Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lokalni wytwórcy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lokalni wytwórcy. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 16 stycznia 2018

Ser rodem z Secymina

Rolnictwo ekologiczne nic innego jak sposób gospodarowania o „możliwie zrównoważonej produkcji roślinnej i zwierzęcej w obrębie gospodarstwa, bazujący na środkach naturalnych(płodozmian, nawozy organiczne, niechemiczne środki ochrony roślin i zywienia zwierząt), zapewniający trwałą żyzność gleby i zdrowotność zwierząt oraz wysoką jakość produktów rolniczych.”

Pan Stefan Ziembiński z Secymina Nowego, gmina Leoncin prowadzi gospodarstwo ekologiczne od 1998 roku ale sprowadził się tutaj już 30 kilka lat temu. Gospodarstwo położone jest urokliwie. Jedziemy drogą wzdłuż wału wiślanego, droga jest rozjeżdżona ale wąska. Wszystko przykryte jest bezdyskusyjnie perfekcyjną bielą. Jest to otulina Puszczy Kampinowskiej ale nie od tej "modnej" ostatnio (willowej) strony. Wyciszenie, spokój. Mróz szczypie mocniej niż w Warszawie.

Gospodarz stawia przed nami miseczki i nakłada do nich po szczodrej porcji białego sera. Następnie polewa to obficie 40% śmietaną i domowej roboty malinowymi konfiturami. Już wiem, po jednej łyżeczce, że jestem w niebie. Aktualna, wersja Raju w formacie .eco. Próbuję skupić się na tym co mówi ale pozostałe moje zmysły uczestniczą w procesie zanurzania łyżeczki w rozkosznym deserze.

„Rolnictwo trzeba czuć” – mówi nakładając mi kolejną porcję bo właśnie wylizuję łyżeczkę z trzeciej strony – „i nie można mijać się ze swoim powołaniem a powołaniem rolnika jest dostarczanie ludziom żywności a nie trucizny". Oczywiście rozmawiamy o GMO.

Za oknem siedzą dwa koty. Rudy obserwuje płatki śniegu. Czarny oblizuje pyszczek po wypitej dopiero co śmietance. Pan Stefan ma krowy rasy Jersey, jest to krowa typowo mleczna i choć średnio-wydajna jeśli chodzi o ilość mleka to jego jakość jest oceniana bardzo wysoko. Potem zabiera nas do serowarni. 

Ale to co było dalej to już moja własna tajemnica...

piątek, 15 grudnia 2017

Najsmaczniejsze na Mazowszu?


Samorząd Województwa Mazowieckiego co roku ogłasza konkurs w którym wyłania swego rodzaju "cud-miód" kulinarne. Konkurs ten nosi dumną i długą nazwę Laur Marszałka Województwa Mazowieckiego ale nie powinno nas to zniechęcac. Ważne, że lokalne i smaczne. Swoje wyroby zgłaszają nie tylko firmy ale też różnej maści gospodarstwa: eko i agro. Nie braknie kół gospodyń wiejskich a nawet zwykłych ludzi. Kto się może zgłaszac i co przeczytacie sobie bezpośrednio na tematycznej stronie i nie to jest celem niniejszego posta. Mnie udało się upolowac kilka z tych produktów (obszernej dośc listy) i zweryfikowac organoleptycznie czy warte są "laurek".
W 2012 wśród nagrodzonych był pstrąg wędzony "nadburzański", robiony przez pana Andrzeja Sosińskiego z Ołtarze Gołaczew. Świetny! W kolejnym roku nagrodzono olej rzepakowy pana Franciszka Keslera z powiatu Ostrowskiego. Rzetelny produkt. Aromat i smak ustabilizowane. W kolejnym roku był np. pasztet warzywny wystawiony przez Stowarzyszenie Inicjatyw Społecznych z gminy Maciejowice. Wytrawny, z wyraźnym smakiem warzywnym ale dobrze dosmaczony.
W 2015 wśród nagrodzonych znalazł się aż trzy produkty, które udało mi się spróbowac. Były :
  • napoleonka w wykonaniu Gospodarstwa Agroturystycznego „Chata Pod Dębami” z Karniewa 
  • miód akacjowy od Marka Dudka z Chotomowa
  • ser turski z Turska Dolina Mini Mleczarnia Turza Mała
 Ser smakował mi najmniej bowiem lubię bardziej wyraziste produkty. Jednak przyznaję, że nagrodzone produkty są warte nagród. Niestety z roku ubiegłego jeszcze nie namierzyłam zwycięskich produktów. Ale działam:)

Szkoda tylko, że władze Mazowsza nie podchwyciły tematu na fajną imprezę. Można by robic imprezy z produktami nagrodzonymi na przestrzeni lat w połączeniu z promocją chociażby turystyczną całego regionu. Pozostaje mi miec nadzieję, na to w przyszłości i zacytowac tekst nieśmiertelnej Lucyny (Ćwierczakiewiczowej oczywiście!)
 

piątek, 11 sierpnia 2017

Jabłko. Pasja. Czas

Cydr, może nie każdy to wie ma znaczną liczbę antyoksydantów. A te wykazują działanie prozdrowotne dokładnie przeciwutleniające. Wszystko to za sprawą jabłek a dokładnie ich skórek. Dodatkowo cydr jest świetnym źródłem potasu. Oczywiście, nadal pozostaje alkoholem więc trzeba podchodzic do niego z umiarem...jak do wszystkiego w życiu. Warto jednak pamiętac, że picie nieprzemysłowego cydru, piwa rzemieślniczego czy dobrej jakości wina to lepsza droga niż picie pseudo napojów przemysłowych. Na przykładzie cydru widac różnicę doskonale. Przemysłowe produkowane są z koncentratu soku jabłkowego z dodatkiem cukrów, słodzików, aromatów i konserwantów. Dla chętnych poszerzenia wiedzy o tym napoju polecam artykuł 12 rzeczy o cydrze z Winicjatywy.

Mazowsze co prawda jabłkami stoi jednak cydrowników nie ma u nas bez liku. Kwestia gatunku jabłek pełni tu niebagatelną rolę. Producenci cydru Ignaców w partii eksperymentalnej sięgnęli po Antonówkę, Grochówkę i Kronselkę, jak widac same stare odmiany jabłoni. Nie "deserowe". Są oni wiodącym w temacie cydrów na naszym Mazowszu. Więcej na ich temat TUTAJ.   Drugi lokalny producent cydru to Chyliczki. Ich strona internetowa TUTAJ. Osobiście bardzo cenię ich cydry (zwłaszcza lodowy). Cydrem innej skali jest ten robiony przez Tomka Piotrowskiego z Cydrru z Psiej Budy. Jeśli macie możliwości zajrzec na imprezę tematyczną na pewno go tam spotkacie. Osobiście jednak najbardziej lubię cydry spoza Mazowsza. Zakochałam się lata temu w "kwaśnym jabłku" o TUTAJ. A od niedawna poszerzam wiedzę na temat świetnego cydru ze Smykana. Więcej na ich temat TUTAJ.

Mam nadzieję, że problemy branży spowodują inne spojrzenie na odmiany sadownicze jabłek i Mazowsze za dekadę będą cydrową potęgą. No może za dwie dekady. Bardzo bym chciała aby wtedy cydr był dostępny jak wino w sklepach bułgarskich z kija :)

 
To w skórce jest najwięcej związków antyoksydacyjnych, czyli składników pozytywnie wpływających na pracę organizmu. Wśród przeciwutleniaczy w cydrze najwięcej jest flawonoidów, ważna jest też obecność antocyjanów, fenoli i triterpenoidów. Cydr jest tez dobrym źródłem potasu - związku poprawiającego pracę mięśni.

http://www.poradnikzdrowie.pl/zywienie/przydatne-w-kuchni/cydr-jablkowy-co-jest-i-jak-go-zrobic-przepisy-na-cydr_42025.html
To w skórce jest najwięcej związków antyoksydacyjnych, czyli składników pozytywnie wpływających na pracę organizmu. Wśród przeciwutleniaczy w cydrze najwięcej jest flawonoidów, ważna jest też obecność antocyjanów, fenoli i triterpenoidów. Cydr jest tez dobrym źródłem potasu - związku poprawiającego pracę mięśni.

http://www.poradnikzdrowie.pl/zywienie/przydatne-w-kuchni/cydr-jablkowy-co-jest-i-jak-go-zrobic-przepisy-na-cydr_42025.html
Związki pochodzą z jabłek, które są głównym składnikiem trunku. Dlatego tak ważne jest, żeby jabłka do cydru nie były obrane. To w skórce jest najwięcej związków antyoksydacyjnych, czyli składników pozytywnie wpływających na pracę organizmu. Wśród przeciwutleniaczy w cydrze najwięcej jest flawonoidów, ważna jest też obecność antocyjanów, fenoli i triterpenoidów. Cydr jest tez dobrym źródłem potasu - związku poprawiającego pracę mięśni.

http://www.poradnikzdrowie.pl/zywienie/przydatne-w-kuchni/cydr-jablkowy-co-jest-i-jak-go-zrobic-przepisy-na-cydr_42025.html
antyoksydanty

http://www.poradnikzdrowie.pl/zywienie/przydatne-w-kuchni/cydr-jablkowy-co-jest-i-jak-go-zrobic-przepisy-na-cydr_42025.html
antyoksydanty

http://www.poradnikzdrowie.pl/zywienie/przydatne-w-kuchni/cydr-jablkowy-co-jest-i-jak-go-zrobic-przepisy-na-cydr_42025.htm

wtorek, 1 sierpnia 2017

Marengowy. Bezowy.

Na ten tort trafiłam podczas lektury bloga blogwiejski. Na wzmiankę kolejną o nim w Laurach Mazowieckich. Panią Wołynik poszukiwałam przez Stowarzyszenie Wspólnota Lokalna Powiatu Legionowskiego. Uwielbiam tort bezowy. Kawowy wprost ogromnie. Może uda mi się na urodziny wyśledzic ten od pani Wołyniuk. Tak właśnie myślałam i ......

niestety porażka:( 

Musiałam więc zadowolic się innym tortem bezowym o kawowym posmaku.  Jednakże nie mogę powiedziec, że bardzo żałuję:)

wtorek, 11 lipca 2017

Szlaki, historyczno-kulinarne po Mazowszu

Polecam bardzo ciekawy przewodnik o historycznych szlakach na Mazowszu. Zamieszczony jest na stronie Szlak Książąt gdzie można śledzic aktualne wydarzenia w opisanych miejscach. 

Można nałożyc sobie "mapki" z ww strony na Culinary Heritage,oraz na Lokalną Żywnośc dzięki czemu nasz własny przewodnik stanie się bardziej historyczno-kulinarny.  

Potem już zostaje znaleźc czas i wybrac trasę. Możemy zwiedzac szlakiem Konrada Mazowieckiego, który nieszczęśliwie zapisał się w naszej pamięci jako ten od sprowadzenia Krzyżaków do Polski. Mało jednak kto pamięta, że zapoczątkował "silne Księstwo Mazowieckie, które przetrwało aż 300 lat".

Na tej trasie warto zwrócic uwagę na skansen w Sierpcu, o którym nie raz wspominałam na tym blogu, możemy tam zaplanowac nocleg w bardzo klimatycznym i nowoczesnym hotelu Skansen. Zaczynamy jednak w Zakroczymiu a kończymy w Pułtusku. Na trasie wpadamy więc na początek do Smaków Polskich na produktu z Najsmaczniejszej Listy, w Ciechanowie mamy nalewki Longinusa,  niedaleko XVI wiecznego Przasnysza jest gospodarstwo Łęgowska Wieś (Nowy Podoś 60) ze świetnymi wyrobami wędliniarskimi. W Dziektarzewie Chata Smaku, dobry punkt na obiad. We wcześniej wspomnianym Sierpcu mamy Karczmę Pochulankę.

Szlak Księcia Janusza, który walczył na polach Grunwaldu to wycieczka na południe od Warszawy. Książę Janusz to znakomita postac, mówi się o nim podobnie jak o Kazimierzu Wielkim parafrazując "Zastał on Mazowsze drewniane i pozostawił je murowane". Zaczynamy w Czersku kończymy w Piasecznie zahaczając po drodze min do Szydłowca, gdzie "mieli zwyczaj spotykać się na partyjce pokera król Zygmunt Stary oraz właściciele Szydłowca – Mikołaj oraz Krzysztof Szydłowieccy – najważniejsze osoby w ówczesnej Polsce." Mamy też wizytę w Przybyszewie, z sekretną średniowieczną recepturą wytwarzania ogórków kiszonych. Warto wspomniec o kultywowanych obrzędach sobótkowej nowy w  Muzeum Wsi Radomskiej. W Przyłęku mamy wyroby Krokusa, w Szydłowcu i Zdziechowie wyroby znajdujące się na Najsmaczniejszej Liście, warto więc zajrzec do gospodarstwa państwa Pysiak (Zdziechów 14). Pasieki w Ciecieszewie (Ciecieszew nr.11), Marysinie (Ludowa 14), Wolanowie (Wola Wacławowska 24a). Po lokalne piwo koniecznie do Konstancina. Warzywa z Rozalina, pieczywo z Fogla. Na obiad mamy do wyboru Bukówkę lub Pod Różami,gdzie można też zatrzymac się na nocleg. W Górze Kalwarii, której korzenie sięgają średniowiecza jest  w kościele "Na Górce" "unikatowa XVI-wieczna woskowa pieta, uznawana za jedną z najcenniejszych woskowych rzeźb w Polsce." No i czerlotka, zwana słodyczą ziemi czerskiej. Do spożycia w cukierni Szymańskich lub w Karpatce. Nie zapominajcie wpaśc po sery zagrodowe do Osiecka. Na tej trasie znajduje się również Winnica Wieczorków. Nie wiem czy jesteście świadomi, że Mazowsze jest jednym z najstarszych regionów znanym w Polsce z uprawy winorośli poza Wielkopolską i Dolnym Śląskiem. "Najwięcej winnic powstawało wzdłuż Wisły, od Sandomierza do Czerska nad Wisłą. Do powstawania winnic na Mazowszu przyczyniły się klasztory cystersów i benedyktynów."

sery zagrodowe z Osiecka
Szlak Księżnej Anny, wiedzie na wschód. Początek w Ostrów Mazowiecka a koniec mamy w Mińsku. W pierwszym z miast na skwerze znajduje się pomnik matki ostatnich książąt mazowieckich czyli księżnej Anny. W ostatnim warto zwrócic uwagę na średniowieczny układ ulic. Po drodze są między innymi: Ostrołęka (znacie z Rejsu?), Nowogród ze skansenem kurpiowskim, Łomża, przeuroczy Tykocin. Warto zajrzec do któregoś z lokalnych gospodarstw agroturystycznych: Agro Polany, państwa Mąka czy hodowli bydła mięsnego rasy szkockiej w Nadbużańskim Parku Krajobrazowym w Zarzetka 59a. 

to pogranicze Mazowsza i ziemi Łódzkiej. Tym razem zaczynamy w Błoniu a kończymy w Grodzisku Mazowieckim.  W Mszczonowie zjemy dobrze w Karczmie u Wodnika. Mamy tu też baseny termalne, więc warto zatrzymac się na dłużej. W pobliżu jest też dobre miejsce na ryby. Do Łowicza warto się wybrac w okresie Bożego Ciała bo jest tam obchodzone z bardzo szczególną atencją. Po drodze mamy Kampinos, Sochaczew, Skierniewice, Radziejowice i Rawę Mazowiecką o której przytoczę fragment z ww szlaku:

"Rawa Mazowiecka to miejsce tragedii, która prawdopodobnie zainspirowała Szekspira, by opisał ten wątek w jednym ze swych dramatów – „Zimowej opowieści”. Co prawda bohaterami uczynił Czechów, a akcję umieścił na Sycylii, ale skorzystał prawdopodobnie z opisanych przez kronikarza Janka z Czarnkowa wydarzeń, które miały miejsce w drugiej połowie XIV w na rawskim zamku.

 Siemowit III – książę mazowiecki, fundator rawskiej twierdzy, dopuścił się w murach zamku morderstwa. Podejrzewał swoją żonę Ludmiłę o zdradę. Gdy okazało się, że Ludmiła spodziewa się dziecka, kazał ją wtrącić do lochu, a gdy już urodziła, choć  nie znalazł dowodów potwierdzających jej winę, polecił ją udusić.  Dziecko zaś oddał na wychowanie jednej ze swoich poddanych. Młodym Henrykiem zaopiekowała się jednak siostra Siemowita – Małgorzata. Henryk wychował się na jej dworze i dopiero, gdy dorósł, przybył na dwór ojca. Gdy Siemowit ujrzał, jak podobny jest do niego młodzieniec, zrozumiał swój błąd, uznał za swego syna i obdarował biskupstwem płockim.

Miejsce, w którym rozgrywały się te dramatyczne wydarzenia, niestety nie zachowało się. Na początku XVI w. wielki pożar strawił zamek i miasto. Zamek po odbudowie stał się jednym z najpotężniejszych w Polsce, ale do dziś po tej warowni pozostała tylko ośmioboczna wieża z fragmentami muru obwodowego. Jest ona dostępna tylko w miesiącach letnich lub za zgodą dyrekcji Muzeum Ziemi Rawskiej."

 Koniecznie trzeba wpaśc do Radziwiłowa po produkty z Najsmaczniejszej Listy. Zjeśc na trasie można w Nieborowie albo Grodzisku. Albo gdzie Wam się tylko spodoba:)

niedziela, 4 czerwca 2017

Rumiana postna wg. Cwierczakiewiczowej


 
















Cwierczakiewiczowa podaje, że najlepszy makaron to od Krzymuskiego...hm...Dziś niestety nie jest dane nam to sprawdzic. Krzymuskiego nie uświadczysz... Mamy za to swoje dobre, jak na wiek XXI przystało,  makarony. 


Osobiście polecam Babalskich, bo robią makaron na bazie dawnych, gatunków zbóż (orkisz, samopsza czy płaskurka). Smaczne też są makarony Fabijańskich, gdzie bazą jest woda źródlana. Mają ciekawą propozycję z owsa, grochu czy quinoa. Oczywiście, poza  klasyką makaronową:). 
Bardzo smaczny makaron z Mazowsza ma firma Bela, jeśli poszukujemy wśród mniejszych producentów. Nie jest to makaronowy mercedes ale w porównaniu do supermarketowych marek podobnego sortu jest niezły. Zacierka wiejska do wczorajszej ziemniaczanej i mamy nową zupę na dziś:)

wtorek, 9 maja 2017

Masło turskie

Masło zawsze było produktem luksusowym. Nadal nim jest jeśli weźmiemy pod uwagę prawdziwe masło a nie maślane mix-mixy. Kiedys zawijano je w liście chrzanowe i przechowywano mocno schłodzone w piwniczkach i studniach. Pomysł z przechowywaniem w studniach został w pewnym momencie zabroniony ze względów sanitarnych. Na pańskich stołach masłem nie tylko smarowano chleb. Duszono i pieczono mięsa przy jego współudziale. A polewanie stopionym masłem warzyw było "klasyką" podania.

Wyobraźcie sobie masło o smaku masła tak powalające, że żadna "ama" z dodatkiem aromatów nie może się z nim równac... Już? Dla mnie takim świetnym produktem jest masło turskie z Turzy Małej. Jadłam ich ser, który mnie nie powalił na kolana a masło już tak.

Artykuł o mleczarni go wytwarzającego możecie przeczytac TUTAJ a kupic masło...:

TURSKA DOLINA MINI MLECZARNIA 
ELŻBIETA I TOMASZ RACHOCCY
Turza Mała 56, Lipowiec Kościelny
powiat mławski

piątek, 7 kwietnia 2017

CoGdzieKupić: Dziczyzna

Dziczyzna to mięso jeleni, saren, dzików, zajęcy, danieli a też dzikiego ptactwa czyli dzikich kaczek, cyranek i cyraneczek oraz bardziej popularnych kuropatw, przepiórek czy bażantów. Ważne, że jest to mięso zwierzyny łownej, które zostało dopuszczone do spożycia dzięki nadaniom weterynaryjnym. Jedzenie w tym wypadku "z pierwszej ręki" jest równie niebezpieczne co kupowanie grzybów od pani przy drodze, gdy się na tych grzybach zupełnie nie znacie. Wizja toksoplazmozy lub włosiennicy raczej nikogo z Was nie skusi.

Idealne jest mięso z okresu jesiennego i wczesnozimowego. Można jednak dośc "głęboko" zamrozic odpowiednio zabezpieczone (zgrzana folia) mięso na początku zimy aby wczesną wiosną, z okazji Świąt Wielkiej Nocy przygotowac z nich bardzo specjalne dania. Dużo ciekawych informacji na temat przygotowywania dziczyzny znajdziecie TUTAJ. 


Dziczyzna bywa też w Lidlu:)
Dziczyzna jest niskokaloryczna i bogata w białko, magnez, fosfor, wapń, żelazo i witaminy z grupy B. Najzdrowsze pochodzi od sarny i dzika bowiem ww składników ma najwięcej. Zanim przejdę do polecanych miejsc dodam tylko, że ten rodzaj mięsa "lubi" się szczególnie z cynamonem (dzik), jałowcem, grzybami, majerankiem, pomidorami, suszonymi śliwkami, tymiankiem i ciężkim czerwonym, wytrawnym winem. W marynatach warto uwzględnic cytryny, czosnek, goździki, kolendrę, listek laurowy, pieprz, ziele angielskie. To takie małe doświadczenia przekazane mi dawno temu (czasy licealne), gdy jeździłam z moim ówczesnym chłopakiem i jego tatą na polowania. Kiedyś może o tym opowiem... Może.

W Warszawie mam kilka sprawdzonych adresów skąd biorę dziczyznę. Pierwszy sprawdzony punkt to BEFSZTYK. Nie odkryłam więc przed Wami wielkiej tajemnicy. Po co jednak odkrywac coś co jest odkryte i sprawdzone? Befsztyk ma od lat sprawdzonego dostawcę z "Ujścia Warty". Klasycznie dostępny jest dzik, sarna, zając i bażant. Więcej informacji na stronie TUTAJ. Warto pamiętac, że Befsztyk ma już dwie lokalizacje w Warszawie: Mokotów i Żoliborz a także dowozi zamówienia nawet pod-bliską-Warszawę:)

Kilkakrotnie korzystałam również z Dzikiego Tropu, którego profil FB macie TUTAJ. Są zlokalizowani na Mokotowie. Warto jednak wybrac się do nich bezpośrednio bo mają znacznie większy wybór niż w Befsztyku. Dużo można również zyskac ciekawych i przydatnych przy przygotowywaniu dziczyzny informacji. 

Znajoma z Poznania kupuje dziczyznę w lokalnej restauracji, która prowadzi obok sklep bodajże, "U Myśliwych". Chwali sobie smak choc cen już tak bardzo nie.

Mnie się kilkakrotnie zdarzyło zamówic u Tutusa w Opolu. Informacje są TUTAJ. Akurat mam znajomą, która "po drodze" mi ową dziczyznę odbierała.


Można też kupic bezpośrednio w kole łowieckim (nie wiem czy w każdym). Większośc skupują od nich firmy, które są dostawcami Makro i innych "DUUZych" sklepów. Wybór należy już do Was.

dla porządku podaję jeszcze wszystkie adresy, gdyby linki nie działały:


BEFSZTYK MOKOTÓW
ul. Puławska 176/178
22 843 61 10 / 22 852 16 99 / 600 248 262

BEFSZTYK ŻOLIBORZ
ul. Dygata 3 (Plac Niemena)
22 254 11 11 / 668 668 500

DZIKI TROP
Gagarina 31
518 828 082

BUCZER
ul.Puławska 35 

TYTUS
(77) 474 54 30 
ul. Wspólna 3  
45-837 Opole

 http://www.lowiecki.pl/kola_lowieckie.php

piątek, 31 marca 2017

Kiełbasy z Mazowsza na świąteczny stół

 
Na Najsmaczniejszej Liście Ministra jest smakowitych kiełbas i wędlin pełno. Wybór na nadchodzące Święta? Wiadomo! Lokalnie i ze smakiem:)

W zamożniejszych rodzinach chłopskich z części mięsa wyrabiano kiełbasy.Podobnie jak na dworach szlacheckich. Do lat 30-tych ubiegłego wieku, czyli przed wynalezieniem maszynek do mięsa, mięso rozdrabniano ręcznie. Palcówka z północnego Mazowsza jest suszoną surową kiełbasą. Kolejna kiełbasa pochodzi z Lipska. Na koniec kiełbasa jest pieczona, dzięki czemu uzyskuje odpowiednią kruchość. Zakrzewska kiełbasa jałowcowa z mocnym akceptem jałowca, pieprzu i czosnku. Robią ją państwo Pysiak ze Zdziechowa (powiat radomski). 
 
Inne ich produkty: Salceson Wizytowy (lista i Laur Mazowiecki), Szynka Zdziechowska. Kiełbasa olszycka po uwędzeniu podsuszana jest przez kilka dni w temperaturze pokojowej, do uzyskania pomarszczonej osłonki. Z południowej części puszczy Kurpiowskiej pochodzi baleron kurpiowski znajdujący się na liście od września ub roku. Do wyrobu baleronu kurpiowskiego używane jest wysokiej klasy mięso uzyskiwane od trzody chlewnej pochodzącej z terenów objętych ochroną Natura 2000. Dużo wędlin i kiełbas nagradzanych jest Laurem Mazowieckim. Jak chociażby szynka adamowska od pana Andrzeja Sikory z powiatu sochaczewskiego (Adamowa Góra, Młodzieszyn). Szynka wędzona jest tradycyjną  metodą, naturalnym dymem drzew liściastych i powstaje wyłącznie z mięsa  z własnej hodowli. Albo salceson z noża z "Wędlin z Dębiny". Boczek rolowany z Wólki Kikolskiej wytwarza pani Małgorzata Kwiatkowska. Polędwicę wędzoną warto kupic w Nowej Dzierząźni od pana Gerarda Sobolewskiego. Wszystkie namiary są do znalezienia w necie.

Każda z powyższych jest produktem niszowym, naturalnym, charakteryzującym się tradycyjną recepturą i sposobem produkcji.

piątek, 24 marca 2017

Ser. Ser. Ser

 Z żalem przyznaję, że serowarstwo na Mazowszu nie jest tak popularne jak wytwarzanie kiełbas i wędlin. Nie jest jednak w tym temacie bardzo źle. Twarogi robi średnio co czwarta gospodyni. Dla mnie niedoścignionym twarogowym wzorem będzie ten od Ziembińskiego z Nowego Secymina. To prawdziwy "sèvres-twaróg" do którego porównuję każdy inny. Całkiem niezły jest ser twarogowy półtłusty z OSM Sanniki, produkowany od 1926 roku. Podobnej klasy jest ten z OSM w Siedlcach. Kolejnym wartym polecenia serem twarogowym jest ten według przepisu Tomasza Rachockiego z powiatu mławski. To sery z mleka krowiego, a w temacie mleka koziego nie można zapominac o kozim twarogowym z Cegłowa od pani Grażyny Stelmachowskiej-Kowalskiej. W temacie serów kozich warto znac gminę Kadzidło i państwa Mąka. Warto poszukac propozycji serów z Sierpca. Ta spółdzielnia robi sery z klasą i smakiem jak chocby Bursztyn czy Rubin. Ostatnia propozycja to mocek z mleka krowy polskiej czerwonej wytwarzany w gminie Wiśniewo przez panią Anitę Mierzejewską.  


Po raz pierwszy w grudniu ub roku odbył się : Mazowiecki Konkurs Serów Zagrodowych. Do konkursu zgłoszono zaledwie 17 serów a wśród zwycięzców znalazły się:
  • I miejsce Magdalena Dawidek za ser typu korycińskiego;
  • II miejsce Sławomir Rosiak za ser twardy dojrzewające;
  • III miejsce Marzena Bednarska za ser z pieprzem kolorowym;

adresy tych co lubię:
  • Gospodarstwo Ekologiczne, Stefan Ziembiński, Nowy Secymin 5, t. 22 7856684
  • Okręgowa Spółdzielnia Mleczarska w Sannikach, 09-540 Sanniki. ul. Warszawska 152,
    tel. 24 277 28 53
  • Ser kozi z Cegłowa - LINK
  • Sabina i Mieczysław Mąka, Grale 45, 07-420 Kadzidło, tel. 29 594 00 62 
  • Okręgowa Spółdzielnia Mleczarska w  Sierpcu, ul. Żeromskiego 2A, 09-200 Sierpc
  • Okręgowa Spółdzielnia Mleczarska w Siedlcach, ul. Kazimierzowska 7,
    08-110 Siedlce, tel. 25 632 30 21
  • Sery zagrodowe w Osiecku, Kolonia Pogorzel 6, tel.502 769 814 


    A O SERACH CUDOWNY PRZEWODNIK NA KUCHNI LINK 

 

Warto też pamiętac o tych serach zagrodowych, które już od co najmniej 6 lat królują :)
 

wtorek, 21 lutego 2017

Woda. Mąka. Zakwas

Gdy czytam znaleziony w "biblioteczce" artykuł z Wysokich Obcasów o Ewie Smuk- -Stratenwerth, od razu przypomniały mi się słowa Paula Coelho
W życiu bowiem istnieją rzeczy, o które warto walczyć do samego końca.

Tak. Zgadzam się całkowicie z tym stwierdzeniem i czytając okropnie stary artykuł (z 2006 roku) doszłam do wniosku, że nie tylko ja się z nim identyfikuję. 

Chleb z Grzybowa bardzo cenię. Nie jest zbyt dużo porządnych piekarni. Prawdziwych, które nie przygotowują chleba z mrożonki. Mają własny zakwas z historią. Biorą mąkę z porządnych młynów. 

Wśród nagrodzonych Laurem Mazowieckim wyrobów "piekarniczych" jest chleb bezpszenny 10 ziaren życia i razowiec więzienny z Piekarni Roberta Jasińskiego z Bud Janowskich. Jest też od też chleb żytni razowy na zakwasie ze słonecznikiem upieczony własnoręcznie przez panią Grażynę Więch z powiatu wołomińskiego. Wśród producentów tradycyjnych chlebów mamy Piekarnię Ratuszową Radzikowskich z Siedlec, Piekarnię Rogalik z Pruszkowa, Piwońskiego z Łomianek. O hrubym z Grzybowa nie wspomnę. 

Jeśli zniknie tradycja pieczenia prawdziwego chleba umrze kawałek prawdziwie smacznego świata. Nie można na to pozwolic. Pieczcie dobry chleb. Kupujcie dobry chleb.  Jedzcie dobry chleb.

Umiejętnością wypieku chleba powinna się wykazac jeszcze sto lat temu każda mazowszanka na wydaniu. Nobilitowało ją to do bycia dobrą żoną i matką, która potrafic będzie zadbac o przyszłośc swojej rodziny nawet gdy nadejdzie głód. Symboliczne nieprawdaż. I do tego bardzo feministyczne. Z resztek ciasta wypiekano podpłomyki. Idealne do schrupania zaraz po wyjściu z pieca. Na Kurpiowszczyźnie nazywano je dla odmiany wychopieńkami. Też ładnie, prawda?

Możecie upiec chleb z przepisów KSOW. Choc nie jest na zakwasie tylko na drożdżach to jest tradycyjnym przepisem na chleb z naszego regionu. Oczywiście przepisów było/jest wiele. Ten podaję bowiem widnieje w ww przewodniku KSOW.

Chleb mazowiecki

1/2 kg mąki
1 szkl otrębów pszennych

1 szkl siemienia lnianego
1 szkl pestek słonecznika
50 g drożdży
1/2 szkl mleka
1 i 1/2 szkl wody
1 łyżeczka soli
olej z lnianki

Drożdże rozdrabniam z ciepłym mlekiem i 4 łyżkami mąki. Odstawiam do wyrośnięcia na około 30 minut. Przesiewam mąkę do miski i wsypuję do niej otręby, siemię i pestki słonecznika. Mieszam i dodaję przygotowane wcześniej wyrośnięte drożdże. Ciasto starannie wyrabiam i przekładam do miski wysmarowanej olejem a następnie przykrywam lnianą ściereczką i odstawiam na około półtorej godziny. Gdy ciasto podwoi swoją objętośc kilkanaście razy uderzam w nie pięścią. Następnie wyjmuję ciasto i dzielę na dwie części. 

Na stolnicy posypanej mąką rozklepuję płaski placek i obtaczam go mąką. Następnie zawijam ciasto w rulonik. Wkładam do formy i przykrywam ściereczką. Znów odstawiam do wyrośnięcia. Gdy jeszcze raz podwoi swoją objętośc wstawiam do piekarnika nagrzanego do 250 st. C i piekę 15 minut.

    piątek, 20 stycznia 2017

    Gdzie? Na Biobazarze

     
    To było oczywiste, że wcześniej czy później (w moim wypadku później) będę wspominac o BioBazarze. Kilka lat temu przeżyłam okropne rozczarowanie tym miejscem stojąc w gigantycznej kolejce by wymienic stare agd-rtv na eko-soki lub choinkę. Temat na zupełnie innego posta...choc właściwie wolałabym by zniknęła ta historia w mrokach zapomnienia. Niedawno postanowiłam zajrzec do dawnej fabryki Norblina, zwłaszcza, że bazar działa aktualnie trzy dni w tygodniu (środy, piątki i soboty).
    Zresztą aktualnie to się nie da nie konkurowac bazarowymi dniami, nieprawdaż? Tylko się z tego cieszyc. Przypomniała mi się scena z filmu "Masz wiadomośc" z Tomem Hanksem i Meg Ryan, idą rozmawiając i robiąc zakupy na lokalnym biobazarze... Było to tak bardzo dawno temu a ja z całego filmu zapamiętałam tą właśnie scenę. Bardzo im wtedy zazdrościłam:)

    Wracając do BioBazaru. Te pięc lat "tradycji" i doświadczenia daje mu pewne "fory". Wybrałam się tam ponownie i bardzo przyjemnie się rozczarowałam. Industrialne hale, coś ulotnego z dawnej Warszawy w powietrzu, warsztaty dla dzieci, huśtawki. No wiele zmieniło się na lepsze. 

    Cieszy mnie obecnośc wśród wystawców Grzybowej Arki i ich ekopieczywa. Sałat i ziół z "Bukietu Smaków". Joanki z jej genialnymi jabłkami, serów z Figi czy wyrobów z Kalinówki. Genialna szarlotka orkiszowa z bio-warzywniaka. Ech... A te śledzie...hm...rewelacja. No i fermentowany czosnek, którym się leczymy/raczymy wszystkie trzy.

    Odwiedziłam każde stoisko choc oczywiście nie na każdym zrobiłam zakupy:) Byłam u ekologicznych pieczarek z Dąbrówki, w Zagrodzie Łąckiej i w Folwarku Miłkowiec. Odwiedziłam kiełki Kmity i Kalinówkę. Obowiązkowym punktem zakupowej wycieczki były ryby u Pawła i Pawła. 


    Wszystkie powyższe miejsca polecam.


    Na praskiej stronie działa też młodsza siostra tego miejsca czyli Biobazar w Soho Factory. Bardzo sympatycznie choc jeszcze nie tak bardzo jak w Norblinie...a może po prostu mnie się tu bardziej podoba:)





    BioBazar Warszawa
    ul. Żelazna 51/53
    środy 10-18
    piątki 16-20
    soboty 8-16


    wtorek, 10 stycznia 2017

    Maciek Mazowiecki versus Skołatowska Słoninka

    Słonina leżakuje w solance z czosnkiem przez dziesięc dni aby po tym czasie zostac nasmarowaną mieszanką przypraw (imbiru i papryk). Wędzona następnie w drewnie olchowym najpierw w dymie zimnym a następnie w ciepłym. Efekt jest wyśmienity. Na Dolnym Sląsku słoninę się marynuje, zgodnie z tradycją rodem z Wołynia. Na Mazurach wędzi i podsusza. Trudno odmówic takiej słoninie i smaku i aromatu. Na najsmaczniejszej ministerialnej liście w regionie Mazowsza znajduje się już od sześciu lat.

    W zachodniej części Mazowsza przygotowują bardzo pyszną rzecz. To faszerowany żołądek wieprzowy nazywany „maćkiem”. 

    Przygotowanie nie jest proste: oczyszczony i natarty solą żołądek nadziewany jest mięsem z szynki, łopatki i boczku. Farsz wcześniej "przegryza" się wraz z solą, czosnkiem i saletrą przez 2-3 dni. Po tym czasie dodaje się pieprz, ziele, listek laurowy i czosnek. Nadziewa i zaszywa. Wędzenie trwa około 5 godzin a potem suszenie przez dwa tygodnie. 
    Farsz używany był do krupniku, barszczu czy zupy z młodego szczawiu. O Macku więcej można poczytac tutaj.

    Słoninę wpisaną na Najsmaczniejszą listę można znaleźc:
    Artur Zarzycki
    Skołatowo 4
    09-164 Dzierzążnia
    Tel. 023 6615720

    wtorek, 13 grudnia 2016

    Len. Konopie. Słonecznik

    zdjęcie ze strony producenta
    Cieszę się, że na naszych stołach zagościły na dobre oleje tłoczone na zimno. Oczywiście oleje przemysłowe podłapały trend (podobnie jak kombinaty browarnicze z piwami rzemieślniczymi) ale większośc uświadomionych rodaków poszukuje produktów z mniejszych olejarni. 

    Tu też lokalnośc górą. 

    Całe lata byłam wierna Olejarni, zamawiając karton mieszany słonecznikowych, rzepakowych i lnianych butelek płynnego rodzimego złota. Na potrzeby bloga (widzicie to poświęcenie) wybrałam się do Fortecy, pod Halę Mirowską i do kilku eko- sklepów aby znaleźc coś mazowieckiego w tym temacie. Olej lniany z okolic Nasielska jest wpisany na Najsmaczniejszą Listę, ale jak to z najsmaczniejsza listą bywa producenta musiałam się "ciutkę" naszukac. I tak trafiłam na pana Kowalskiego. Jego olej lniany otrzymał I nagrodę w konkursie „Nasze Kulinarne Dziedzictwo-Smaki Regionów" w 2012 r. Znalazłam go i pod halą i w Fortecy. 

    Jako, że w ofercie mają też olej rzepakowy wypróbowałam tej zimy oba. Do śledzi pasowały świetnie oba. Będę robic powtórkę na Wigilię. Spokojnie go Wam polecam.

    poniedziałek, 28 listopada 2016

    Gdzie? Targ Rybny - moje największe rozczarowanie

     
    Warszawski jednodniowy targ rybny odbywa się w piątku na placu Powstańców Warszawy.  Najpierw długo nie mogłam się na niego wybrac a potem znów długo zbierałam się aby go opisac. 

    Zachęcac do jedzenia ryb nie będę, jak zdrowe i ważne są w naszej diecie wie chyba każde dziecko. Mogę tylko z całą stanowczością podkreślic, że jeśli nie kupuje ryb w Hali Mirowskiej lub na Biobazarze, to ...niestety nie ma ich w mojej warszawskiej diecie. 

    Niestety tylko ww miejsca są w stanie zagwarantowac jakośc, którą zjem. Świetne karpie są w  Gospodarstwie Rolnym Jastrzębie Kąty a kupic je można w Fortecy. Piszę tak i piszę o innych miejscach bo żal mi przejśc do sedna... Mnie targ Rybny zupełnie nie zauroczył. Więcej tu z medialnego szumu niż szumu morza. To byłoby na tyle. Pastwic się nie będę.

     Więcej o targu dowiecie się TUTAJ i TUTAJ. 

    wtorek, 2 sierpnia 2016

    Wiśni...Branie



    Samobranie…Panowie i Panie, nic tylko brać w obie ręce kobiałki i jechać! Brzmi nieźle prawda? 

    Zapraszała Joanka aktywistka rolniczo - wiejska, mieszkanka sadowniczego Ziemięcina i do owego Ziemięcina właśnie zapraszała. Wyobraźcie sobie … 


    Hektar ekologicznych Łutówek znanych też w niektórych kręgach jako Goryczki. Dojrzewały sobie spokojnie mimo wiatrów i burz nawiedzających w ostatnich tygodniach Mazowsze. Dojrzewały, dojrzewały aż dojrzały. Do zrywania, zjadania, przetwarzania. 

     
    Gospodarze pozwolili nam się „popanoszyc”. 

    W letniej kuchni, w lasku, na łące i w sadzie. 

    Było „B O S K O”