Pokazywanie postów oznaczonych etykietą stare odmiany. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą stare odmiany. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 2 sierpnia 2016

Wiśni...Branie



Samobranie…Panowie i Panie, nic tylko brać w obie ręce kobiałki i jechać! Brzmi nieźle prawda? 

Zapraszała Joanka aktywistka rolniczo - wiejska, mieszkanka sadowniczego Ziemięcina i do owego Ziemięcina właśnie zapraszała. Wyobraźcie sobie … 


Hektar ekologicznych Łutówek znanych też w niektórych kręgach jako Goryczki. Dojrzewały sobie spokojnie mimo wiatrów i burz nawiedzających w ostatnich tygodniach Mazowsze. Dojrzewały, dojrzewały aż dojrzały. Do zrywania, zjadania, przetwarzania. 

 
Gospodarze pozwolili nam się „popanoszyc”. 

W letniej kuchni, w lasku, na łące i w sadzie. 

Było „B O S K O”



wtorek, 4 sierpnia 2015

Samobranie



Samobranie…Panowie i Panie, nic tylko brać w obie ręce kobiałki i jechać! Brzmi nieźle prawda? Zapraszała Joanka aktywistka rolniczo - wiejska, mieszkanka sadowniczego Ziemięcina i do owego Ziemięcina właśnie zapraszała. Całe dwa tygodnie…więc się wreszcie udało (bo zapraszała już ubiegłego roku). Wyobraźcie sobie … Hektar ekologicznych Łutówek znanych też w niektórych kręgach jako Goryczki. Dojrzewały sobie spokojnie mimo wiatrów i burz nawiedzających w ostatnich tygodniach Mazowsze. Dojrzewały, dojrzewały aż dojrzały. Do zrywania, zjadania, przetwarzania.Gos podarze pozwolili „panoszyc”. W letniej kuchni, w lasku, na łące i w sadzie. Jednym słowem: „B O S K O”!.

Bo jak sami rozumiecie "wiśnie" to naprawdę ważny temat.
 


“Ekologiczne gospodarstwa w Ziemięcinie” to kilkanaście gospodarstw z regionu nazywanego "Największym Sadem Europy" czyli grójecczyzny.  Wszyscy oni są w regionie prekursorami w uprawach ekologicznych. 
 
A poza Ziemięcinem mamy w regionie bardzo pyszne wiśnie nadwiślańskie ze Spółdzielni Producentów Owoców i Warzyw Nadwiślanka (Ożarów, ul. Kościuszki 34) . Wiśnia nadwiślanka jest lokalnym typem wiśni sokowej, występującym w pasie nadwiślanym, od Ożarowa do Lipska. Od 16 grudnia 2009 r. wiśnia nadwiślanka posiada oznaczenie Chronionej Nazwy Pochodzenia a co za tym idzie owoce są zbierane ręcznie i wyłącznie z  drzew wiśni sokówki odroślowej (!).

wtorek, 21 kwietnia 2015

Targowiska Warszawy - Olkuska

Na Olkuską trafiłam za pierwszym razem trochę z przypadku ale w najmniejszym stopniu nie żałuję. Bazar ma niecały rok ale wystawców "przednich" i widac, że "twórcy" tego miejsca bardzo przyłożyli się do tematu.















 



Nie wierzycie? Mnie tutaj przyciąga mięso od Crazy Butchera, pyszne wyroby Lawendowego Domu, cukiernia z produktami bezglutenowymi (!), owoce z Zamięcina i Marcinkowscy ze znanymi z najsmaczniejszej listy produktami z Radziwiłłowa.

wtorek, 31 marca 2015

Targowiska Warszawy - Polna


Gorąco polecam obejrzenie zdjęc jak_przed_laty_handlowano_w_Warszawie. Tadeusz Rolke, na swoich zdjęciach pokazuje "malowniczy" uliczny handel w PRL-u. Bazar na Polnej wygląda dziś inaczej. Nie ma opcji "pod chmurką" jest za to elitarnie zatowarowany i "elegancko" zabudowany. Aktualnie to zresztą delikatesy Polna 13 więc trudno mówic o targowisku czy bazarze. Tak jak w PRL można było dostac tu produkty niedostępne w sklepach tak teraz można kupic tu towary z wyższej półki i po wyższych cenach. 

Ma tu swoje stoisko najsławniejszy aktualnie rzeźnik stolicy pan Grzegorz Kwapniewski - to Beskidzki Wypas pod numerem 12 na parterze. Jeśli chcecie nauczyc się czegoś o stekach i potrzebujecie polskiej wołowiny najwyższego sortu warto do niego zajrzec. Mają też inne rodzaje mięs. Ceny mogą "zmrozic" bo za policzki cena powyżej 30 zł podczas gdy w Łomiankach u "rzeźnika" można je nabyc poniżej 20 zł. Trochę dalej na tym samym poziomie jest stoisko Polskie Steki, gdzie wystawione są rysunki mięs. Rozumiem koncepcję choc nie do końca się z nią zgadzam. Opinie mają całkiem niezłe choc sama jeszcze nie kupowałam nic z ich oferty.

Obok "Wypasu" właściwie na samym wejściu (stoiska 17,18) są całkiem niezłe delikatesy z produktami hand-home made, kresowymi, ciekawymi herbatami, garmażerką z wyższej półki, ect. Taka typowa topowa "spiżarnia". 

Po przekątnej - na prawo - są warzywa i owoce gdzie mają malutkie banany (bardzo lubiane przez moje córki). Ale tak poza tym to "szału nie ma". 

Po lewej za to są ulokowane dobrze zaopatrzone delikatesy włoskie. Dobry wybór wędlin, pasztetów, serów nie tylko z półwyspu apenińskiego. Dobre świeże makarony i mnóstwo innych "delikatesów" typu oliwy, oliwki, octy balsamiczne ect.

Na pierwsze piętro warto wejśc ze względu na sklep rybny pod numerem 28. Choc to w wypadku jeśli tu akurat jesteście bo osobiście polecam zakupy w tej materii na nocnym targu rybnym w Cafe Zielony Niedźwiedź (Smolna 4) lub w La Cocotte (Mokotowska przy pl.Zbawiciela). Dwa razy w tygodniu (środa-La Cocotte, piątek - Niedźwiedź) Fishlovers dostarcza super świeże i pyszne ryby. Warto kupic i zjeśc na miejscu...albo też i kupic podwójnie i zabrac do domu.

wtorek, 17 marca 2015

Lista produktów tradycyjnych - i cóż, że z Radziwiłłowa?



Radziwiłłów jest najprężniej działającym "okręgiem" bo produktów na Najsmaczniejszej liście ma 9?! Trudno się dziwic, gdyż pod koniec XVII wieku w Nieborowie i Bolimowie osiadł jeden z Radziwiłłów - Michał Hieronim herbu Trąby”. W XIX i XX wieku w Radziwiłłowie większośc produktów z listy wytwarzano na potrzeby pobliskiego dworu w Nieborowie. 

O kapłonach pisałam już wcześniej LINK teraz przyszedł czas na kolejne. 

Oto one:

Radziwiłów....Miejsce, która aż chce się kulinarnie pozwiedzac... 

Sami pomyślcie, chociażby taki kompot. Niby zwykła sprawa a jednak. 
W Radziwiłłowie prawie przy każdym domu był niewielki sad, w którym rosły antonówki i kosztele. Wczesną jesienią i późnym latem kompoty przyrządzało się bezpośrednio przed obiadem ze świeżych jabłek, zimą zaś przyrządzano głównie z suszonych owoców. Zazwyczaj jabłka suszyło się wczesną jesienią na słońcu bądź w piecu piekarskim. Dawniej w Radziwiłłowie „ususzone jabłka przechowywało się w lnianych woreczkach. Do kompotu z jabłek mama dodawała odrobinę cynamonu. W czasie gotowania dodawało się skórkę z cytryny, a na koniec laskę cynamonu.

Likier na spirytusie z miejscowej gorzelni z żółtek jaj zielononóżek, mleka, kwiatu i miodu akacjowego. Cieszył się popularnością podczas kobiecych spotkań takich jak np. darcie pierza.  

Pastę rybną robią od lat tak samo. Ucierają obrane z ości mięso uwędzonych ryb z jajkiem, ogórkiem, musztardą i majonezem na jednolitą masę wzbogacając smak przyprawami: solą, pieprzem i natkę.

A jeśli chodzi o winniczki, to pewnie się zdziwicie, jak stary to produkt w Polsce. Ślimaki bowiem zawierają dużo białka i stanowiły doskonałe uzupełnienie ubogiej w białko diety podczas postów. Już Kolberg pisał pod koniec XIX wieku: 

„Indyk z sosem, – zraz z bigosem jadły dawniej pany, dzisiaj raki – i ślimaki jedzą jak bociany. (…)”


A jak robi się takie ślimaki najlepiej? 

Gotuje się na wolnym ogniu kilka minut, potem wyjmuje się je ze skorupek, czyści i myje w letniej wodzie, po czym znów gotuje do miękkości. W drugim rondlu z dodatkiem masła dusi się cebulę, pietruszkę, ząbek czosnku, dodaje tymianek, liść bobkowy, kilka goździków, parę grzybów. Potem wszystko razem łączy się z odsączonymi ślimakami i zalewa rosołem lub bulionem. Można do smaku dodać szklankę wina. Na koniec zaprawia się śmietaną i żółtkami jaj. Obecnie do potrawy dodatkowo dodawane są warzywa: marchewka, pietruszka, seler, por oraz przyprawy.

Większośc tych produktów można kupic w środy podczas targu w Fortecy Kręglickich na Zakroczymskiej albo na Olkuskiej. A jak ktos ma ochotę może pojechac do Radziwiłłowa. Bezpośrednio do gospodarstwa:
Gospodarstwo rolne 
Państwa Marcinkowskich
ul. Topolowa 3, 96-332 Radziwiłłów
Tel.: (+48) 0 693 148 729
e-mail: zielononozka@wp.pl

wtorek, 30 września 2014

Poszukiwany. Poszukiwana. Stare odmiany jabłek

Często tęsknimy do smaków dzieciństwa. Jabłka, najbardziej polskie z owoców bo olśniewające nas wielością gatunków, smaków, chrupkością, aromatem, zaczynają znikać. Globalizacja i standaryzacja wypiera stare odmiany. Szkoda, bo są dobre. Szukajcie ich, pytajcie na targu i w sklepie. Zasadźcie we własnym ogródku. 

Wiem, wiem. Teraz modne jest jedzenie jabłek. Smażenie placków z jabłkami. Robienie kompotu...jabłkowego oczywiście. No i pieczenie szarlotek.... Ale bądźcie patryjotami. Wymagajcie jakości i bioróżnorodności. Prawdziwego smaku jabłek.

Niedoceniana królowa Bona była prekursorką jabłkowych sadów. Dzięki niej pierwsze sady  powstały w okolicach Grójca już w XVI wieku.

Co powiecie o Ananasie Berżenickim? Ja znalazłam go pod halą Mirowską. Jest zresztą dośc popularny na lokalnych targowiskach. Owoce duże kulisto-stożkowate. Lekki rumieniec skrywa kremowy , kruchy miąższ. Jabłko wybitnie deserowe, czyli zjadamy zaraz po zakupie....

Bardziej wszechstronne są Boikeny. Nadają się do przetworów, wypieków i surówek. Nie są zbyt duże ale mają charakterystyczną w dotyku "tłustą" skórkę. 

Moje ulubione odmiany jabłek to Kosztele i Kronselskie. Obie bardzo aromatyczne. Pierwsze słomkowozielone o żółtym miąższu. Wywodzą się z XVII wiecznych polskich sadów. Drugie mają kremowy i soczysty miąższ. Bardzo aromatyczny a w smaku kwaskowato słodki. Obie kupiłam pod Halą. 

Z odmian mojego dzieciństwa najlepiej pamiętam  Starkingi, Malinową Oberlandzką i ... Papierówkę. Starkingi bardzo charakterystyczne w wyglądzie i smaku mają dośc grubą skórkę ale smak wnętrza wynagradza/ Słodkie, soczyste, aromatyczne, kruche. Jabłka marzenie. Malinowa Oberlandzka nazwana tak nie bez powodu uwodzi mocno malinowym posmakiem i różowym zabarwieniu nie tylko skórki ale i pod nią. Papierówki do dziś można zobaczyc na opuszczonych działkach. Zdziczałe nadal najsmaczniejsze, dla mnie, gdy jeszcze nie dojrzałe. Te dojrzałe natomiast są doskonałe na kompot. Najlepsze kupiłam ostatnio na straganie przy Conrada (bar mleczny Malwa) i w Fortecy u Marka Gozdalika. 

Dośc popularne na straganach są odmiany Landsberska i Zlota Reneta. Warto pamiętac, że pierwsza nadaje się również na przetwory. Pod Halą Mirowską natkniecie się też na Cesarza Wilhelma, który wart jest uwagi z uwagę na korzenny aromat. A także na Księcia Albrechta Pruskiego, soczystego z intensywnie czerwonym prążkowanym rumieńcem na połowie owocu. Na Wolumenie były Grochówki, ale nie zostałam ich admiratorką.

Warto też wybrac się do Zamięcina o którym to pisałam przy okazji gruszek. W okolicach Błędowa czy pod Białą Rawską są tradycyjne sady, jak chocby ten pani Barbary Leguckiej w Ziemięcinie.Pan Maciej Reimann robi genialne powidła z lokalnych owoców a Kaja i Paweł Dobroszowie wyciskają pyszny sok. Też lokalnie.
 
Nigdy nie spotkałam się za to z innymi odmianami podanymi w publikacji "Tradycyjne sady przydomowe, praca zbiorowa" wyd. ZPKCHiN 2008. Mówię tu o Złotej Szlachetnej,  Sztetynie Zielonej, Żeleźniaku, Pięknej z Rept,Jakubku czy Krótkonóżce Królewskiej. 

A Wy już poszukaliście smaku dawnych odmian jabłek? 

wtorek, 26 sierpnia 2014

Placki z jabłkami bardzo osobiste smażenie


Wróciłam ze "wsi" pełna smutku. Umarła w niedzielę moja kochana ciocia. Ta która głaskała mnie po głowie nawet gdy skończyłam "czterdziestkę". Siadałam przy jej fotelu w bloku lub na tarasie działki i rozmawiałyśmy. Tzn ja mówiłam a ona mnie głaskała. Trudno nie byc osobistym w takiej chwili. Kolejna bliska mi osoba, która umiera w miesiącu moich narodzin. 

Nie napisałabym jednak tego postu, gdyby nie dziwny zbieg okoliczności. Taki z tych co jeżą włoski na skórze rąk. Zajrzałam bowiem na bloga i postanowiłam sprawdzic co miałam zaplanowane do napisania a co przez pobyt na wsi i brak netu w pewnym sensie "przepadło". Zjeżyłam się w momencie, gdy zobaczyłam, że w ostatnią niedzielę chciałam umieści przepis na placki z jabłkami autorstwa mojej cioci. Tej cioci. Tej niedzieli, gdy odeszła. Przepisu nie zdążyła mi podyktowac. Ostatnie dni siedziałam próbując odnaleźc właściwy smak placków cioci Jadzi. Tak więc poniżej coś "zbliżonego" do jej geniuszu. Wiem, że proste ale jednak nie łatwo znaleźc ten sam smak i proporcje.

Mimo wcześniejszych zarzekań, że o jabłkach nie napiszę to jednak muszę złożyc hołd mojej cioci.

Placki cioci Jadzi

10 dkg mąki
100 ml mleka
10 dkg cukru 
1 jajko
1/2 kg jabłek 
sól
olej do smażenia



Jabłka obieram i kroję na cząstki (jak widac na zdjęciu powyżej). Mąkę, mleko, jajko, cukier i sól mieszam dokładnie i dodaję do nich jabłka. Na rozgrzaną patelnię wlewam olej i małą łyżką do zupy nakładam porcję na placki. Po usmażeniu odsączam je z nadmiaru tłuszczu na papierowym ręczniku. 


Dziękuję Ci Ciociu!!!



wtorek, 22 lipca 2014

Stare odmiany wiśnie - poszukiwania

Wiśnie...pamiętam na Weneckiej, w domu moich dziadków ...a raczej w ogrodzie...rosły krzaki wiśni. Nie drzewa ale krzaki. Stare lokalne odmiany wzdłuż drogi od bramy do garażu. Cudowne kulki cierpkie i soczyste. Ciemnoczerwone, błyszczące. 

Stwierdziłam więc, że warto odnaleźć zagubiony w dzieciństwie smak wiśni. Poszukuję więc na bazarach i w sklepach.  Sadach czy ogródkach... 

Łutówka,  to  bardzo ale to bardzo stara odmiana nieznanego pochodzenia. Wywodzi się podobno z Francji lub Holandii. Dość duża, ciemnoczerwona  i soczysta. Można ją....zebrać samemu w Zamięcinie. Gdzie to? Koło Grójca w gospodarstwie eko. Telefon do Joannki - 506133935. Warto się wybrać bo własnoręcznie zebrane owoce mają smak... szczęścia z dobrze spełnionego obowiązku.

 A gdzie szukać innych odmian? Ostatnio na bazarku w Łomiankach przemiły Pan z Bagażnika sprzedający owoce spytał mnie która odmiana mnie interesuje....no to rozumiem...niestety nie miał ani goryczki królewskiej ani sokówki nowotomyskiej. Czemu mnie interesowały? Ta pierwsza jest idealna na przetwory.Jasnoczerwona o nie barwiącym soku. Druga zaś doskonale sprawdza się w konfiturach i nalewkach. Ma owoce barwiące na ciemnoczerwono. Miąższ jest jędrny i dość cierpki. Niestety popularna jest w okolicach Nowego Tomyśla. A to dość daleko nieprawdaż?

Posiłkując się opisami odmian z: Tradycyjne sady przydomowe, praca zbiorowa, wyd. ZPKCHiN 2008, zrobiłam listę:

na kompot:
  • Szklanka Werderska, bo w smaku kwaśnosłodka choć bezbarwna.
  • Szklanka Wielka, mocno kwaskowata i soczysta. Jak każda szklanka idealna na kompot.
  • Wczesna Ludwika, nie zbyt smaczna do bezpośredniego spożycia ale dzięki soczystemu miąższowi doskonale sprawdza się w kompotach. 
  • Montmorency, choć niewielka o kremowym ale smacznym miąższu, nie tylko do kompotów ale i zjedzenia od razu, o ile ktoś lubi "szklanki"...
     
do zjedzenia:
  • Montmorency, wyżej wymieniona dla wielbicieli szklanek.
  •  Gubeńska, wyhodowana w Gubinie nad Nysą Łużycką. 
  •  Ostheimska, lekko błyszcząca, słodka i smaczna.
  • Książęca, czerwona, soczysta i silnie barwiąca.
  • Wróble, przepyszne kuliste czerwone wiśnie.
      
    Ze starych odmian są jeszcze:
  • Hortensja, francuska odmiana wiśni o dużych, lekko wydłużonych żółtych owocach z czerwonym rumieńcem.
  • Lubka, staro-rosyjska odmiana o dużych owalnych ciemnoczerwonych owocach, które silnie barwią.
  • Włodzimierska, też z rosyjskim rodowodem aż z XVII wieku. 
Niestety....mogłabym ich szukać w przydomowych sadach lub u zaprzyjaźnionych gospodarzy bo w "przemyśle" owocowym aktualnie nie istnieją... Albo są poza Mazowszem. A co jest na Mazowszu? Wiśnia nadwiślanka. Typowa wiśnia sokowa, występująca w pasie nadwiślanym, od Ożarowa do Lipska. Owoce choć mniejsze mają bardziej intensywny kolor co wpływa na sok, oczywiście. Odmiana funkcjonuje u nas już ponad 120 lat, dzięki Teofilowi Zającowi ze Słupi Nadbrzeżnej.

Od 16 grudnia 2009 r. wiśnia ta ma oznaczenie Chronionej Nazwy Pochodzenia. Owoce zbierane są ręcznie! Sok tej wiśni ma bardzo wysoki ekstrakt i lubi pogody jak teraz susza, gdy skórka zaczyna twardnieć a potem deszcz...gdy tryskają sokiem. Więc i na kompot i na dżemy i na nalewki i na konfitury... 

Spółdzielnia Producentów Owoców i Warzyw „Nadwiślanka”
ul. Kościuszki 34
27-530 Ożarów 




niedziela, 16 marca 2014

Taki bank to ja lubię


Szczyt lokalności :) 
 
Stowarzyszenie dla dawnych odmian i ras to bank, który ma misję wartą propagowania. Odwołują się bowiem do najlepszych wspomnień smaków dzieciństwa a nawet głębiej. Do przekazanych w genach aromatów kuchni rodzimych. 

Można tu - jak to w banku - wymienić się nasionami, można dostać pierwszą partię nasion do dalszego namnażania. Szczytny cel: ochronić bioróżnorodność. Jestem za obiema łapami i nogami.

poniedziałek, 6 stycznia 2014

Składniki w kuchni Jem Mazowsze

Jeśli piszę w przepisie "jajko" to używam te z Naruszewa (Wolumen) lub od Teodorowiczów przepyszne
jajka zielononóżek (Klaudyn). Grzyby suszone dostaję od M., zbierane w Kampinosie wczesną i późną jesienią. Większość warzyw kupuję sezonowo (IV-X) u Majlertów (w obu gospodarstwach czyli Rysiny i Majlert) na Białołęce lub pod Fortecą u Rutkowskich pseudonim "Ziółko" (IV-XII) a także pod halą Mirowską i w ostateczności (taki okrzyk rozpaczy) na Wolumenie. Gdy kupuję owoce staram się wyszukiwać odmian starych, bo i zdrowsze i smaczniejsze. Przyznam jednak, że jest to duże wyzwanie. Najczęściej używane do przepisów jabłka czy śliwki są z wcześniej wspomnianej Fortecy lub Wolumenu. Kasze o ile nie zdobędę podczas jakichś lokalnych kiermaszy, kupuję w marketach. Szukam idealnego dostawcy gryki. Ziemniaki te klasyczne Irgi i Irysy mam ze Ślężan. Miodów lokalnie jak na razie nie znalazłam. Nie znaczy to, że ich nie ma ale mnie osobiście nie przypadają do smaku. Najlepszy jak dotąd jest miód drahimski z Pasieki Fujarskich. Został on nawet zarejestrowany jako Chronione Oznaczenie Geograficzne w czerwcu 2011 r.

Mleko i sery w sezonie (IV-X) przywożę od pani Hani ze Ślężan lub od pana Ziembińskiego z Secymina. W ryby zaopatruję się pod halą Mirowską w "Rybach z Ustki" lub kupuję podczas wojaży po Polsce (łowiska: Jakiel, Szwaderki, Mikołajki). Oleje zamawiam aż z "ziem odzyskanych" bo spod wrocławskiej Olejarni, jednak ich smaku nikt inny nie jest w stanie dla mnie wydobyć ani ze słonecznika ani z rzepaku. Prawdziwe masło powinno mieć przynajmniej 82% tłuszczu mlecznego i tu napotykam często na problem bo owszem informacja o procentach jest ale już potwierdzenia czy to tłuszcz mleczny ze świecą szukać. Najlepsze jest masło z Filipowa. Zamówcie je wczesną jesienią i ... zamroźcie. Krowy wypasają się na łąkach i "ukrywają" w nim najlepsze smaki. Noszę się z zamiarem "hand made" masła i sera w tym roku. Oczywiście na mleku od pani Hani i w przyjemnych okolicznościach przyrody Ślężan.

Mięso to temat dość trudny. Gęsinę kupuję na Kujawach, tam odnawianie tradycji gęsiny na polskich stołach robi swoje i robi dobrze. Poza Kołudą Wielką mogę polecić Malinowy Chruśniak, gdzie poza gęsiami do dostania jest pyszny kozi ser i mleko. Moim gęsim guru jest pan Piotr Lenart. Jego wędliny z gęsi w tym boski tatar i nie mniej doskonały półgęsek wyznaczyły granice gęsiego smaku. Kaczki do dotychczasowych przepisów upolowałam pod Płockiem ale wiem, że już niestety nie ma tego miejsca. Jak znajdę warte polecenia to napiszę. Na razie pozostanie mi budka z drobiem na Marymoncie (pod halą). Wieprzowina rasy Puławskiej do dostania jest w Auchan. Choć osobiście smakuje mi bardziej Złotnica to w ramach regionalnego poszukiwania smaku koncentruje się właśnie na tej z puławskim rodowodem. Wołowinę a zwłaszcza cielęcinę kupuję pod halą Mirowską pod numerem ... ups zapomniałam. Szósta lub siódma budka po prawej w głównej alejce na targowisku przy hali. Wewnątrz przemiłe małżeństwo z mięsem własnego lub rodzinnego chowu. Jak się uda to kuraki są z granicy z łódzkim lub z bazarku w Łomiankach od pani z Załusek. A jak się nie uda to gotuję na kurczakach zagrodowych z Podlasia.

W kuchni regionu nie znalazłam przepisów na jagnięcinę i koźlęcinę jednak powiem, że to pierwsze mięso mam z Rancho Frontiera a drugie z Malinowego Chruśniaka. 

ufff...to na tyle... o czymś zapomniałam??



czwartek, 7 listopada 2013

Poszukiwany, poszukiwana - ziemniaki innych odmian


Najbardziej "odjechany" tekst jaki przeczytałam o ziemniaku pochodzi z książki "Hera moja miłość" Anny Onichimowskiej:
Samotny człowiek jak zapomniany ziemniak. 
Jego przyjaciółmi jedynie szalone króliki na pustym polu.

Te szalone króliki ożywiają moją wyobraźnię. Zresztą tak samo jak ... ziemniak. Może wydawać się prozaicznym dodatkiem do kotleta lub banalnym składnikiem placków ale jego historia jest arcy ciekawa. Warzywo to nie pochodzi z Europy w której jest tak popularne. Przyjechał razem z pomidorami i kukurydzą z Ameryki Południowej. Przywieziony przez konkwistadorów pod koniec XVI wieku przez sto lat podbił europejskie pola i stoły. W XVII wieku był podstawą kuchni irlandzkiej i niemieckiej. To przez tą ostatnią trafił do Polski (przez Śląsk i Pomorze). 

Idą na zakupy można mieć wrażenie, że jadalne są trzy gatunki z prawie trzech tysiący. Mylicie się jednak sądząc, że Irys, Irga i Lord to wszystko co podarować nam może rodzina ziemniaków. Kilkadziesiąt odmian o różnych kolorach miąższu i różnej przydatności kulinarnej. Warto poszukać nowych doznań kulinarnych tylko właściwie czego szukać i gdzie? 

"Typ A – sałatkowy – bulwy zwięzłe, nie rozpadające się po ugotowaniu, dające się dobrze kroić, lekko wilgotne, zdecydowanie delikatna struktura miąższu – na sałatki i do przysmażania
Typ B – ogólnoużytkowy – bulwy lekko mączyste, lekko wilgotne, struktura delikatna, konsystencja dość zwięzła – zastosowanie wszechstronne
Typ C – mączysty – bulwy po ugotowaniu mączyste, dość suche, które z trudem i nie zawsze dają się kroić – do sporządzania purée i do pieczenia
Typ D – bardzo mączysty – bulwy bardzo suche, bardzo mączyste, często włókniste i trudne do gotowania, gdyż rozpadają się – do pieczenia i na purée
Typ AB, BC, rzadziej CD – pośrednie; najczęściej spotykane
"

Materiał ze strony Stowarzyszenia Ziemniak. Tam też znajdziecie więcej informacji.

Wypisałam więc sobie całą listę i wybrałam się na zakupy na Wolumen i do supermarketu Tesco. W tym ostatnim udało mi się znaleźć odmiany:  Augusta, Vineta,  Jelly, Agata i Gala. Wszystkie sygnowane nazwiskiem Łowcy smaku pana Makłowicza. Więcej na stronie sklepu. Na targu ambitnie szukałam czegoś na sałatkę lub zapiekankę czyli gatunki zawierające mało skrobi (np. Albina, Accent, Cykada, Frezja, Hamsa, Linda czy Vineta) oraz na puree, czyli z dużą zawartością skrobi tak by idealnie łączyły się z daniem (Aster, Bryza, Ibis, Koral, Kos, Lena lub Mila). Niestety nic nie znalazłam z powyższych. Za każdym razem proponowano mi uniwersalne w zastosowaniu Irga i Irys. Trafiłam też na rzadką choć również uniwersalną odmianę Aksamitkę. Uniwersalność tych ziemniaków polega na tym, że są średniej twardości. Przy gotowaniu lekko pękają a w procesie pieczenia rozpadają się tylko częściowo. Przyjeżdżających tutaj we wtorki i piątki rolnicy czasem  zaproponują też Denara, który należy do wybitnych smakowo ziemniaków (7,5 w 9-cio stopniowej skali smaku, dla porównania Irys - 7, Irga - 6). W Białutach koło Błoni uprawiają  Lordy i odmiany: Vineta, Agata, Aruba i Ametyst niestety są to niższej klasy smaku odmiany ziemniaków (poza Vinetą). W Zatorach niedaleko Pułtuska pan Zdzisław Lasocki uprawia wcześniej wspomniane Lordy, Denary, Vinety a także Tajfuny i odmianę Satina.Tu selekcja smakowa znacznie lepsza. 

Jak widzicie jest w czym wybierać. Smakować. Gotować. Zapiekać. Smacznego kreatywnego spotkania z ziemniakami.

Z powyższych proponuję: 
  • Lord - sałatka, do gotowania w wodzie i na parze (w skórce i bez)
  • Denar -  do gotowania w wodzie i na parze (w skórce i bez)
  • Vineta - sałatki, zapiekanki, zupy, do gotowania w wodzie i na parze (w skórce i bez)
  • Tajfun - puree, zapiekanki w folii, do pieczenia, do gotowania w wodzie i na parze (w skórce i bez)
  • Satina - zapiekanki, placki, pyzy, do pieczenia
  • Agata - składnik sałatek, zup i idealnie nadają się do gotowania
  • Aruba - do gotowania i podawania w całości
  • Ametyst - sałatkowa
  • Augusta - puree, placki ziemniaczane czy kopytka
  • Gala -frytki
  • Jelly - do gotowania w wodzie i na parze (w skórce i bez), frytki
  • Irys - uniwersalne
  • Irga - uniwersalne
  • Aksamitka - uniwersalne 
Podkreślone są odmiany o najwyższych walorach smakowych. 






wtorek, 17 września 2013

Poszukiwany. Poszukiwana - Stare odmiany śliwek

Tym razem wybrałam się na poszukiwania starych odmianach śliw. Wcześniej oczywiście poszerzyłam swoją wiedzę w fachowej literaturze to jest: "Tradycyjne sady przydomowe" praca zbiorowa, wyd. ZPKCHiN 2008.

Z niemowlęciem na ręku i 7 latką przy boku chciałam mieć pewność odniesienia sukcesu. Dlatego wybrałyśmy się pod halę Mirowską. A tam proszę Państwa śliwek w bród. Węgierki? Nie ma sprawy są i zwykłe i łowickie (!). Te pierwsze drobniejsze i uroczo niebieskawe. Te drugie brązowo-granatowe z niebieskim nalotem i typową dla łowickiej odmiany bruzdą. Soczyste o wyrazistym smaku bardzo przypadły do gustu Pannie O.

Znalazłam również renklody Althana jak sądzę bowiem sprzedawczyni nazywała je "czerwonymi" renklodami. Analiza organoleptyczna pokierowała moje kubki smakowe właśnie ku tej odmianie. Bo z wyglądu i smaku na owe siewki odmiany Renklody Zielonej Wielkiej wyglądały. Te ostatnie, też należące do "starych odmian" również znalazłam, choć tylko na jednym stoisku przy końcu głównej alejki targowej po lewej. Althana za to na samym początku z prawej strony. Niestety nie udało się nam wyśledzić Białej Śliwy, świetnej podobno na kompoty. Smacznej i kwaskowato-słodkiej w opisie. Z żadnego straganu nie zerkały na mnie pomarańczowoczerwonym rumieńcem i białawo-fioletowym nalotem Brzoskwiniowe. Samych brzoskwiń za to mnogość. I uwaga! nie tylko polskich... Nie znalazłam również o zgrozo obu starych odmian mirabelek: Mirabelka Flotowa i Mirabelka z Nancy. Obie za to dziczeją sobie w wielu przydomowych sadach. Jeśli macie taką możliwość wybierzcie się po "zdziczałej" okolicy i wytropcie je. Mirabelki doskonale sprawdzają się na kompoty i dżemy. Odmiana z Nancy różni się tym od Flotowej, że miąższ jest częściowo zrośnięty z pestką.Aromatu i smaku posiadają obie po równi. Oba mirabelkowe krzewy znalazłam w Ślężanach na zaniedbanych działkach. Chętnie zjadłabym Opale i Lubaszki. Niestety pod halą Mirowską ich nie było. Drugie drobne, prawie kuliste i ciemnogranatowe z mocnym niebieskim nalotem. Opale to  krzyżówka Renklody Uleny z odmianą Early Favourite. Te zielonożółte owoce z pięknym bordowym rumieńcem znam z dzieciństwa. Z ogrodu dziadków.


I znów poproszę byście na targu nie kupowali "śliwek" tylko lubaszki, węgierki czy opale...