Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Galicja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Galicja. Pokaż wszystkie posty

piątek, 28 kwietnia 2017

Korzenie - Galicja - kurczak po krakowsku

Najbardziej znana wersja kurczaka w wykonaniu mojej baby Jagi.  Przepis przywiozła z Krakowa, gdzie po Powstaniu Warszawskim osiedli z dziadkiem na jakiś czas. Idealny dla tych, którym nadzienie z dodatkiem wątróbki nie pasuje. 


Kurczak po krakowsku

1 kurczak
10 dag kaszy krakowskiej (gryczanej)
1 białko
1 jajko
szklanka wody
5 dag masła
sól, pieprz
zielenina (szczypiorek i pietruszka)
3 łyżki oleju słonecznikowego

Kurczaka nacieram solą i pieprzem, skrapiam lekko olejem, wkładam przykrytego na całą noc do lodówki.Suchą kaszę podsmażam na łyżce masła, dodaję wodę i gotuję na sypko. Studzę. Do ostudzonej kaszy dodaję posiekaną zieleninę, jajko i pozostałe masło. Doprawiam. Białko ubijam na sztywną pianę. Następnie masę delikatnie mieszam  z białkiem. Farszem nadziewam kurczaka, zszywam otwór w tuszce. 

 
Do naczynia z pokrywą (najlepiej żeliwnego) wlewam olej, wkładam kurczaka, przykrywam pokrywą i piekę ok. 1 godziny, w temp. 180C. Po godzinie odkrywam kurczaka, zwiększam temperaturę do 200C i piekę jeszcze ok. 15-20 minut, aż skórka się zrumieni.


Ważne:
Wyjmuje kurczaka z piecyka, przykrywam folią i zostawiam na ok. 15 minut, aby wszystkie soki ładnie przeniknęły całą pieczeń.

piątek, 13 stycznia 2017

Cebula. Kminek. Bulion

Kminek...hm.. koszmar mojego dzieciństwa. Pieczone ziemniaki posypane kminkiem. Ser smażony z kminkiem. Pieczony schab z kminkiem. Kminkowy koszmar ...

Kminek niestety jest bardzo popularną przyprawą w kuchni małopolskiej a co za tym idzie w kuchni mojej babki - Jagi.  Pamiętam jej sos kminkowy, bułeczki kminkowe, marynaty z kminkiem w roli istotnie drugoplanowej i zupę kminkową. Dośc dobrze za to wspominam zupę cebulową...z kminkiem oczywiście. 

Zupy, zupy, zupy. Bez nich kuchni polskiej by nie było. Nawet w jednej z najsłynniejszych francuskich książek kucharskich XIX wieku są wymienione, razem z kilkudziesięcioma innymi daniami rodem z kraju nad Wisłą.  „La cuisine classique”, autorstwa Urbaina Dubois i Émile'a Bernarda, pracowali dla polskich arystokratów i tak właśnie poznali przepisy na kapuśniaki, barszcze czy żury. Szerzej o ich karierze pisze, jak zawsze zajmująco, profesor Dumanowski w artykule TUTAJ.

A ja wrócę do zupy cebulowej...z kminkiem, oczywiście. Oto ona:


Zupa cebulowa z kminkiem 
 

porcja rosołowa kurczaka plus 1 noga
włoszczyzna
2 duże cebule
40 dkg masła
1 łyżka mąki
1/2 łyżeczki kminku
1/2 szklanki śmietany 18%
sól, pieprz

Mięso po wymyciu i osuszenia zalewam 6 szklankami wody. Dodaję obraną włoszczyznę. Gotuję do miękkości mięsa. Wyjmuję warzywa i mięso. Cebulę szklę na 20 dkg masła. Zalewam wywarem i gotuję około 20-25 minut pod przykryciem na małym ogniu. Z reszty masła i mąki robię zasmażkę. Dodaję do zupy. Obieram mięso z wywaru, drobno kroję  i dodaję do zupy. Zagotowuję a następnie zmniejszam gaz i przyprawiam na końcu dodając śmietanę.  

Uwaga: ponieważ Panna O. woli pewne smaki "zupowe" w wersji krem tak też robię tą zupę. Kminek rozcieram w młynku przez co i mnie jego smak nie przeszkadza:) Odkryłam również, że przysmażony lekko z cebulą ząbek czosnku znacznie podnosi smak tej zupy. Polecam.


wtorek, 3 stycznia 2017

Salceson. Ocet. Cebula

Baba Jaga czasem robiła na kolacje "dziwne rzeczy". Czasy kartek nie ułatwiały gospodyniom domowym pracy więc czasem jadłyśmy surową cebulę sparzoną z musztardą (!) jako pastę na kanapki. W wersji na ciepło smażona cebula również lądowała na kromkach chleba. Podawała również salceson krojony w grubą kostkę skropiony octem. Czasem z cebulą krojoną w "piórka". Przez wiele lat myślałam, że był to jej pomysł na urozmaicenie naszych kolacji, aż do pewnego wyjazdu. Podczas pobytu w Pradze w 2009 roku w jakiejś kolejnej piwiarni, której nazwy już nie pamiętam, podano mi dokładnie tak samo przygotowany salceson do ... piwa. Wtedy zrozumiałam, że było to "danie" z konotacjami regionalnymi...kuchni galicyjskiej zaboru austriackiego. 

Stąd przecież właśnie "ugotowała" się kuchnia regionu. Przełom XVIII i XIX wieku podczas zaborów, mikser kulinarny Podola, Rusi, Małopolski. Wpływy, jakże wyraźne, tradycji niemieckiej, czeskiej, węgierskiej, żydowskiej, wołoskiej i oczywiście austriackiej.  Wyraźnym przykładem wpływów tej ostatniej jest właśnie salceson. 

Zawsze się zastanawiałam czy ta urozmaicona we wszelakie wpływy kuchnia domu Baby Jagi brała się z "korzeni"? W kuchni spotykały się smaki ormiańskie po Oldze Manugiewicz, austriackie po Elizabecie Gruber. Jaki wpływ miała praca taty Baby Jagi, Artura Tarzewskiego, który jako urzędnik Kolei, delegowany był do kolejnych miast w nowej Polsce: II RP. Sądzę, że ogromne....

A przy okazji grudniowego przeglądu prasy czytałam w "wybiórczej" gazecie, iż w Ćmie na Koszykach podają ów salceson w wersji carpaccio (o mój rozmarynie...czy zawsze musi byc a la coś tam?) z dresingiem. Warto więc przypomniec sobie, że to odniesienie do kuchni rodzimej zakorzenionej w Galicji. 

Salceson: włoski lub brunszwicki kroję w grubą kostkę, opcjonalnie dodaję sparzoną i pokrojoną w piórka cebulę lub też cebulę cukrową (bez parzenia). Następnie skrapiam octem winnym jabłkowym. Spożyc można już po kilku chwilach. Do tego dobry chleb razowy i mamy ciekawą odmianę kolacji lub przekąski do piwa.

wtorek, 29 listopada 2016

Korzenie. Galicja. Piszinger

Piszinger to jeden ze smaków mojego dzieciństwa. Robiony przez babkę z Powiśla potwierdzał jej galicyjskie pochodzenie. Przedziwny spadek po austriackich zaborcach: cukiernictwo. 

Piszinger niby nic wielkiego. Ot wafel przekładany kakaową / czekoladową / kajmakową masą. A kto z Was kiedyś robił owego piszingera? Ha! Pełna prostota i łatwośc wykonania to jego atuty dla obu-lewo-ręcznej-cukierniczo osoby:).

Pischinger z rodowodem austryjackim zagościł w rodzinnej kuchni za sprawą pradziadka Artura Tarzewskiego vel Grubera a raczej jego mamy Elisabety. Wiedeński cukiernik Oscar Pischinger wymyślił go ok.1880 roku. A wyżej wymieniona jako wiedenka musiała go poznac w lokalnej cukierni. Potem okazał się idealnym rozwiązaniem gdy trzeba podac coś słodkiego a nie ma za bardzo z czego:) 

Niestety przepis, który robiła, zniknął bezpowrotnie z notesem babki Jagi, musiałam więc wybrac się na kulinarne poszukiwania....Oj...działo się...ale to historia na całkiem inny post.


Piszingerówka

1 opakowanie okrągłych andrutów
1/2 laski wanilii
1 kostka masła
3 żółtka
1 czekolada mleczna

Cukier rozpuszczam w rondelku na bardzo małym ogniu dodając powoli po kawałku masła. Następnie połamaną czekoladę, wanilię i rozbełtane żółtka. Gdy masa będzie jednolita zestawiam z ognia i lekko ostudzam. Smaruję każdy płat andrutów masą i przykrywam kolejnym. I tak do końca. 
   


 



piątek, 10 czerwca 2016

Korzenie. Wiedeń. Sznycel

Wertując zapiski babki na tematy rodziny cały czas nie mogę odkryc skąd zmiana nazwiska z Gruber na Tarzewski. Dlaczego już wiem. Artur Gruber jako zawiadowca stacji czyli w owych czasach pracownik państwowy nie mógł w odradzającym się państwie "obnosic" się z nazwiskiem o rodowodzie austryjackim. To oczywiste. Tylko skąd ten Tarzewski...nikogo o takim nazwisku nie znalazłam. Dlaczego nie przyjął nazwiska żony (Wojakowska)? Bardzo mało o nim wiem. Patrzy na mnie z fotografii mężczyzna o łagodnych oczach i uśmiechu mojej babki. Poszukiwania Gruberów w Wiedniu nie wiele dały...okazało się, że Gruber to taka lokalna wersja Kowalskiego. Oj będzie co robic na emeryturze szukając korzeni. Ba...ryjąc do korzeni. A skoro już wspomnieliśmy o Wiedniu to mi się od razu przypomniała wyprawa do tego miasta sprzed kilku lat. Czułam się tam prawdziwie "na miejscu"...zwłaszcza w knajpach. Ach te sznycle..


Ciekawą historię sznycla podają w tym artykule. Jak widac wymagający smakosz i kreatywny kucharz wystarczą by stworzyc kultowe danie. 

Cielęcina to mięso przez nas niedoceniane a większośc naszych cielaków jedzie podobno do Włoch. Swoją drogą też bym chętnie tam się wybrała w celach kulinarnych...Mam wrażenie, że niedocenianie cielęciny wynika z faktu, że często "wciskają" mięso nie dwumiesięcznego cielaka ale półrocznego lub nawet starszego. A przy tak młodym mięsie cena musi byc "astronomiczna". Nie jestem jej zagorzałą fanką ale uczyłam się latami, że prawdziwa cielęcina potrzebuje odrobiny soli a nie "tarzania" się w ziołach czy korzeniach. 

Przepis na sznycel wiedeński wzięłam z  restauracji Plachutta, gdzie kilka lat temu jadłam genialne owe sznycle. Do dziś śnią mi się nocami...ech... Acha, pamiętajcie, że Wienerschnitzel to oryginalna nazwa kotleta z młodej cielęciny, natomiast wieprzowy nosi nazwę Schnitzel Wiener Art.

Sznycel po wiedeńsku

2 sznycle cielęce po 30 dkg 
1/2 cytryny
sól
5 łyżek masła klarowanego

panierka: bułka tarta, mąka, 2 jajka

Płaty dobrej jakości cielęciny o grubości ok. 2 cm (prosimy pana rzeźnika o takie właśnie) bardzo cienko rozbijamy (3-4 mm). Następnie rozbełtuję jajka. Kotlety oprószam mąką i zanurzam najpierw w jajku a potem panieruję w bułce tartej. Na patelni rozpuszczam masło klarowane i na rozgrzane wykładam mięso. Solę dopiero na patelni. Smażę na złoty kolor. Podając układam na każdym kotlecie kawałek zwykłego masła i plasterek cytryny.

Ponieważ w Polsce sznycel wiedeński podaje się z sadzonym jajkiem podaję również w tej wersji. 

piątek, 29 kwietnia 2016

Korzenie. Ser. Kminek

Ser smażony to jeden z tych kulinarnych smaków, które w dzieciństwie nie kojarzyły mi się zbyt dobrze. Zapach gliwiejącego sera okupował spiżarkę przez kilka dni. Potem ostry smak sera i na moje nieszczęście kminek. Ziarenka kminku przegryzione niechcący doprowadzały moje dziecięce kubki smakowe do apopleksji. Z wiekiem rozwinęły mi się owe kubki i ser smażony nie był już taki okropny. Najciekawsze, że choc ze smażonego sera słynie Wielkopolska robiony był również w Galicji. Stąd też pewnie włączenie go do kuchni prababki Olgi. Ja robię go tylko i wyłącznie na "wsi" gdy wiem, że zapach nie zabije domowników i mam nieograniczony dostęp do sera z niepasteryzowanego mleka. Bo z innego nie wychodzi.

Ser smażony
50 dkg twarogu z mleka niepasteryzowanego  
1 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
1 kopiasta łyżeczka masła
1 łyżka kminku
1/3 łyżeczki soli
1 jajko


Twaróg rozkruszam bardzo dokładnie w misce (kamionka) i posypuję sodą oczyszczoną, co powinno przyśpieszyc okres gliwienia. Całość mieszam i przykrywam folią aluminiową jednak tak by docierało do niego powietrze. Pozostawiony w  ciepłym miejscu ser powinien zgliwieć w ciągu kilku dni (im cieplej tym szybciej). Zgliwieć czyli dojrzec do intensywnego zapachu i ciągnącej konsystencji.

Na patelni rozpuszczam masło i wykładam ser. Powoli mieszam, podgrzewając na bardzo małym ogniu. Dodaję sól i kminek. Nie lubię osobiście intensywności ziarenek kminku więc wolę je zmielic. W dalszym ciągu podgrzewam ser, cały czas mieszając aż do całkowitego rozpuszczenia.Ser nie może ani się zagotowac ani przypalic. Gdy już będzie gotowy dodaję roztrzepane wcześniej jajko. Całość łączę i przelewam do miseczki. Schładzam.Zjadam...

sobota, 26 marca 2016

Sos. Szynka. Wielkanoc


Wielkanocne korzenie po dziadkach ze strony taty:) będzie więc coś z Wielkopolski i Galicji. Nie będą to "wynalezione" przepisy ale takie jakie pamiętam na świątecznym stole.

Wielkopolskę reprezentuje Szynka w cieście oraz sos wiosenny zielony a Galicję sos polski.

Szynka w cieście

około 2 kg surowej szynki wieprzowej z nie obciętym tłuszczem (w jednym kawałku)
1 kg pszennej razowej mąki
400 g smalcu wieprzowego

Marynata
2 łyżki saletry
sól zmiękczająca mięso
2 łyżki soli
2 ziarna pieprzu
1 łyżka cukru
4 ząbki czosnku
3 ziarna ziela angielskiego
3 liście laurowe




Wszystkie składniki marynaty wsypuje do garnka i zalewam 1,5 litrem zimnej wody a następnie zagotowuję i odstawiam do wystygnięcia. Do kamionkowego naczynia wkładam szynkę i zalewam marynatą pamiętając, że musi być cała zanurzona w płynie. Szynka ma się peklowac od 5 do 7 dni.

Po tym czasie mięso wyjmuję i dokładnie osuszam a następnie obsmażam na rozgrzanym smalcu ze wszystkich stron. Przygotowuję ciasto z mąki i smalcu doprawiając do smaku solą i pieprzem. Następnie rozwałkowuję ciasto na placek około 1 centymetrowy. Obsmażoną szynkę zawijam w  ciasto. Całośc piekę w temperaturze 170° C przez około 2 godziny. 



Sos Wiosenny

3 łyżki natki pietruszki
3 łyżki rzeżuchy
3 łyżki szczypiorku
250 ml jogurtu naturalnego 
250 ml domowego majonezu
1 łyżka naturalnego chrzanu
sól, pieprz, sok z cytryny


Wszystkie zielone składniki kroję bardzo drobno na co najmniej 6 godzin przed podaniem (może być w wieczór poprzedzający). Robię sos mieszając jogurt, chrzan i majonez odpowiednio wszystko dosmaczając. Na ostatnim etapie dodaję zieleninę. Sos ten idealnie się sprawdza jako dodatek do jajek czy wędlin.


Sos Polski

3 jaja ugotowane na twardo
pół pęczka natki pietruszki
2 pęczki szczypiorku
2 łyżki utartego chrzanu
250 ml gęstej śmietany
1 łyżeczka startej cebuli
1 szczypta cukru pudru
sól, pieprz biały mielony, sok z cytryny


Zaczynam od przetarcia żółtek przez sito jak najdokładniej. Dodaję sok z cytryny, śmietaną oraz zieleninę. Na końcu dosmaczam i dodaję białka drobno pokrojone. Wstawiam do lodówki na 3-4 godziny. Bardzo dobrze komponuje się z zimnymi mięsami. 
Jeśli lubicie na Wielkanocnym stole sosy to proponuję zrobic KLASYCZNY ZESTAW SOSÓW WIELKANOCNYCH : 
* Sos Cumberland - doskonały do pasztetu i innych pieczonych mięs,
* Sos zielony - do tłustszych szynek i innych wędlin,
* Sos kaparowy - do chudszych wędlin, pieczonego mięsa na zimno, ryb,
* No i oczywiście sos tatarski:)

piątek, 22 maja 2015

Korzenie - Galicja - pasta twarogowa liptauer

Galicja....

"potoczna nazwa narzucona przez zaborcę i stosowana na określenie południowo-wschodnich ziem dawnej I Rzeczypospolitej (...), wchodzących w skład zaboru austriackiego". 

Na terenach zabranych przez Austrię znalazła się rodzina mojej ormiańskiej prababki. I właśnie tu poznała ona swojego austryjackiego męża. Przeglądając dokumenty rodzinne nie mogłam zrozumiec dlaczego mój pradziadek (ów opisany powyżej) miał inne nazwisko niż w akcie urodzenia... Dopiero kontekst historyczny potrafił mi to wszystko poskładac. Pradziadek jako zawiadowca stacji, czyli pracownik "budżetówki", w okresie XX lecia wojennego powinien byc Polakiem. Nie tylko z urodzenia czy wyboru ale i nazwiska. Takie czasy. 

Patrzę na zdjęcie pradziadka Artura i zastanawiam się czy u niego w domu mama Elisabeta robiła na śniadanie wiosną liptauera. Bo to właśnie jego postanowiłam zrobic w ramach kulinarnych inspiracji rodzinnymi korzeniami. Robert Makłowicz podaje inny przepis niż ten który poniżej "cytuję" za Hanną Szymanderską. Ta podaje, że "pikantna pasta serowa pojawiała się przed wojną na śniadaniowych stołach w maju, gdy sery pachniały łąką i ziołami. Kromka ciemnego sera posmarowana grubo dobrym masłem i przykryta grubą warstwą liptauera była prawdziwym przysmakiem".


Liptauer


300 g twarogu śmietankowego
100 g bryndzy
1 filiżanka gęstej wiejskiej śmietany
1 łyżeczka sparzonego kminku 
1/2 łyżeczki mielonej papryki
sól, świeżo zmielony pieprz

rzodkiewka
listki sałaty
kiełki rzodkiewek


Twaróg przecieram z bryndzą przez gęste sito. Śmietanę ubijam stalową (!!) rózgą...ale akurat takową pożyczyłam sąsiadce więc wykorzystałam klasyczne AGD. No więc ubijam z solą, pieprzem i papryką. Delikatnie łączę z przetartym serem. Wsypuję sparzony kminek, mieszam i układam "piramidkę" liptauera na talerzyku. 

Obłożyc sugerują rzodkiewkami, sałatą i kiełkami...ale nie ma konieczności.


piątek, 12 grudnia 2014

Wigilia z korzeniami


We wtorek pisałam o wigilijnych detektywach:) a dziś zaprezentuję Wam dania łączące moje korzenie ze strony wszystkich możliwych antenatów. Mamy więc do kuchnię galicyjską z mocnymi wpływami austryjackimi. Kresową z okolic dzisiejszego regionu Iwano-Frankiwsk a dawniej Stanisławów z Ormianami w tle. Kuchnię wielkopolską z wyraźnym odniesieniem do niemieckiej. No i oczywiście mazowiecką.

Mamy więc na wigilijnym stole:
- ciupkę z grochem czyli kapustę z grochem,
- makiełki czyli kluski z makiem,
- oraz łazanki z kapustą.

Ciupka (kapusta) z grochem


3/4 kg kapusty kiszonej, 
200 g grochu (chętnie nie łuskanego), 
2 cebule,
mąka,  
olej lniany,
2 listki laurowe, 
6 ziel angielskich, 
6 ziarenek pieprzu,
sól, pieprz.


Groch płuczę i moczę przez noc w wodzie. Następnego dnia gotuję. Kapustę szatkuję i jeśli jest bardzo kwaśna płuczę.  Gotuję w osobnym garnku - kapusta ma być miękka a groch nie rozgotowany. W obu są pieprz w ziarenkach, ziele i listek. Gdy będą odpowiednio miękkie łączę groch z kapustą. Cebulę kroję bardzo drobno i przesmażam. Na drugiej patelni robię zasmażkę z oleju lnianego i mąki. Dodaję do kapusty z grochem, gotuję przez 10 minut i wstawiam do nagrzanego pieca aby doszło. Jak dla mnie kwadrans.




Łazanki z kapustą i grzybami

składniki:
  • 200 g makaronu łazanki (waga przed gotowaniem)
  • 500 g kiszonej kapusty
  • 150-200 g kiełbasy myśliwskiej lub jałowcowej 
  • 250 g pieczarek 
  • 1 cebula
  • liść laurowy
  • sól
  • świeżo zmielony pieprz
  • kminek mielony 
  • masło lub olej do podsmażania


Kapustę płuczemy, odciskamy, następnie drobno kroimy i jeszcze raz zalewamy wodą. Dodajemy liść laurowy i gotujemy na małym ogniu do miękkości. Mocno odcedzamy z nadmiaru wody. Kiełbaskę kroimy w kostkę i podsmażamy na niewielkiej ilości tłuszczu, aby była rumiana. Cebulkę drobno siekamy i rumienimy na maśle, dodajemy do podsmażonej kiełbaski. Pieczarki myjemy i kroimy na niewielkie kawałki. Dusimy na maśle, odparowujemy nadmiar wody. Pieczarki mieszamy z kiełbaską i cebulą. 

Makaron gotujemy w lekko osolonej wodzie tak, aby pozostał al dente (ok. 2 minut krócej niż zostało podane na opakowaniu). Ugotowany makaron łączymy z kapustą, kiełbaską i pieczarkami. Doprawiamy do smaku solą i świeżo mielonym pieprzem. Polecam również trochę mielonego kminku. Podajemy gorące. Łazanki
- See more at: http://www.bistromama.pl/2014/01/azanki-z-kapusta-i-pieczarkami.html#sthash.6w5rt41a.dpuf
40 dag makaronu "łazanki" własnej produkcji,
1/2 kg kapusty kiszonej,
garść grzybów suszonych,
1 duża cebula, 
olej lniany,
liść laurowy,
sól, pieprz.

Kapustę  płuczę starannie, odciskam i kroję na mniejsze kawałki. Wkładam do rondla i zalewam wrzątkiem (aby była przykryta). Gotuję ok. 20 minut. Makaron gotuję mocno al'dente. Grzyby, które były namoczone ubiegłego wieczora dokładnie płuczę, kroję drobno i gotuję do miękkości. Drobno pokrojoną cebulę zrumieniam na oleju. Następnie łączę kapustę z grzybami i duszę 15-20 minut, dodając wszystkie przyprawy.
składniki:
  • 200 g makaronu łazanki (waga przed gotowaniem)
  • 500 g kiszonej kapusty
  • 150-200 g kiełbasy myśliwskiej lub jałowcowej 
  • 250 g pieczarek 
  • 1 cebula
  • liść laurowy
  • sól
  • świeżo zmielony pieprz
  • kminek mielony 
  • masło lub olej do podsmażania

Kapustę płuczemy, odciskamy, następnie drobno kroimy i jeszcze raz zalewamy wodą. Dodajemy liść laurowy i gotujemy na małym ogniu do miękkości. Mocno odcedzamy z nadmiaru wody. Kiełbaskę kroimy w kostkę i podsmażamy na niewielkiej ilości tłuszczu, aby była rumiana. Cebulkę drobno siekamy i rumienimy na maśle, dodajemy do podsmażonej kiełbaski. Pieczarki myjemy i kroimy na niewielkie kawałki. Dusimy na maśle, odparowujemy nadmiar wody. Pieczarki mieszamy z kiełbaską i cebulą. 
Makaron gotujemy w lekko osolonej wodzie tak, aby pozostał al dente (ok. 2 minut krócej niż zostało podane na opakowaniu). Ugotowany makaron łączymy z kapustą, kiełbaską i pieczarkami. Doprawiamy do smaku solą i świeżo mielonym pieprzem. Polecam również trochę mielonego kminku. Podajemy gorące. Łazanki
- See more at: http://www.bistromama.pl/2014/01/azanki-z-kapusta-i-pieczarkami.html#sthash.6w5rt41a.dpuf

 
Łazanki nie wymagają posiadania wagi kuchennej w domu. Gdyby nie blog, do głowy by mi nie przyszło, żeby cokolwiek przed pokrojeniem i wrzuceniem do garnka zważyć. Co prawda podałam gramaturę wszystkich składników, ale to bardziej dla tych, którzy wszystko lubią mieć przygotowane od A do Z i ściśle trzymają się przepisu. A z ostatnich rozmów zdążyłam się zorientować, że takich osób jest całkiem sporo :)
Może właśnie łazanki będą daniem, przy którym nie warto trzymać się proporcji. Jeśli lubicie kapustę kiszoną bardziej od samego makaronu, dajcie jej zdecydowanie więcej, podobnie z kiełbaską. Pieczarki można zamienić (ba! nawet czasami wypada!) na suszone, a jeszcze lepiej świeże grzyby. 
- See more at: http://www.bistromama.pl/2014/01/azanki-z-kapusta-i-pieczarkami.html#sthash.R36bXh7n.dpuf
Od kiedy usłyszałam, że syn znajomej na łazanki mówi "załatanki",  inaczej już w domu łazanek nie nazywam. Słowa, które wymyślają dzieci warte są wszystkich pieniędzy świata! Kiedy Hania była mała, założyłam specjalny notatnik, w którym zapisywałam wszystkie wymyślone albo przekręcone słówka. I tak spaghetti to było "pasgesti", skarpetki "palsketki", "klunkląt" to trójkąt, "pacia" to czapka, a "pać" to papeć :) Gdyby nie ten zeszyt wiele słówek uciekłoby nam z pamięci. Podobny zeszyt założyłam już Frankowi, choć tam na razie królują trzy słówka na krzyż, z czego dwa to "am" i "jeśśś" (w wolnym tłumaczeniu oba dotyczą kulinariów).

Łazanki nie wymagają posiadania wagi kuchennej w domu. Gdyby nie blog, do głowy by mi nie przyszło, żeby cokolwiek przed pokrojeniem i wrzuceniem do garnka zważyć. Co prawda podałam gramaturę wszystkich składników, ale to bardziej dla tych, którzy wszystko lubią mieć przygotowane od A do Z i ściśle trzymają się przepisu. A z ostatnich rozmów zdążyłam się zorientować, że takich osób jest całkiem sporo :)
Może właśnie łazanki będą daniem, przy którym nie warto trzymać się proporcji. Jeśli lubicie kapustę kiszoną bardziej od samego makaronu, dajcie jej zdecydowanie więcej, podobnie z kiełbaską. Pieczarki można zamienić (ba! nawet czasami wypada!) na suszone, a jeszcze lepiej świeże grzyby. 
- See more at: http://www.bistromama.pl/2014/01/azanki-z-kapusta-i-pieczarkami.html#sthash.R36bXh7n.dpuf
Wigilijne kluski z makiem

Ciasto:
30 dag mąki,
1 jajo,
szczypta soli,
ciepła woda,
Masa: 
1 szkl maku,
3 łyżki miodu,
2 łyżki rodzynek,
1 łyżka smażonej skórki pomarańczowej.

Mak płuczę i sparzam wrzątkiem a następnie mielę trzykrotnie. W rondlu rozpuszczam miód i dodaje mak oraz bakalie. Chwilkę smażę. Z podanych składników zagniatam elastyczne ciasto makaronowe. Rozwałkowuję i kroję "wstążki". Gotuję w osolonej wodzie. Łączę z masą makową i dokładnie mieszam.


  • 200 g makaronu łazanki (waga przed gotowaniem)
  • 500 g kiszonej kapusty
  • 150-200 g kiełbasy myśliwskiej lub jałowcowej 
  • 250 g pieczarek 
  • 1 cebula
  • liść laurowy
  • sól
  • świeżo zmielony pieprz
  • kminek mielony 
  • masło lub olej do podsmażania

Kapustę płuczemy, odciskamy, następnie drobno kroimy i jeszcze raz zalewamy wodą. Dodajemy liść laurowy i gotujemy na małym ogniu do miękkości. Mocno odcedzamy z nadmiaru wody. Kiełbaskę kroimy w kostkę i podsmażamy na niewielkiej ilości tłuszczu, aby była rumiana. Cebulkę drobno siekamy i rumienimy na maśle, dodajemy do podsmażonej kiełbaski. Pieczarki myjemy i kroimy na niewielkie kawałki. Dusimy na maśle, odparowujemy nadmiar wody. Pieczarki mieszamy z kiełbaską i cebulą. 
Makaron gotujemy w lekko osolonej wodzie tak, aby pozostał al dente (ok. 2 minut krócej niż zostało podane na opakowaniu). Ugotowany makaron łączymy z kapustą, kiełbaską i pieczarkami. Doprawiamy do smaku solą i świeżo mielonym pieprzem. Polecam również trochę mielonego kminku. Podajemy gorące. Łazanki możemy również zapiec w naczyniu żaroodpornym (np. na drugi dzień). 
- See more at: http://www.bistromama.pl/2014/01/azanki-z-kapusta-i-pieczarkami.html#sthash.R36bXh7n.dpuf