Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sezonowe owoce. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sezonowe owoce. Pokaż wszystkie posty

piątek, 26 stycznia 2018

Jabłka. Magia. Rytuały

Właściwie dlaczego ludzie w epoce kosmicznego turyzmu tak bardzo potrzebują magii? Pytani o to wprost zareagują drwiąco, bo przecież magia nie brzmi poważnie.

Współcześnie tak łatwo nam zapomnieć, że na co dzień posługujemy się praktykami magicznymi. Rytuały przez swoją powtarzalność w wielowiekowym współistnienieniu ze światem nami stały się niezauważalną, ale integralną jego częścią.  Joseph Campbell słusznie zauważył „Symbol przemawia do nas, gdyż bez względu na to, czy wie o tym głowa, wie o tym serce.”
 
Otaczamy sie symbolami na co dzień i od święta. Uroczystości Bożonarodzeniowe, Zaduszki, Wielkanoc, topienie Marzanny, poszukiwanie kwiatu paproci....Taki jest cykl życia.

Dla mnie rytualne są też pewne potrawy. Do nich należy jabłkowy "kwiat paproci", który przygotowywała moja babka, czarownica zawsze wtedy gdy był niezbędny jakich magiczny rytuał do odprawienia złego humoru.


Jabłka Baby Jagi


2 jabłka
2 łyżeczki miodu akacjowego
2 łyżeczki rodzynek (namoczonych)
po 1 szczypcie mieszanki korzennej: cynamonu, utartych goździków, imbiru i kardamonu


Nagrzewam piekarnik  do 180 stopni. Jabłka ścinam na 1/3 wysokości. Wydrążam dokładnie z pestek i do środka wkładam rodzynki, przyprawę, miód. Następnie przykrywam odciętym wcześniej  "kapelusikiem" i wstawia do piekarnika na ok. 20 minut. 

Jabłka muszą być miękkie ale nie "klapnięte" ani spalone. Trzeba je zjadać gorące ale w tym momencie gdy już nie parzą ust. Pozytywna magia rozchodzi się w nas już od pierwszej łyżeczki.

sobota, 28 października 2017

Czerlotka versus Radomianka



Czerlotka z profilu FB
CZERLOTKA nazywana jest "słodyczą ziemi czerskiej". To odmiana szarlotki, które poza regionalnymi jabłkami grójeckimi wykorzystuje do ciasta .. wiśnie. Receptura podobno  nawiązuje aż do średniowiecznych tradycji cukierniczych. Jabłka smaży się nie tylko z cukrem ale i z ziołami.  Podstawa to kruche ciasto na które nakładane są wiśnie i owe smażone jabłka. Góra to beza posypana cynamonem. Brzmi obłędnie, prawda? Zyskała uznanie i Laur Mazowiecki już w 2014 roku...

Jadłam i zaświadczam, że warto jej spróbowac. Niestety nie byłam w stanie zrobic zdjęcia bowiem, telefon mi się rozładował a zjeśc...trzeba było na miejscu...No może nie trzeba..ale...Zdjęcie więc "zapożyczyłam" z profilu FB Czerlotki.

Kupic ją można w dwóch cukierniach w Górze Kalwarii:

Cukiernia Szymańscy S.C 
Pijarska 31
(22) 727 35 31

 
Cukiernia Karpatka Marek Oksiński
Kalwaryjska 2b
(22) 727 37 79

Drugie ciasto na dziś to RADOMIANKA. Pochodzi jak nazwa wskazuje .. z Radomia. Podobieństwo do WZ-etki oczywiste choc nie jest to "to samo". 

Radomianka

1/4 kg mąki

1 i 1/2 szklanki  cukru
3/4 szklanki mleka
3 jajka
100g margaryny
6 łyżeczek kakao
2 łyżki proszku do pieczenia
 1 opakowanie cukru z prawdziwą wanilią


Margarynę, cukier i cukier waniliowy ucieram. Następnie dodaję po jednym żółtku cały czas miksując. Kolejno: mąkę z proszkiem do pieczenia, kakao oraz mleko. Cały czas ucieram na jednolitą masę. Ubite na sztywno białka delikatnie mieszam z resztą. Masę wylewam na blachę i piekę w 170 stopniach około 35 minut. Później pozostawiam do ostygnięcia. Gdy już się to stanie przecinam ciasto na dwa równe "blaty". 
Krem robię gdy ciasto się piecze. 
250g margaryny
4 łyżki cukru pudru
170 g śmietany 18% 




Margarynę ucieram mikserem z cukrem pudrem. Następnie dodaję po jednej łyżce śmietany, cały czas miksując. Odstawiam do lodówki na kilkanaście minut.

Potem "składam" ciasto czyli przygotowanym kremem smaruję jedną z części ciasta, a drugą przykrywam. Na wierzch ciasta daję polewę czekoladową.

piątek, 4 sierpnia 2017

Przetwory z Najsmaczniejszej Listy

Pierwszy ze słodkich przetworów - powidła olenderskie - nie jest ze śliwek co by sugerowała nazwa i owoce na zdjęciu. Te powidła są z buraków cukrowych. Olendrzy na nasze ziemie dotarli w XVI wieku z północnych regionów Niderlandów. Osiedlali się wzdłuż Wisły i tworzyli odrębne wsie zajmowali się przede wszystkim uprawą rolną, sadownictwem. Powidła z buraków dzięki dostępności i łatwości wykonania stały się z czasem bardzo popularne. Z uwagi na wysoką zawartośc cukru w burakach Olendrzy dodawali dla złagodzenia smaku jabłek lub dyni.


Drugi słodki wytwór-przetwór to konfitura borówkowa z gruszką z wschodniej części województwa mazowieckiego. W gminie Paprotnia dużo jest lasów a co za tym idzie owoce leśne stanowią ważny element diety lokalnych mieszkańców.Gospodynie radzą by borówki zalac wrzątkiem dzięki czemu pozbawia się ich typowej goryczki. Konfitura ta wykorzystywana jest nie tylko jak deser ale też jako nadzienie do pączków no i jako dodatek do pieczonego drobiu.

piątek, 14 lipca 2017

Gruszka. Wiśnia. Porzeczki

Konfitura staropolska nie jest prostym przepisem typu 1 kg owoców na 3/4 kg cukru. O nie. Wszak to konfitura staropolska. Musi byc "pieprzno i szafranno" . Efekt powalający smakowo. Dla mnie może się schowac "malina z calvadosem" czy inne "takie-tam". Proponuję zrobic dziś w małych "urokliwych" słoiczkach a w grudniu jak znalazł będą słodkie "home-hand-made" podarki pod choinkę. 

A tak w nawiązaniu do literatury to czy ktoś czytał "Dzikie Ziele" Marii Dąbrowskiej? Pewnie nie z własnej woli. A szkoda. Ja w ramach uzupełnienia wiedzy przeszperałam literaturę wielkich polskich feministek i to co znalazłam o owocach akurat o:


Marynki nie było ani przy jednych truskawkach, ani przy drugich. Wobec tego pani zanurzyła się w stary ogród, bardziej zacieniony i chłodny. Nie rosły tam kwiaty ani ogrodowizny. Jedne drzewa rozpościerały swoje gałęzie po trawnikach, inne były olbrzymie jak drzewa w puszczy i roniły swój drobny owoc z niedosiężonej wysokości.
Naprzeciwko cukrówki, pod którą leżały porozstrzaskiwane gruszki lepkie od soku, w cieniu zdziczałych malin spała Marynka — ogromna i wspaniała — z wyrazem słodyczy na różowym obliczu. Naokoło były porozrzucane ogryzki cukrówek.
 Smakowicie się czyta. Soczyście.

Konfitura Staropolska

3/4 kg gruszek
70 dkg cytryn
1 kg miodu lipowego
1 szkl wydrylowanych wiśni
1/2 szkl wy-szypułkowanych czerwonych porzeczek
1/2 szkl rodzynek sułtanek
1/2 szkl winiaku

Wisnie zalewam winiakiem. Przykrywam i zostawiam na 2-3 godziny. Rodzynki sparzam i osączam. Cytryny obieram ze skórki. Kroję na 8, "wybieram" z nich pestki i "obieram" osłonkę. Gruszki pozbawione gniazd nasiennych i skórki również kroję na ósemki. W konfiturowym rondlu rozgrzewam miód i wkładam do niego gruszki, cytryny, wiśnie z winiakiem i rodzynki. Gotuję około 15 minut na bardzo małym ogniu. Lekko studzę. Dodaję porzeczki. Lekko wstrząsam całością. Zagotowuję, odszumowuję i znów smażę tylko tym razem 40 minut. Moment zdjęcia z ognia to ten gdy owoce są szkliste. 

Konfiturę przekładam do słoików, zamykam, pasteryzuję w piekarniku przez 20 minut.

piątek, 20 stycznia 2017

Gdzie? Na Biobazarze

 
To było oczywiste, że wcześniej czy później (w moim wypadku później) będę wspominac o BioBazarze. Kilka lat temu przeżyłam okropne rozczarowanie tym miejscem stojąc w gigantycznej kolejce by wymienic stare agd-rtv na eko-soki lub choinkę. Temat na zupełnie innego posta...choc właściwie wolałabym by zniknęła ta historia w mrokach zapomnienia. Niedawno postanowiłam zajrzec do dawnej fabryki Norblina, zwłaszcza, że bazar działa aktualnie trzy dni w tygodniu (środy, piątki i soboty).
Zresztą aktualnie to się nie da nie konkurowac bazarowymi dniami, nieprawdaż? Tylko się z tego cieszyc. Przypomniała mi się scena z filmu "Masz wiadomośc" z Tomem Hanksem i Meg Ryan, idą rozmawiając i robiąc zakupy na lokalnym biobazarze... Było to tak bardzo dawno temu a ja z całego filmu zapamiętałam tą właśnie scenę. Bardzo im wtedy zazdrościłam:)

Wracając do BioBazaru. Te pięc lat "tradycji" i doświadczenia daje mu pewne "fory". Wybrałam się tam ponownie i bardzo przyjemnie się rozczarowałam. Industrialne hale, coś ulotnego z dawnej Warszawy w powietrzu, warsztaty dla dzieci, huśtawki. No wiele zmieniło się na lepsze. 

Cieszy mnie obecnośc wśród wystawców Grzybowej Arki i ich ekopieczywa. Sałat i ziół z "Bukietu Smaków". Joanki z jej genialnymi jabłkami, serów z Figi czy wyrobów z Kalinówki. Genialna szarlotka orkiszowa z bio-warzywniaka. Ech... A te śledzie...hm...rewelacja. No i fermentowany czosnek, którym się leczymy/raczymy wszystkie trzy.

Odwiedziłam każde stoisko choc oczywiście nie na każdym zrobiłam zakupy:) Byłam u ekologicznych pieczarek z Dąbrówki, w Zagrodzie Łąckiej i w Folwarku Miłkowiec. Odwiedziłam kiełki Kmity i Kalinówkę. Obowiązkowym punktem zakupowej wycieczki były ryby u Pawła i Pawła. 


Wszystkie powyższe miejsca polecam.


Na praskiej stronie działa też młodsza siostra tego miejsca czyli Biobazar w Soho Factory. Bardzo sympatycznie choc jeszcze nie tak bardzo jak w Norblinie...a może po prostu mnie się tu bardziej podoba:)





BioBazar Warszawa
ul. Żelazna 51/53
środy 10-18
piątki 16-20
soboty 8-16


wtorek, 6 grudnia 2016

Kulinarne książki pod choinkę

Zawarte w artykule pozycje są zbiorem podyktowanym gustem i światopoglądem autorki. Nie są one poświęcone kuchni Mazowsza ale niestety w tym temacie z nowościami wydawniczymi krucho. Przy selekcji książek nie było najmniejszych prób manipulacji, lobbingu czy korupcji. Zostały one dokładnie przewertowane, przedyskutowane i niektóre już „przejedzone” w warstwie treściowej. Kupujesz na własną odpowiedzialnośc bo o gustach kulinarnych lepiej nie dyskutowac dla własnego bezpieczeństwa chyba, że masz pod ręką widelec. Z ogromną dozą autoironii rzetelnie i szczerze poleca Ewa Tina Szafranowicz

1. DLA WIELBICIELI ŚWIĄTECZNYCH KLIMATÓW POD CHOINKĄ -„Świąteczne przepisy” Jamie Oliver
Jamie napisał, że to jego pierwsza i ostatnia książka dotycząca świątecznych przepisów. Już to powinno Was skusic. Jest też esencją jego 17-letniej kariery zawodowej. Jeśli należycie do wielbicieli tego „gościa” to chyba oczywisty wybór...
Ja należę...



2. DLA WYZNAWCÓW ZDROWEGO TRYBU ŻYCIA -
Pakiet: „Koktajle dla zdrowia” Katarzyna Błażejewska-Stuhr

Koktaile Kasi w pakiecie ? To prawdziwy „must-have-it” tego roku.   
30 tygodniowych kuracji, które poprawią w Was wszystko od skóry po nastrój. Pozostałe 22 tygodnie roku możecie poświęcic na przygotowanie przepisów z pozostałych polecanych lektur.
  

3. DLA ZA-FRIKOWANYCH W TEMACIE FERMENTACJI-„Kiszonki i fermentacje” Aleksander Baron
Warsztat twórczy u najbardziej obeznanego w temacie kiszonek warszawskiego szefa kuchni. 
Możesz kisic w wędzonej soli, fermentowac w jogurcie albo w maślance. 

Ważne by mieć słoik i Barona pod ręką.



  1. DLA TYCH CO NIE WIEDZĄC CO ZJEŚC NA ŚNIADANIE- „Dzień dobry. Śniadania z Małgosią Mintą” Małgorzata Minta

Małgosia podpowie jak zorganizowac ten najważniejszy a bardzo często pomijany posiłek dnia. Jak go celebrowac …. nawet w porze lunchu. Z tą książką nawet zwykłe kanapki nie trącą banałem.




  1. DLA ZWOLENNIKÓW KUCHNI OPARTEJ NA ROŚLINACH -
    „Jadłomania. Kuchnia roślinna. 100 przepisów nie tylko dla wegan” Marta Dymek
Debiutancka książka ikony wege-blogosfery, autorki „Jadłonomii” znanej również z „Dzień dobry TVN”. Nawet mięsożercy mogą się tu odnaleźc bowiem chipsy z kapusty i ciasto czekoladowe przy udziale buraka są bardzo inspirujące.


  1. DLA TYCH CO BEZ MIĘSA ANI RUSZ -
    "Księga mięsa", opracowanie zbiorowe

Poza przepisami, informacjami o sprzęcie ważnym przy obróbce mięsa znajdziecie tu reportaż z ekologicznego gospodarstwa i poznacie zasady wykorzystywania wszystkich części różnych rodzajów mięs.



  1. DLA WIELBICIELI SKANDYNAWSKICH KRYMINAŁÓW-
    "Wszystkie smaki Skandynawii", Claus Meyer.

Meyer jest tym dla współczesnej kuchni skandynawskiej czym dla kryminałów Henning Mankell. Współzałożyciel "Nomy" , myśl przewodnia "Nordic Kitchen Manifesto". Wszyscy uważają go za ojca chrzestnego aktualnej kuchni skandynawskiej.


  1. DLA WYZNAWCÓW WŁOSKICH KLIMATÓW WKUCHNI- "Po prostu po włosku", Michele&Emenuela&Romina Chiappa

Wszystko to co kochasz we Włoszech: słońce, pomidory, oliwa, rodzina, makaron i fascynacja zwykłym życiem, gdzie kuchnia znaczy więcej niż salon.



  1. DLA FASCYNATÓW ZAPACHEM PIEKARNI-
    Chleb. Domowa piekarnia, Piotr Kucharski
    Lepsze od jogi jest tylko wyrabianie chleba. Bo chleb nie lubi pośpiechu ani bylejakości. Nagrodą za poświęcony mu czas będzie przeniesienie w czasie do najsmaczniejszych wspomnień z dzieciństwa: pajdy chleba z masłem i...





     
  2. DLA ZAKOCHANYCH W WIELKIM JABŁKU-
    Smitten Kitchen, czyli Nowy Jork na talerzu, Deb Perelman

4m² na Manhattanie wystarczą aby wyczarowac prawdziwy smak Nowego Jorku. I nic więcej nie trzeba o tym mówic...

wtorek, 6 września 2016

Antonówki. Cukier. Czas

Marmolada z antonówek to kolejny z mazowieckich produktów na Najsmaczniejszej Liście. Temat "zaklepała" w ministerstwie szkoła w Mchowie (powiat Przasnysz) . Przez rok trwały zabiegi ale było warto. Trudnością stawiły czoła wspomnienia z dzieciństwa. Jabłko to było w tej okolicy bardzo popularne. Robiono z niego smarowidła do naleśników i pieczywa. Pani Halina Sokołowska, dyrektorka ww szkoły zdradziła, że cały przepis opiera się na cierpliwości. Antonówki i cukier gotuje się w kilku cyklach każdy po kilka godzin. 

Ot i cała filozofia...:) 





piątek, 12 sierpnia 2016

Tarki. Agres. Rabarbar

Piszę tylko raz w tygodniu bo będąc na "wsi-sielskiej" mam odgroma prac pasteryzatorskich, konfiturowskich i wekowskich:) Czyli przetwarzam co się da i jak się da i ile się da:)  

Z propozycji pani Hani Szymanderskiej warto przyjrzec się tym najbardziej mazowieckim, których w sklepach raczej nie znajdziesz. Albo z trudem je wyszukasz.  A to doskonały pomysł na świąteczne prezenty, nie sądzicie?


 

Pasta rabarbarowa korzenna

1 kg. rabarbaru
1 1/2 szkl posiekanej cebuli
1 szkl rodzynek
1 1/2 szkl cukru 
5 ząbków czosnku
2 łyżki świeżo siekanego imbiru
1 łyżka zmielonych nasion gorczycy
po 1 łyżce mielonych: ziela, kolendry
1/2 łyżeczki mielonej ostrej papryczki
po 1/4 łyżeczki mielonych: cynamonu, goździków
2 łyżki miodu
2 łyżki białego wytrawnego wina
1 1/2 szkl octu winnego
1 łyżka soli

 Rabarbar kroję w kostkę. Rodzynki sparzam i skrapiam winem. Do rondla wkładam rabarbar, cebulę i prażę. Następnie rodzynki, czosnek, cukier, imbir i całą resztę (bez miodu i octu). Gotuję na bardzo małym ogniu przez 30 minut. Lekko studzę. Miksuję. Wlewam ocet. Gotuję znów 30 minut. na końcu dodaję miód. Odparowuję. Masę wkładam do słoiczków i pasteryzuję ok.10 minut.

Agrest marynowany

2  kg twardego agrestu

marynata:
1 szkl octu winnego 
1 szkl wody przegotowanej
400 g cukru
6 ziaren kardamonu


Agrest dojrzały ale twardy (!) myję, osuszam i wrzucam na wrzątek na ok.1 minutę. Osączam na sicie, przelane zimną wodą. Zagotowuję marynatę (bez octu) a następnie gotuję na małym ogniu przez ok.7 minut. Dodaję ocet i zagotowuję. Agrest układam ciasno w słoiczkach i zalewam przestudzoną marynatą. 


Konfitura z zielonych pomidorów

1 kg małych zielonych pomidorów
1 kg cukru
2 łyżki spirytusu
1 łyżka skórki pomarańczowej
sok i skórka otarta z cytryny


Pomidory myję, suszę i dzielę na cwiartki. Usuwam nadmiar pestek. Skrapiam octem i odkładam na 12 godzin. Przygotowuję syrop: woda z cukrem. Odszumowuję. Do wrzącego syropu daję pomidory razem z sokiem, który puściły. Doprowadzam do wrzenia, gotuję 5 minut na małym ogniu i odstawiam na noc. Następnego dnia smażę aż pomidory nabiorą szklistości. Potem dodaję resztę. Delikatnie mieszam. Studzę i pakuję w słoiki. 


Morele marynowane

1 kg moreli
1 szkl octu winnego
1/2 szkl wody przegotowanej
po 50 g cukru i miodu
5 goździków
kawałek kory cynamonu
3 ziarenka kardamonu
20 g soli

Morele myję i wrzucam na 2 minuty do wrzątku. Przelewam następnie na sicie zimną wodą. Dryluję. Zagotowuję wodę z cukrem, solą i przyprawami (bez miodu i octu). Gotuję przez 10 minut na małym ogniu. Dodaję miód i ocet. Zagotowuję. Układam morele w słoiczkach dośc ciasno. Zalewam marynatą. Zamykam.


Marynowane tarki

1 kg. przemarzniętej tarniny
750 g cukru
1 szklanka 10% octu
1 łyżka owoców jałowca
8 goździków
1/2 kory cynamonu

Tarki myję i suszę. Gotuję ocet z cukrem. Owoce układam w kamiennym garnku i zalewam przestudzonym płynem zostawiając na całą noc. Kolejnego dnia syrop zlewam i zagotowuję. Potem przez 5 minut trzymam na najmniejszym z możliwych ogniu. Znów zalewam tarki gorącym płynem i zostawiam do ostygnięcia. Zimny syrop znów zagotowuję. Do wrzącego wkładam owoce i gotuję ok.8-10 minut na małym ogniu. Dodaję resztę przypraw. Mieszam. Przekładam do wyparzonych słoików. Zamykam. Pasteryzuję. 


Polskie kapary

2 szkl nasion nasturcji
2 łyżki soli
1/2 szkl octu winnego
1 szkl wody 

marynata:
1 szkl octu
1/2 szkl wody
1 listek laurowy
kawałek kory cynamonu
3 goździki
po 3 ziarenka: ziela, pieprzu
sól
szczypta cukru


Nasiona myję i osuszam. Posypuję następnie solą i zostawiam na 24 godziny. Nasiona wycieram i układam w słoju. Zalewam ostudzonym octem z wodą (nie marynatą!) i zostawiam na 10 dni w chłodnym miejscu. Ocet zlewam. Przygotowuję marynatę. Zagotowaną i przestudzoną zalewam nasiona poukładane w małych słoiczkach. 

piątek, 5 sierpnia 2016

Jabłka. Miód. Cynamon

Wśród specjałów kuchni mazowieckiej można natrafic nieraz na potrawy z jabłek. Cóż, Mazowsze wśród owoców właśnie jabłkami "stoi". Zimą z jabłek suszonych robiono kompot  z dodatkiem macierzanki i kwiatu lipowego, posłodzony miodem. A latem? O to sorbet. Przepis podała kiedyś na antenie RMF dziennikarka, pani Katarzyna Sobiechowska-Szuchta. 

Sorbet jabłkowy

4 jabłka
3 łyżki miodu
2 łyżki soku z cytryny
2 łyżki cukru waniliowego
pół łyżeczki mielonego cynamonu

Jabłka obieram i zcieram na grubej tarce. Dodaję miód, cukier i cynamon. Skrapiam cytryną i miksuję na gładką masę przez ok.5-7 minut. Następnie zamrażam.


W przepisie pani Katarzyna podawała jabłka "grójeckie". Cóż. Nazwa ta to nie odniesienie do gatunku owoców ale do ponad 40 odmian pochodzących z regionu grójeckiego. Pochodzenie z tego właśnie regionu (warunki glebowo-klimatyczne) ma wpływ na odmienne cechy poszczególnych gatunków np. wyższą kwasowośc i większą zawartosc antocyjanów i karotenoidów pod skórką. O tym, że rejon grójecki nazywany jest „największym sadem Europy” już chyba pisałam (lenistwo moje..bo nie chce mi się szukac i komputera ...bo słaby zasięg i sprzęt się chętnie zawiesza). Sady pod królewskie uprawy jabłek kazała założyc w tym rejonie już w XVI wieku królowa Bona. W 2011 roku jabłka "grójeckie", ponad 40 odmian, wpisano do rejestru Unii Europejskiej (Chronione Oznaczenie Geograficzne).

wtorek, 2 sierpnia 2016

Wiśni...Branie



Samobranie…Panowie i Panie, nic tylko brać w obie ręce kobiałki i jechać! Brzmi nieźle prawda? 

Zapraszała Joanka aktywistka rolniczo - wiejska, mieszkanka sadowniczego Ziemięcina i do owego Ziemięcina właśnie zapraszała. Wyobraźcie sobie … 


Hektar ekologicznych Łutówek znanych też w niektórych kręgach jako Goryczki. Dojrzewały sobie spokojnie mimo wiatrów i burz nawiedzających w ostatnich tygodniach Mazowsze. Dojrzewały, dojrzewały aż dojrzały. Do zrywania, zjadania, przetwarzania. 

 
Gospodarze pozwolili nam się „popanoszyc”. 

W letniej kuchni, w lasku, na łące i w sadzie. 

Było „B O S K O”



wtorek, 26 lipca 2016

Jagody. Drożdże. Cukier

Jagodzianki niezmiennie kojarzą się z latem, lasem i kuchnią babci. Albo wyprawą nad morze lub na Mazury z przystankiem specjalnym w Olsztynku. Znacie to jagodziankowe miejsce? Na ulicy Mrongowiusza? (widzę las rąk....wiadomo, kto nie zna). 

 Od grudnia 2013 są jagodzianki zapisane również na Najsmaczniejszej Ministerialnej Liście i to wcale nie z warmińsko-mazurskiego a z Mazowsza.

Drożdżowe bułeczki mają ponoc swoje korzenie w tradycjach odpustowych. Na Mazowszu najczęściej występują w tradycjach kulinarnych wschodnich terenów naszego regionu. Zwyczajem było sprezentowanie jagodzianek gościom, którzy nas opuszczali. Smakowite przypomnienie mile spędzonego czasu...

Swoją drogą ciasto drożdżowe, choc dziś dietetycy "psioczą" na nie strasznie, jest idealnym  ciastem slow foodowym. Sposób przygotowania jest prosty, ale wymaga sporo czasu i nakładu pracy. Zero pośpiechu. Wiadomo, że najważniejszym składnikiem kulinarnym jest właśnie czas.

Namiarów na jagodziankowe miejsce na Mazowsze trochę się naszukałam. Odkryłam, że "temat" w wykonaniu pani Zofii Kalinowskiej został wyróżniony w 2012 w konkursie na „Najlepszy Produkt Tradycyjny Wschodniego Mazowsza”. Potem to już zwykła detektywistyczna praca: Pani Zofia jest z Tchórznicy w powiecie sokołowskim.  Ponieważ pani Zofia prowadzi gospodarstwo agroturystyczne z kuchnią regionalną to właśnie tam owe bułeczki drożdżowe z jagodami w sezonie można dostac....


piątek, 17 czerwca 2016

Biszkopt. Truskawki. Sztuka


Uwielbiam rzeźbę z Parku Ujazdowskiego przedstawiającą Macierzyństwo. Jest w niej czułośc, tkliwośc, miłośc. Nieprawdaż? Jakże to ozdrowieńcze dla mózgu, gdy pomniki nie muszą byc tylko "ku chwale" i "za poległych". Pomniki codzienności trwalszej niż okresowo istotnego historycznego faktu....

Tak mnie nastroiło, że postanowiłam zrobic coś z wetów warszawskich. Wertowanie książek i googlanie netu przyniosły rezultat następujący: robię warszawski biszkopt z truskawkami. 

Truskawki godne polecenia mają u Majlerów jest też opcja "festiwalowa". Z Załusek, gdzie jest mazowieckie zagłębie upraw tego owocu. Można też od Joanki z Ziemięcina wylobbowac namiary na kogoś truskawkowego. Ona zna wszystkich (!). Ważnych Dobrych na Roli.

Warszawski biszkopt z truskawkami


20 dag mąki pszennej
4 dag mąki ziemniaczanej
4 jajka
20 dag masła
16 dag cukru 
50 dag truskawek
1 torebka cukru waniliowego
szczypta soli
1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia

Ucieram masło z cukrem, cukrem waniliowym i solą na puszystą masę. Nie przerywając ucierania, kolejno wbijam jajka. Do gładkiej masy przesiewam obie mąki z proszkiem do pieczenia, delikatnie mieszam. Gdy składniki się połączą, przekładam ciasto do natłuszczonej kwadratowej formy o boku 20 cm, posypuję oczyszczonymi truskawkami. Piekę 45 minut w temp. 170° C. Ciepłe ciasto możesz posypuję cukrem pudrem z cukrem waniliowym.

Biszkopt został pożarty zanim naładował mi się telefon, którym to planowałam zrobic fotkę ciasta....Stąd jedynie fotografia użytych truskawek:)