później próbuje "rozsmakowac" mieszkańców. Z lepszym lub gorszym skutkiem. Są targi tematyczne w klimacie Orientu, Ameryki czy smakach Azji. Z moich skromnych doświadczeń mogę polecic pyszne lody w wykonaniu Lodów Prawdziwych . Chińskie pierożki na parze prosto z Parowozu. Świetną hiszpańską kuchnię w wykonaniu La Iberica.  Warte grzechu są też japońskie zupy (ramen) z Akita Ramen.




wtorek, 2 sierpnia 2016

Wiśni...Branie



Samobranie…Panowie i Panie, nic tylko brać w obie ręce kobiałki i jechać! Brzmi nieźle prawda? 

Zapraszała Joanka aktywistka rolniczo - wiejska, mieszkanka sadowniczego Ziemięcina i do owego Ziemięcina właśnie zapraszała. Wyobraźcie sobie … 


Hektar ekologicznych Łutówek znanych też w niektórych kręgach jako Goryczki. Dojrzewały sobie spokojnie mimo wiatrów i burz nawiedzających w ostatnich tygodniach Mazowsze. Dojrzewały, dojrzewały aż dojrzały. Do zrywania, zjadania, przetwarzania. 

 
Gospodarze pozwolili nam się „popanoszyc”. 

W letniej kuchni, w lasku, na łące i w sadzie. 

Było „B O S K O”



piątek, 1 lipca 2016

Lato. Podróże. Jedzenie




JESTEM NA WY-WCZASACH. 
STOP.
WRACAM NIEDŁUGO. 
STOP. 
AUTORKA
STOP.....

wtorek, 17 maja 2016

Zakwas. Mąka. Woda


Piekarnia Piwońskich to miejsce prawdziwie magiczne. Piekarze pracują jak w ukropie a zakwas sobie powoli ...pracuje. Idea SlowFood w pełnym wydaniu. Jak chleb to z mąki nie z mieszanek piekarskich. Jak mąka to ze znanego źródła ( mąka razową i graham z młynu od Pana Wyrzykowskiego, pytlową dostarcza nam Jakpol Ambroziak, prastarą odmianę orkiszu typu Oberkulmer Rotkorn od ORvity, pszenne od Młynu Jujka czy gryczaną od Swoja Mąka). Chleb na zakwasie bo jaki inny jest zdrowy (bakterie kwasu mlekowego metabolizują węglowodany, znacznie zmniejszając ich zawartość w pieczywie. Pieczywo żytnie na zakwasie ma niski indeks glikemiczny- po jego spożyciu długo utrzymuje się poczucie sytości i stały, umiarkowany poziom glukozy we krwi, co skutecznie zapobiega napadom głodu). Jak zakwas to ...26 letni. Pięciofazowy. Własny. Wędrujący czasem, taki co z kilku pieców ciepło brał:). Ciastowy, stołowi, piecowy i piec. Ten piec, który zbudowany na początku lat 60-tych ubiegłego wieku służy do dzis. 

Właściwie co tu pisac więcej...kto jadł ten wie. A kto nie jadł niech płacze...albo przyjedzie do Łomianek albo...poszuka może gdzieś blisko niego chowa się taki skarb. Bez medialnej reklamy, bez cen jak za "zboże" przy ekobochenku chleba... Obrona prawa do smaku...tak TO JEST MISJA!
 

piątek, 13 maja 2016

Szlak Książąt Mazowieckich: Warszawa

Szlak książąt Mazowieckich po Warszawie prowadzi oczywiście od Zamku Królewskiego. Czasy książąt mazowieckich pamiętają tu jednak jedynie oryginalne piwnice. Odtworzona po II wojnie światowej została też gotycka fasada Curia Maior (Domu Książęcego), który w wieku XV zbudował książę Janusz Starszy. Niedaleko mamy most, na placu Zamkowym, koło kolumny Zygmunta. To nic innego jak fragment, prowadzącej do Starej Warszawy, Bramy Krakowskiej. Na Starówce, a dokładnie na Świętojańskiej 8 jest znana powszechnie Bazylika, a w niej sarkofagi: księcia Janusza Starszego i  ostatnich książąt mazowieckich: Janusza i Stanisława. Przed kościołem Jezuitów jest kamienny niedźwiedź. Wg. legend to jeden z książąt mazowieckich w tegoż zwierza zmieniony. Jak dziecko często na niego się wspinałam...zresztą nie tylko ja:). Na Nowym Mieście, które jak nazwa wskazuje było nowe..od 1408 roku jest Kościół Nawiedzenia NMP wybudowany w 1411 r. Gdy panowali tu książęta mazowieccy nie było barbakanu a na Nowe Miasto szło się Bramą Nowomiejską.

Na Piwnej 4 można a nawet trzeba zajrzec do Karmnika (pyszne pierogi albo szoty z zagryzką wieczorem). Dobry adres to Piąta Ćwiartka w Arkadach Kubickiego. Proponują podroby "wysokich lotów" jak chocby grasica z figami i brandy.

Na Krakowskim Przedmieściu a raczej na Czerskim Przedmieściu, bo tak się nazywało w czasach książąt Mazowieckich, był trakt handlowy. Z Czerska do Starej Warszawy, a dalej przez Nowe Miasto i obecną ulica Zakroczymską w stronę Zakroczymia i na Kujawy (Toruń) i Pomorze (Gdańsk). Idąc w kierunku Nowego Światu mijamy zaraz na początku po lewej kościół Św.Anny. Ufundowany przez księżne mazowiecką Annę Fiodorównę, matkę księcia Bolesława IV. Pod numerem 26/28 jest pałac Kazimierzowski ale pierwotnie stał tu dworek myśliwski i zwierzyniec książąt mazowieckich.

Zjemy już na Nowym Świecie a dokładnie w jego okolicach. Proponuję Lokal 14, choc tu trzeba skręcic w kierunku PKiN w Świętokrzyską. Ekscytujący smakowo i wizualnie śledź i inne propozycje z menu wynagrodzą każdy zrobiony tutaj "metr". A jeśli pójdziecie dalej to na Foksal będzie Opasły Tom. Tam genialna Agata Wojda i jej autorska kuchnia. Nie zgłodnieliście aż "tak"? To może deser? W Odette na Górskiego 6/7 zrozumiecie wyższą "kulturę" cukiernictwa.

I znów coś z legendy. Nazwa placu Trzech Krzyży pochodził z czasu, gdy w tym miejscu była ...puszcza do której książęta mazowieccy wybierali się na łowy. Pochodzi ponoc od od chatki, w której mieszkali trzej pustelnicy.

Głód nas tym razem zagna do Soul Kitchen Bistro. Na Nowogrodzką 18a. Na co się zdecydowac? Orkiszotto? Poliki? Grasica? Co tam dziś podają?

Ostatni mazowiecki akcent to Jazdów czyli okolice dzisiejszego Zamku Ujazdowskiego. W XIII wieku był dwór książęcy. Zginął tu podczas najazdu litewskiego w 1262 r. syn Konrada Mazowieckiego - Siemowit I.

I gdybyśmy zgłodnieli to zostaje nam lokal na Koszykowej 1. Pogromcy Meatów to burger bar ale na poziomie wyższym niż klasyczny street food. 

Przeraża Was to obżarstwo? Moi Kochani, ostatni książęta Mazowieccy byliby zachwyceni. Znani byli z nieumiarkowania w jedzeniu i ...piciu. Jak dla nich powinnam dodac jeszcze Czystą Ojczystą, Piotrusia, Amatorską....


wtorek, 10 maja 2016

Koza. Ser. Mazowsze



Do Cegłowa pojechałam w ubiegłym roku z wycieczką SlowFoodową. Zwiedzaliśmy fabrykę Spomleku i właśnie manufakturę w Cegłowie. Gienio Miętkiewicz poświęcił im też odcinek w kulinarnym cyklu "Przez dziurkę od sera" (chyba drugi w trzeciej serii). Ser był pyszny. Delikatny kozi twarożek doskonale skomponowany z miodem. 



Grażyna Stelmachowska - Kowalska
Rososz 17
05-319 Gmina Cegłów
Tel. 25 757 82 87




Kto by pomyślał, że serem kozim Mazowsze będzie "stało". No nie jest to jakaś mnogośc ale dwie "kozie" pozycje na Najsmaczniejszej Liście o już coś. Mamy bowiem poza ww też ser kozi twarogowy suszony. Pyszny, aksamitny.. spod ręki państwa Mąki. 

„Ser suszony na słońcu lub przy piecu może długo leżeć. Zapasy jego robią na żniwa, do pracy w polu. Żeby go rozmiękczyć, kładą go wówczas do gorącego pieca” 

Gospodarstwo Eko-agroturystyczne
Sabina i Mieczysław Mąka
Grale 45

Tel. 0 604 417 025 

wtorek, 19 kwietnia 2016

CoGdzieKupic: Kura.Kaczka


W temacie drobiu jest ciężko. Nie żeby nie było gdzie go kupic ale przyzwyczajeni do cen sklepowych możemy jęknąc "auc" widząc po ile "chodzi" ekologiczne udko... Z adresów, które mogę polecic bez cienia wątpliwości to: 

1. Zagroda Rembielin
Gospodarstwo z prawie 100letnią tradycją aktualnie hoduje indyki, perliczki, kuraki i króliki. Wybiegane drobiowe towarzystwo musi byc "szczęśliwe" wg. wszelkich slow foodowych norm...Tak jak nie przepadam za mięsem indyczym tak to ich bardzo mi smakowało. Dostawy mają raz w miesiącu na Saską Kępę i przy hali Banacha. Grafik dostaw na ich stronie www.

 2. Stoisko 53/54 pod Halą Mirowską
Znane jako "Chirurgia Drobiowa", gdzie dostaniemy drób wszelaki od Waldiego. Miejscówka polecona przez SlowFood Youth i ich Akcję Zakupową.Polecam bez zastrzeżeń również.

3. Zagroda Łącka na BioBazarze 
Gospodarstwo ekologiczne na bardzo wysokim poziomie jakościowym i smakowym. Wszelaki drób dostępny również za pośrednictwem grup zakupowych.   

Wszystkie powyższe adresy oczywiście lokalne do szpiku kości. 

AKTUALIZACJA LISTOPAD 2016

http://boucherie.pl/ - ŻELAZNA 

piątek, 11 marca 2016

CoGdzieKupic: Wołowina. Cielęcina


W temacie wołowiny, lokalnej, od razu na myśl przychodzą dwa adresy: Beskidzki Wypas na targowisku przy Polnej i Crazy Butcher na targowisku przy Olkuskiej. Oba firmuje nazwiskiem Grzegorz Kwapniewski – człowiek którego nazywają legenda, bo liczą się z najważniejsi warszawscy restauratorzy. Trudno się dziwic zaopatruje ich przecież w mięso. Współpracuje z dobrymi lokalnymi hodowami:  Agrofirma Witkowo pod Stargardem Szczecińskim czy herefordy z Beskidu Niskiego koło Krosna. Oprócz wołowiny można kupić u niego cielęcinę, wieprzowinę i jagnięcinę. Osobiście wolę ten punkt na Olkuskiej.

Innym owianym legendą miejscem jest sklep Befsztyk. W ofercie z wołowiny mają mięso Angusów, Limousine. Wszelkie wersje cięcia i mielenia. Oczywiście dostępna też jest cielęcina i inne rodzaje mięs. Ozory cielęce, rewelacja. Można zajrzec na Puławską 176/178 lub zamówic przez internet. Dostawcami się z nazwiska nie chwalą ale współpracują od lat ze sprawdzonymi hodowcami. 

Pamiętajcie też o systemie certyfikacji QMP polecają dobrą wołowinę która w handlu aktualnie znajduje się w halach Macro i Delikatesach Gobarto na ul. Igańskiej 30.

Co do innych sprawdzonych miejsc z wołowiną i cielęciną to polecam: ekologiczną masarnię Rolmięs , gdzie można zamówic zakupy przez Internet.

Jadąc na cmentarz południowy wpadam do Maho na Alei Krakowskiej 240/242. Mięso halal: cielęcina, wołowina i drób również.

HALA MIROWSKA

Polecam bez zastrzeżeń stoisko  114 

Mapka z Akcji Zakupowej  projektu działaczek Slow Food Youth Warszawa. 

Znajomi polecili mi też inne adresy:
  • Polskie Steki- inne stoisko na Polnej 13 lok.1-2 (wołowina)
  • Le Diplomate - ulica  Atenska 10 na Saskiej Kępie (cielęcina)
 
 AKTUALIZACJA LISTOPAD 2016