Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ryby. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ryby. Pokaż wszystkie posty

piątek, 19 stycznia 2018

Lin. Sardele. Masło


Przepis na lina znalazłam u pani Hani Szymanderskiej. 

Dodanie serdeli ciekawie podkreśla smak ryby. Sardela to nie sardynka proszę o tym pamiętac. Sardele są znacznie "szczuplejsze" od sardynek choc bardzo do siebie podobne. Najczęściej ukrywają się pod "pseudonimem" anchois (:)). 

Lin z sardelami

1,5 kg lina (sparzonego, sprawionego)
1 łyżka pasty sardelowej
6 filecików z sardeli
3 łyżki masła
2 duże cebule
sok z cytryny
3 łyżki posiekanej natki pietruszki

Liny nacinam na skos ostrym nożem. Nacięcia wypełniam pokrojonymi w paseczki sardelami. Cebulę obieram i drobno siekam. Masło (połowa) ucieram na pianę z cytryną i pastą z sardeli. Otrzymanym  w ten sposób masłem sardelowym smaruję brytfannę i układam w niej ryby. Posypuję cebulą i obkładam resztą masła. Wstawiam do piekarnika nagrzanego do 160 st. C i piekę około pół godziny. Podaję posypaną pietruszkę i sosem z pieczenia.

A ułożyłam je na obsmażanych sałatach rzymskich i upieczonych szalotkach. 

piątek, 22 grudnia 2017

Rewolucja na wigilję tylko mazowieckie!

Co podam na stół, jeśli chcę by znalazły się tam potrawy tylko mazowieckie? Cóż może którąś z zup: barszcz grzybowy z kluskami, żur z chlebem, barszcz grzybowy z sokiem z kapusty kiszonej lub kapuśniak zaprawiany zasmażką na oleju rzepakowym. Zdecyduje głosowanie rodzinne:)

W drugiej kolejności na stół wjadą  dwa rodzaje kaszy: jęczmienna czy gryczana, suto omaszczone olejem lnianym. Kaszę jaglaną podam zawijaną w liście kapusty (zawijoki). Nie zabraknie grochu z kapustą czy gotowanej fasoli ze śmietaną. Pierogi będą nadziewane grzybami z dodatkiem siemienia lnianego. A kapelusze prawdziwków i podgrzybków, wcześniej ugotowane, obtoczę w mącę i usmażę na oleju rzepakowym.

Deserem będą kluski (rwoki) podane z mielonym makiem i miodem. No i oczywiście kompot. Ten będzie z tercetu suszonych owoców: jabłek, gruszek i śliwek.

Ponieważ śledź to najbardziej wigilijna ryba a raczej zimna przekąska:) pozwolę sobie na małe "wtrącenie" kilku śledziowych pomysłów. Idealne będą lokalne przepisu z Łowicza, z północnego Mazowsza i a la Milanówek.
  • Śledzie po łowicku


    6 płatów śledzi
    1 duża cebula
    1 pietruszka
    2 marchewki
    2 kiszone średnie ogórki
    majonez
    ocet

    Śledzie wymoczone skrapiam octem i odstawiam na 2 godzin. Cebulę kroję w kostkę i zalewam wrzątkiem na sitku. Powoli ma się studzic. Surową marchew i pietruszkę zcieram na tarce jarzynowej a potem wrzucam na oliwę i duszę do miękkości. 

    Studzę i dodaję 2 kiszone ogórki pokrojone w kostkę i przygotowaną wcześniej cebulę. Do tego dodaję majonez. Sałatką przekładam śledzie. Zostawiam w lodówce na 12 godzin.

    Śledzie po polsku



    6 płatów śledziowych
    2 cebule
    10 ziaren pieprzu
    1 mlecz ze śledzia
    5 ziaren ziela angielskiego
    kilka listków laurowych
    2 cytryny
    1 szkl. słodkiej śmietanki
    1/2 łyżeczki cukru pudru


        
    Wymoczone śledzie układam warstwami w szklanym słoju, przekładając je cienkimi plasterkami cebuli, ziarnami pieprzu, ziela angielskiego i listkami laurowymi oraz plasterkami jednej obranej ze skórki cytryny. Robię sos ze śmietanki, soku wyciśniętego z jednej cytryny i przetartego przez gęste sitko mlecza śledziowego (opcjonalnie!). Sosu nie solę, natomiast dodaję do niego cukier puder, mieszam i zalewam filety, tak aby zostały przykryte (słojem należy lekko potrząsnąć). Słój nakrywam papierem pergaminowym i stawiam w chłodnym miejscu. Po dobie śledzie są gotowe. Można je podawać z pieczywem lub jako postne danie obiadowe z ziemniakami w mundurkach albo obranymi i upieczonymi (przed pieczeniem posmarowanymi olejem i obtoczonymi w mące, soli i kminku).

    Śledzie a la Milanówek


    6 filetów śledziowych
    2 łyżki cukru
    1/4 szkl. oleju lnianego
    3 - 4 łyżki octu 6-proc.
    3 - 4 łyżki koncentratu pomidorowego
    2 cebule
    2 - 3 ziarenka ziela angielskiego
    liść laurowy
    kilka ziarenek gorczycy
    liście sałaty, natka pietruszki



    W rondlu rozgrzewam olej, szklę pokrojoną w cienkie półplasterki cebulę, dodaję cukier i chwilę smażę, ciągle mieszając. Wlewam ocet, dodaję liść laurowy, ziele angielskie i koncentrat pomidorowy - całość dokładnie mieszam. Duszę kilkanaście minut, po czym zdejmuję z ognia, dodaję gorczycę i studzę. Pokrojone na kawałki filety układam w słoiku warstwami, każdą przekładając ostudzonym sosem. Słoik zakręcam i wstawiam do lodówki na 2 - 3 dni. 

wtorek, 19 grudnia 2017

Pasztet śledziowy versus pasztet kaczy

W tym roku przy okazji Świąt postanowiłam przygotowac dwa pasztety. Jeden śledziowy a drugi z marynowanej piersi kaczej. Oba przepisy pochodzą z książki pani Szymanderskiej. 


Pasztet śledziowy

 1/2 kg filetów solonych
40 dkg ugotowanych ziemniaków (w mundurkach!)
2 cebule
50 g suszonych grzybów
10 dkg bułki tartej
1 łyżeczka pieprzu białego
po 1/2 łyżeczki mielonego ziela i majeranku
1 łyżeczka cukru
1/4 łyżeczki gałki
4 łyżki masła
2 jajka
2 łyżki śmietany

Filety moczę przez 2-3 godziny. Myję i osuszam. Umyte grzyby gotuję w niewielkiej ilości wody. Cebule kroję i smażę na "złoto". Do cebuli dodaję pokrojone na kawałki śledzie. Delikatnie mieszam. Studzę. Obieram ziemniaki. Przez maszynkę przepuszczam kolejno wszystkie składniki. Masę dokładnie mieszam i dosmaczam. Jeśli jest za gęsta dodaję więcej śmietany jeśli zbyt rzadka - bułki tartej. 

Formę wytłuszczoną obsypuje bułką tartą bardzo równomiernie. Wykładam masę na pasztet. Rozgrzewam piekarnik do 180 st. C i piekę przez około 30 minut.

SUGESTIA: podawac z ostrymi sosami lub piklami.


Pasztet z marynowanej piersi kaczki

pierś z kaczki
1/2 kg wątróbki kaczej
200 g słoniny
3 jajka
300 g masła
sól, pieprz

marynata:
1/2 szkl porto
1 kieliszek winiaku
otarta skórka i sok z pomarańczy 

Umyte i osuszone  piersi kacze kroję w kawałki i wkładam do uprzednio przygotowanej marynaty. Dodaję wątróbki obrane z błon ale nie pokrojone. Mięso marynuję w lodówce przez noc.

Na drugi dzień:
Słoninę wkładam na godzinę do zamrażalnika. Topię masło.Słoninę kroję w cieniutkie paski. Mięso i podroby miksuję razem z marynatą. W czasie miksowania dodaję jajka i masło. Stopniowo! Doprawiam. Pasztetową formę wykładam słoniną i kładę na nią masę pasztetową. Piekarnik rozgrzewam do 180 st.C. Wkładam foremki na około 70 minut. 

SUGESTIA: podawac z sosem z malin zmiksowanym z grejpfrutem.

wtorek, 12 grudnia 2017

3x3

Dziś  trzy różne propozycje na podanie trzech najbardziej "klasycznych" gatunków ryb: pstrąga, sandacza i łososia.

Tak jak lin i sandacz należą do klasyki gatunków z tradycjami ukorzenionymi jeszcze w kuchni staropolskiej (a na pewno i wcześniej) to łosoś jest już, można by rzecz, nową stosunkowo modą.Chyba, że uwzględnimy popularne łososie odławiane w rzekach górskich...tylko jak one spływały do Warszawy? Wisłą?


Lin w kapuście

lin (2 kg)
2 duże cebule 
klarowane masło
2 jaja
główka kapusty białej (1-1, 5kg)
50g suszonych grzybów
1 szklanka gęstej śmietany 
1 szklanka bułki tartej
2 łyżki mąki
7 ziarenek ziela angielskiego
2 liście laurowe
3 goździki
kawałek cynamonu
skórka otarta z połowy cytryny
sok z połowy cytryny
1 łyżka miodu
sól, pieprz
 włoszczyzna


Grzyby płuczę i namaczam w niewielkiej ilości wody. Następnie przygotowuję bulion z włoszczyzny i cebuli z dodatkiem goździków, otartej skórki z cytryny, liści laurowych, cynamonu i ziela angielskiego. Gotuję go pod przykryciem na wolnym ogniu przez 40 minut, a następnie bez pokrywki tak długo, aż wywar odparuje i pozostanie około 2 szklanek płynu.

Szatkuję kapustę. Solę i pozostawiam na 5 minut, potem odciskam i odlewam sok. Kapustę zagotowuję z bulionem i pokrojonymi grzybami. Następnie zmniejszam ogień, aby całość pogotowała się jeszcze na wolnym ogniu przez około 10-15 minut. Doprawiam do smaku używając soli, pieprzu, miodu oraz soku z cytryny. Gotuję jeszcze kilka minut i mieszam z gęstą śmietaną.

Ryby zalewam wrzątkiem po czym oczyszczam ze śluzu i skrobię.  Liny kroję w dzwonka. Obsypuję pieprzem i solą oraz oprószam mąką. Następnie panieruję: w jajku i w bułce tartej. Smażę na klarowanym maśle na złoto. 

Naczynie żaroodporne smaruję masłem. Układam naprzemiennie kapustę i dzwonka lina. Wstawiam na 5-7  minut do nagrzanego piekarnika do temperatury 180 stopni Celsjusza.
 



Sandacz po polsku

1 kg sandacza
tłuszcz do pieczenia
150 ml śmietany
5 dag tartego chrzanu
2 jaja ugotowane na twardo
natka pietruszki
sól, cukier i sok z cytryny 



Sandacza sprawiam, myję i osuszam. Posypuję solą, polewam tłuszczem i piekę w gorącym - 180 st. C - piekarniku przez 20 minut. Śmietanę mieszam z chrzanem, posiekanymi jajami i posiekaną natką pietruszki, doprawiam do smaku, polewam sandacza pod koniec pieczenia.



Łosoś po polsku

80 dag łososia patroszonego

tłuszcz do smażenia
250 ml białego wytrawnego wina
4 żółtka
10 dag migdałów
sól, pieprz



Łososia sprawiam, myję i osuszam. Następnie zalewam winem, dodaję przyprawy i gotuję na małym ogniu przez 10 minut. Studzę w winie. Następnie wyjmuję i osuszam a potem smaruję żółtkami. Posypuję sparzonymi, obranymi ze skórki i startymi migdałami, smażę z obu stron.

piątek, 20 października 2017

Korzenie. Kujawy

Mój pradziadek, jeden z pradziadków, Stefan Pawlak, pochodził z Koonitz. Dziś lepiej znanych jako Chojnice. Znam Stefana ze zdjęc i opowieści. Ciekawa postac. Pieniacz i hazardzista. A do tego.. działacz społeczny. Powody ślubu z prababcią, kobietą po przejściach, są mi nie znane. Jego podejście "na pochybel" temu co mówią inni... powoduje, że wiem skąd TO mam w genach:). Cóż. Chojnice też znam ze zdjęc. Nie rodzinnych bo to wszystko zabrały obie wojny. Ze zdjęc o TUTAJ. Fajnie się ogląda. Może tam gdzieś w tłumie przechodzących są moi przodkowie...Ekscytujące. 

Podobnie podchodzę do kuchni Kujaw, dużo ciekawych przepisów znalazłam na stronie Smaki Regionów. Najlepsze, które Wam polecam: ryba po toruńsku i gołabki w sosie żurkowym. O fjucie pewnie każdy słyszał. Ten syrop z buraków cukrowych to poza żurkiem po kujawsku najbardziej znany lokalny przepis. RMF FM podało listę kujawskich przebojów, TUTAJ, taką szynkę zjadłabym ..oj...zjadła. Pewnie jednak nie wiecie, że do pączków dodają gospodynie przecier dyniowy, dzięki czemu nabierają one lekko pomarańczowego koloru.


Gęsi smalec

Gęś to oczywista oczywistośc. A jak się robi gęś to wytapia się dużo tłuszczu. Można wtedy z niego zrobic gęsi smalec. Do wytopionego tłuszczu dodaję cwiartki słodko winnych jabłek i dośc grubo pokrojoną białą cebulę. Wystko smażę przez kwadrans. Przecedzam i do samego smalcu dodaję majeranek i pieprz. 

Gęsia okrasa

To drugi przebój, moje jedno z Top Ten Smaków. Wystarczy zebrac "resztki" gęsie typu szyjki, skrzydełka, grzbiet. Posiekac tasakiem razem z kością. Układac w kamiennym garnku przekładając mieszanką (pasta z cebula, czosnek, sól, pieprz). Dobrze ugnieśc i zalac gęsim smalcem. Poczekac aż "odstoi".


Kiełbasa surowa biała

1 kg chudego mięsa wieprzowego
3 i 1/2 kg tłustego mięsa wieprzowego
1/2 kg wołowiny
2 łyżeczki soli
1 łyżeczka pieprzu
4 ząbki czosnku
1 łyżka majeranku


Wieprzowinę chudą mielę maszynką z sitkiem o oczkach średnicy 13 mm. Tłustą wieprzowinę przez sitko 10mm. Wołowinę natomiast przez sitko 2mm.

Mięsa łączę i wyrabiam z dodatkiem 0,2 l zimnej wody i przypraw. Woda musi byc całkowicie wchłonięta przez mięso.

Nadziewam jelita, dzielę na kiełbaski odpowiadającej mnie długości. W garnku gotuję wodę do temperatury do 80 st.C i kiełbasę parzę a nie gotuję.


No i ...gotowe:)


piątek, 23 czerwca 2017

Okonie. Wątróbka. Pieczarki

 Okoń w rozumieniu kulinarnym to bardzo wdzięczna ryba. Smażone panierowane okonki to coś czemu w Złotym Okoniu nigdy nie odmówię. Z przyjemnością więc zabrałam się za okonie po warszawsku, choc przyznam, że przepis po "pierwszym czytaniu" nie wzbudził we mnie ekscytacji....

Swoją drogą nie wiem czy wiecie, że w XVI wieku (dzień Św.Barbary w kościele Panny Maryi na Nowym Mieście)  odprawiane były nabożeństwa w intencji rybaków. Potem  rozdawali oni ubogim złowione ryby jako jałmużnę. Informację tą znalazłam w  "Tajemnicach polskiego stołu" pani Barbary Ogrodowskiej. Nie pierwszy raz jak pewnie odnotujecie:)


Okonie po warszawsku

1 kg okoni
10 dkg wątróbki cielęcej
1 wątróbka z dorsza
2 pieczarki
2 szparagi
żółtko
natka
bułka tarta
sól, pieprz
oliwa
zielony koperek
cytryna
mleko
białe wytrawne wino


WERSJA Z KUCHNI MAZOWIECKIEJ:
Całe okonie do wypatroszenia przez kogoś innego niż Moi (!). 
Następnie moczę je w mleku przez 4 godziny, zakryte po płetwę grzbietową. 
Po tym czasie wyjmuję, osuszam, solę, skrapiam sokiem z cytryny i białym winem. Wstawiam do lodówki na 1 godzinę. 

FARSZ:
Mielę dwukrotnie wątróbkę cielęcą, wątróbkę rybią, pieczarki, szparagi. Do masy dodaję żółtko, posiekaną zieloną pietruszkę. Doprawiam i dodaję tartej bułki tyle, aby masa nie była rzadka. Napełniam okonie, zaszywam brzuchy. Smażę na oliwie, aż będą miękkie. Przed podaniem pamiętam aby wyjąć nitkę i po­sypać obficie siekanym zielonym koperkiem.

WERSJA Z KUCHNI JEM MAZOWSZE (ta na zdjęciu):
Całe okonie do wypatroszenia przez kogoś innego niż Moi (!). 
Następnie moczę je w mleku przez 4 godziny, zakryte po płetwę grzbietową. 
Po tym czasie wyjmuję, osuszam, solę, skrapiam sokiem z cytryny i białym winem. Wstawiam do lodówki na 1 godzinę. 

FARSZ:  
Mielę dwukrotnie wątróbkę cielęcą, wątróbkę rybią, pieczarki, szparagi. Do masy dodaję żółtko, posiekaną zieloną pietruszkę. Doprawiam i dodaję tartej bułki tyle, aby masa nie była rzadka. Wkładam farsz do kokilki i zapiekam około 20 minut.

Okonie piekę w piekarniku obficie posypane koperkiem. Następnie je obieram i układam w "pierścieniu" chefa kuchni. Formuję. Na górę wykładam upieczony farsz i znów formuję całośc. Wykładam na obsmażonych dwóch plastrach dużych pieczarek (przekrój pieczarki:))

UWAGA:
Do farszu dodałam 1 łyżeczkę orzeszków piniowych...

piątek, 16 czerwca 2017

Pstrąg po polsku versus pstrąg cytrusowy

Dziś będzie "pojedynek" na ryby. Zupełnie inne przygotowanie i pochodzenie przepisu. Jeden za to gatunek ryby - dziś rządzi PSTRĄG. Pierwszy jest od pani Hani Szymanderskiej, drugi z książki Kuchnia Warszawy i Mazowsza.


Pstrąg po polsku


4 pstrągi
5 dag masła
10 dag wiśni z konfitur
50 ml wiśniówki
50 ml wermutu
50 ml wódki
sól, pieprz
cukier, sok z cytryny 


Pstrągi sprawione, umyte i osuszone posypuję przyprawami i pozostawiam w chłodnym miejscu na 30 min. Następnie polewam masłem i piekę 20 minut. Pod koniec pieczenia - 5 minut - dodaję wiśnie i alkohol. Pstrągi wyjmuję. Sos miksuję, doprawiam i polewam nim ryby.

Pstrąg cytrusowy
2 pstrągi po 25 dkg każdy
1/2 łyżeczki posiekanej szałwii
1/2 pomarańczy
1/2 cytryny
gałązka tymianku
1 łyżka masła roztopionego
1 łyżka oliwy z oliwek
pieprz, sól 

Pstrągi natrzec solą i pieprzem. Posypac szałwią i odstawic do lodówki na godzinę. 

Po tym czasie do brzucha ryby włożyc tymianek. Pomarańcze i cytryny pokroic na pół plasterki. 

Formę do pieczenia wyłożyc papierem. Ułożyc na nim połowę owoców i polac połową oliwy i masła. 

Na tym wyłożyc ryby i powtórzyc zabieg z cytrusami, oliwą i masłem. 

Piec w temperaturze 200 st.C przez 30 minut.

piątek, 26 maja 2017

Karp. Cytryna. Grill

Uśmiałam się podczas lektury artykułu Bezpruderyjna Warszawa naszych pradziadków. Nie żebym rechotała, co to to nie. Raczej subtelny uśmieszek choc nie okraszony smutkiem bo co jak co ale najstarszy zawód świata kobiet to nie to samo co najstarszy zawód mężczyzn. W tym ostatnim wypadku to ponoc rycerz...Lektura lekturą a mnie karp się już prawie zrobił. 

Karpia rodem z Orońsko, znalazłam w "Specjałach Kuchni Mazowieckiej". Przygotowuje się go na grill z niewielką ilością przypraw. Smak...hm..polecam zrobienie. Mnie bardzo odpowiada. (tu głośne: mlask, mlask)

Karp z Orońsko

1 karp ok.70 dkg
1/2 cytryny
po 2 ziarenka pieprzu i ziela angielskiego
1 liśc laurowy
grubo ziarnista sól

Wypatroszonego i umytego karpia kroję w dzwonka. Przyprawiam i skrapiam sokiem z cytryny. Odstawiam na 3 godziny do lodówki. Następnie pod rusztem układam wilgotną olchę. Ma dac zapach i dym. Na ruszcie zaś zmoczone liście chrzanu. Na nie wykładam rybę i znów przykrywam liścmi. 

Ryba bardziej się wędzi w tej wersji niż grilluje. Jeśli ktoś posiada wędzarkę to jeszcze lepiej. Moja się smakowicie uwędziła. 

Ryba powinna byc gotowa po około 20 minutach.

piątek, 19 maja 2017

Szczupak. Szafran. Śmietanka

Ponieważ pierwsze osady ludzkie powstawały nad wodami oczywistością jest, że ryby były jednym z najwcześniejszych naszych pokarmów. Wg. Barbary Ogrodowskiej w "Tradycjach polskiego stołu" najważniejsze miejsce zajmowały ryby słodkowodne takie jak: płocie, leszcze, okonie, karasie, karpie jeziorne, szczupaki, miętusy, liny, pstrągi i łososie górskie.
 
Szczupak w sosie szafranowym to magnacki przepis, który możemy zaadaptowac na szczególne okazje w naszej kuchni. Przepis podaję za "Kuchnią Warszawy i Mazowsza", ryba jest świetna. Wg. mnie wszystkie wady szczupaka dzięki podaniu w tym właśnie sosie "toną":).

Niestety nie byłam w stanie zrobic go bez home-made-zepsucia:). Podrasowałam przepis szpinakiem z czosnkiem. Wg. mnie ta wersja z takim podaniem jak na "foci" dobrze się sprawdzi na imprezę o kuchni mazowieckiej. A jak Wy sądzicie?
 

Szczupak w sosie szafranowym

1 kg szczupaka w dzwonkach
1/4 litra bulionu warzywnego
1 lampka wina białego wytrawnego
1 łyżka masła
1 łyżka mąki pszennej
1/2 łyżeczki nitek szafranu
1 łyżeczka cukru
50 ml słodkiej śmietanki
1 łyżka soku z cytryny
sól, pieprz biały
3 łyżki posiekanego drobno szczypiorku

Szczupaka solę i układam w płaskim rondlu. Wlewam bulion i 2/3 wina. Duszę na małym ogniu pod przykryciem przez pół godziny. 

Robię zasmażkę z masła i mąki. Dodaję szafran, cukier i pozostałe wino. Dobrze mieszam i odstawiam w cieple.

Szczupaka wyjmuję na półmisek a do wywaru w którym się gotował dodaję zasmażkę. Dokładnie i ostrożnie ją rozprowadzam. Wlewam śmietankę i podgrzewam przez około 5 minut. Doprawiam cytryną, solą i pieprzem. 

Rybę wkładam do "pierścienia" chefa kuchni:) i lekko ugniatam. Na to warstwa szpinaku lekko podduszonego z czosnkiem. Doprawionego solą, białym pieprzem i gałką.

Polewam rybę i posypuję szczypiorkiem.

piątek, 20 stycznia 2017

Gdzie? Na Biobazarze

 
To było oczywiste, że wcześniej czy później (w moim wypadku później) będę wspominac o BioBazarze. Kilka lat temu przeżyłam okropne rozczarowanie tym miejscem stojąc w gigantycznej kolejce by wymienic stare agd-rtv na eko-soki lub choinkę. Temat na zupełnie innego posta...choc właściwie wolałabym by zniknęła ta historia w mrokach zapomnienia. Niedawno postanowiłam zajrzec do dawnej fabryki Norblina, zwłaszcza, że bazar działa aktualnie trzy dni w tygodniu (środy, piątki i soboty).
Zresztą aktualnie to się nie da nie konkurowac bazarowymi dniami, nieprawdaż? Tylko się z tego cieszyc. Przypomniała mi się scena z filmu "Masz wiadomośc" z Tomem Hanksem i Meg Ryan, idą rozmawiając i robiąc zakupy na lokalnym biobazarze... Było to tak bardzo dawno temu a ja z całego filmu zapamiętałam tą właśnie scenę. Bardzo im wtedy zazdrościłam:)

Wracając do BioBazaru. Te pięc lat "tradycji" i doświadczenia daje mu pewne "fory". Wybrałam się tam ponownie i bardzo przyjemnie się rozczarowałam. Industrialne hale, coś ulotnego z dawnej Warszawy w powietrzu, warsztaty dla dzieci, huśtawki. No wiele zmieniło się na lepsze. 

Cieszy mnie obecnośc wśród wystawców Grzybowej Arki i ich ekopieczywa. Sałat i ziół z "Bukietu Smaków". Joanki z jej genialnymi jabłkami, serów z Figi czy wyrobów z Kalinówki. Genialna szarlotka orkiszowa z bio-warzywniaka. Ech... A te śledzie...hm...rewelacja. No i fermentowany czosnek, którym się leczymy/raczymy wszystkie trzy.

Odwiedziłam każde stoisko choc oczywiście nie na każdym zrobiłam zakupy:) Byłam u ekologicznych pieczarek z Dąbrówki, w Zagrodzie Łąckiej i w Folwarku Miłkowiec. Odwiedziłam kiełki Kmity i Kalinówkę. Obowiązkowym punktem zakupowej wycieczki były ryby u Pawła i Pawła. 


Wszystkie powyższe miejsca polecam.


Na praskiej stronie działa też młodsza siostra tego miejsca czyli Biobazar w Soho Factory. Bardzo sympatycznie choc jeszcze nie tak bardzo jak w Norblinie...a może po prostu mnie się tu bardziej podoba:)





BioBazar Warszawa
ul. Żelazna 51/53
środy 10-18
piątki 16-20
soboty 8-16