piątek, 5 lipca 2013

Pierogi? Warszawskie!

Zachwyca mnie różnorodność przepisów na pierogi. W samym obrębie naszego kraju. Pierogi ukazują oblicza regionalnej Polski. Te smaczne i nadziewane. Etatowe pierogi z mięsem, serowe na słodko, ruskie, z kapustą i grzybami .... Każdy z nas ma w głowie jakieś wspomnienia, moje koncentrują się na jedzeniu. Więc mam w głowie taki "obrazek": Upalny letni wieczór, kolejny późny powrót do wynajętego klaustrofobicznego i pustego mieszkania. Katowice....Duszne miasto, szare, zapylone i zapach delikatnie wdzierający się do moich nozdrzy na ulicy Plebiscytowej. Zapach z pobliskiej restauracji do której zajrzałam. Zamówiłam pierogi z kaszanką jak Katowice, czarne jak tynki budynków, gęste jak powietrze nad miastem,w doskonałym ciepłym, miękkim cieście jak uśmiech Ślązaków. 
Grzechem byłoby nie "tknać" więc nadzienia z nazwy już lokalnie swojskiego. Tak trafiłam na pierogi warszawskie w książce kulinarnej pani Hanny Szymanderskiej. 


Pierogi Warszawskie
ciasto:
32 dkg maki gryczanej
8 dkg maki pszennej
sól
farsz:
1/2 kg mięsa z ryby (okoń)
sól, cytryna, 
1,5 szklanki bulionu warzywnego
2 łyżki orzechów włoskich
2 cebule
1 łyżka oleju rzepakowego
1 jajko
masło
tarta bułka
natka pietruszki 

Zaczynamy nasze pierogi od zrobienia farszu. Rybę skrapiamy cytryną i solą a następnie pozostawiamy na godzinę. Układamy rybę w rondlu i zalewamy bulionem i gotujemy przez 15 minut. Pozostawiamy w wywarze do ostygnięcia. Cebulę drobno kroimy i szklimy na oleju. Rybę odcedzamy i mielimy a następnie łączymy z cebulą, orzechami, natką, sól, pieprz i jajkiem. Przechodzimy do robienia ciasta. Mieszamy mąki i prażymy je na patelni. Nie można doprowadzić do przypalenia. Zdejmujemy z ognia i po kilku minutach dodajemy ciepłą wodę i sól. Wyrabiamy ciasto. Można urywać kawałki ciasta i formować je ręcznie, wolałam jednak zrobić to tradycyjnie - "wycinając szklanką"...Wypełniamy krążki farszem i gotujemy. Podajemy z rozpuszczonym masłem z tartą bułką.

Pomysł na pierogi z rybą? Ciekawe, kto i kiedy na to wpadł... Ale przecież ryb w okolicy bywało tu dużo dawnymi czasy:) ale całość, cóż nie w moim guście. Mało wyraziste a może raczej chodzi o to, że tak robiona ryba dużo lepsza jest bez pierogowego ciasta. Przepis nie uwiódł mnie, niestety.