Dwie zupy: barszcz z kapusty kiszonej na skórkach wieprzowych z Sypniewa i zupa dyniowa z Jednorożca.
Dwa różne smakowo oblicza Mazowsza. Pierwsza to nic innego jak zupa z kapusty kiszonej, z warzywami, przyprawami oraz dodatkiem skórek wieprzowych. Smak kwaskowy charakterystyczny dla zabielanego barszczu. Prosta kompozycja smaków: kapusty, ziemniaków, jaj, śmietany, listka laurowego,
pieprzu i majeranku.
Po przeciwnej stronie palety smaków Jednorojski malón.
Przygotowywany na Kurpiach w każdy niemal piątek. Biednie ale pożywnie. Gotowana od września do stycznia. Nie ma nic poza dynią i zacierkami na mleku.
To by było tyle w temacie. Pozamiatane:) Nie ma lepszego smaku. Są dwa oblicza Mazowsza. Tylko to. Smaczego tego:)
Najsmaczniejsze mięso z dziczyzny to te upolowane jesienią lub na
początku zimy. Dzięki naturalnemu pokarmowi (zioła, kora, grzyby, jagody) dziczyzna ma idealny wręcz zapach i smak.
Jeśli chodzi o "świeżośc" to dziczyzna musi
skruszec i w naszych warunkach świetnie nadają się do tego zamrażalniki.
Wkładamy zafoliowane (zgrzana folia) mięso od kilku dni do nawet
miesiąca aby uzyskało wyższe walory smakowe. Potem musi "poleżakowac" w
odpowiedniej marynacie przez kilka dni (3-5) i wtedy możemy już
przystąpic do jego "obróbki" kulinarnej. Pisałam już o dziczyźnie w poście poświęconym miejscom, gdzie można ją kupic 7 kwietnia br.
Chciałam tu przytoczyc opowiesc sprzed dwóch i pół dekady, gdy razem z moim ówczesnym chłopakiem B. pojechaliśmy na polowanie (jego tata był czynnym myśliwym). Oczywiście śnieg po kolana. Łazienki brak. Oczywiście urocza leśniczówka poza tym mankamentem. Sławojka 20 metrów dalej. W ten kopny śnieg dmucham o 23 bo mnie bigos myśliwski pogonił...no i pod przybytek podchodzi jakiś pies. Węszy. Mówię do niego i mówię ale się jednak spłoszył. Rano, przychodzi leśniczy i pyta czy nie baliśmy się jak wilki nam podeszły pod chałupę...Ślady widział koło sławojki. Ot i takie miałam spotkanie z wilkami.
Dziś w kulinarną podróż w poszukiwaniu smaku dziczyzny idealnej wybierzemy się na Kurpie i do .. Warszawy. Pierwszy z przepisów pochodzi z zasobów pani Hani Szymanderskiej, drugi zaś z Kuchni Polskiej. Dobrze się oba komponują z soczewicą.
Comber z dzika po kurpiowsku
1 comber z dzika (polędwica) ok. 2 kg
1 łyżka smalcu 10 dag cebuli
1 łyżka mąki
2 ząbki czosnku
1/4 łyżeczki imbiru tartego
po 1 marchewce i pietruszce
mały kawałek selera marynata:
1 szklanka czerwonego wytrawnego wina
sok z 1 cytryny
10 ziaren ziela angielskiego
10 ziaren pieprzu
3 goździki
20 suszonych jagód jałowca 12 suszonych śliwek
sos:
3 łyżka marmolady z głogu
1/4 łyżeczki mielonego cynamonu
po 1 łyżeczce masła i mąki
Comber nacieram imbirem i czosnkiem. Wkładam do kamionkowego garnka i
obkładam startymi warzywami. Przyprawiam pieprzem i
zielem angielskim, goździkami, jałowcem, listkami laurowymi śliwkami.
Zalewam wrzącą marynatą z wina, soku cytrynowego, kawałeczka okrojonej
skórki cytrynowej, pokrajanych w plasterki cebul.
Mięso marynuję 2 doby obracając. Następnie wyjmuję z niej i osuszam. Nacieram solą. Zrumieniam na gorącym tłuszczu. Dodaję do brytfanny pokrajaną na plastry cebulę i wyjęte z marynaty śliwki.
Wkładam brytfannę przykrywam i wkładam do gorącego piekarnika (200 st C). Piekę około 2 godzin podlewając od czasu do czasu łyżką marynaty.
Następnie oprószam je mąką i w piekarniku, w odkrytej brytfannie, przyrumieniam.
Sos zlewam. Dodaję do niego marmoladą z głogu. Miksuję. Doprawiam cynamonem. Gdy smak wymaga podreperowania dodaję łyżkę marynaty. Smak powinien byc korzenny i słodko-kwaśny ale nade wszystko pieczeniowy.
Comber z sarny po warszawsku
60
dag combra sarniego marynata do mięsa 4 dag mąki tłuszcz 10 dag
pieczarek 15 dag pomidorów 10 dag ogórków konserwowych 0.5 szkl.
śmietany sól, pieprz majeranek maggi
Mam dla Was dwie propozycje na marynaty do sarniny. Tutaj propozycja ChefPaul a tutaj od DoradcySmaku. Wybór należy do Was.
Mięso myję, zdejmuję błonę, zalewam marynatą i pozostawiam w chłodnym miejscu na minimum 12 godz. Mięso wyjmuję i osuszam. Nacieram przyprawami i
oprószam częścią mąki. Następnie zrumieniam na silnie rozgrzanym tłuszczu, skrapiam
wodą i duszę na małym ogniu pod przykryciem. Pieczarki oczyszczam, opłukuję
i kroję w paseczki. Pomidory sparzam i obieram ze skórki. Kroję w cząstki. Ogórki kroję w półplasterki i dodaję do mięsa pod
koniec duszenia razem z pieczarkami, pomidorami i śmietaną wymieszaną z
pozostałą mąką. Miękkie mięso kroję na porcje i polewam doprawionym
sosem.
Kiedyś obiad w domach chłopskich wyglądał dośc skromnie. Ziemniaki z kapustą, bob, groch, fasola, pęczka, pierogi. A w czasie żniw rosół i mięso. Rosół również gościł w diecie osoby chorej. W bogatym mieszczańskim domu Warszawianka podawała trzy daniowe menu. Zupa zwana często polewką to była każda zupa poza rosołem, żurem, kapuśniakiem, krupnikiem i barszczem. Te bowiem miały już od dawna swoje własne nazwy. Kolejne danie to sztuka mięsa z rosołu ze struganym chrzanem ale to dopiero pierwsze danie. Na drugie wjeżdżało pieczyste czyli różne mięsa smażone, duszone bądź pieczone. W towarzystwie sosów, kasz i warzyw. Trzecim daniem był ... deser nazywany dawniej wetami czyli owoce, cukry, galarety. Wszystko to skrzętnie wylicza pani Barbara Ogrodowska w "Tajemnicach polskiego stołu"...a ja za nią specjalnie dla Was.
Cóż, moja propozycja na dziś jest znacznie skromniejsza. Taka sąsiedzka uczta. Kurpiowskie kotlety z cebulą z Mazowsza w towarzystwie ziemniaków na sposób Warmijskich. Co Wy na to?
Kurpiowskie kotlety schabowe
4 kotlety schabowe po ok.15 dkg 150 g mocno wędzonej kiełbasy polskiej 2 łyżki smalcu 1 łyżka masła 1 łyżka mąki 1 jajko 1 łyżeczka utartego świeżego imbiru sól, pieprz
Umyty i osuszony schab dzielę na porcje i rozbijam tłuczkiem. Kiełbasę bez osłonki mielę i dodaję imbir, sol i pieprz. Farszem smaruję kotlety i ciasno je zwijam w ruloniki. Spinam. Solę. Obtaczam w mące i jajku i znów w mące. A następnie smażę na mocno rozgrzanym tłuszczu po 4 minuty z każdej "strony". Dodaję następnie masło i zmniejszam do połowy ogień. Przykrywam i duszę około 5 minut.
Ziemniaki z Warmii
8 równej wielkości średnich ziemniaków
mąka razowa
sól gruboziarnista
2 gałązki rozmarynu
Ziemniaki obieram tak aby były zbliżone wielkością. Obtaczam je w mące razowej. Wkładam do naczynia do pieczenia ziemniaków. Obsypuję solą gruboziarnistą i układam dwie gałązki rozmarynu.
Puree mazowieckie z cebuli
0,5 kg cebuli
65 g masła
1/2 łyżeczki soli
2 łyżki miodu
po szczypcie: kardamonu, imbiru, cynamonu, goździków, pieprzu i mielonej czarnuszki
1 i 1/2 łyżeczki soku z cytryny plus otarta skórka z połowy cytryny
W rondlu topię masło i wrzucam na niego pokrojoną cebulę oraz wszystkie korzenne przyprawy. Chwilę przesmażam i duszę około pół godziny na bardzo małym ogniu co jakiś czas mieszając. Dodaję miód i cytrynę. Miksuję i znów smażę przez kolejne pół godziny ale bez przykrycia.
Podczas lektury Kuchni Polskiej. Przepisy Regionalne, zwróciłam uwagę jak wiele przepisów brzmi bardzo podobnie w innych regionach. To swoją drogą oczywiste i zrozumiałe, to mieszanie się smaków. Gołąbki w liściach czerwonej kapusty na Kujawach i w Wielkopolsce. Gęś z suszonymi owocami na Kurpiach i na Mazowszu. Zazwyczaj są to sąsiadujące ze sobą regiony. W kuchni Kurpiów jak pisał Kolberg w "Działach" tom.27: "gdy mają gościa u siebie, to dodają do śniadania i do kolacyi kaszę gryczaną lub jaglaną z mlekiem". Mazowsze bogatsze nie było więc i u nas takie smakołyki dostawali "obcy".
Zdarza się też, że danie trafia do dwóch regionów odległych od siebie za sprawą przesiedleńców i modyfikowany zostaje mniej lub bardziej w oparciu o lokalne produkty. Ponieważ Duży Niedźwiedź przyniósł cały kosz grzybów i cały drugi kosz grzybów to postanowiłam sprawdzic jak ostro duszą grzyby na Warmii i na Kurpiach. Oto rezultaty.
Grzyby duszone na ostro z Warmii
1 kg świeżych grzybów (maślaki, koźlaki, podgrzybki)
Grzyby czyścimy i myjemy (tzn. M.M to robi) pamiętajcie, że z maślaków ściąga się skórkę. Ja w tym czasie drobno kroję cebulę. W rondlu topię 2 łyżki masła i szklę cebulę. Do etapu: krojenie grzybów w paski już jestem zaprzęgnięta ja. Dodaję grzyby do cebuli i smażę przez pięc minut mieszając. Przykrywam następnie rondelek, zmniejszam ogień i duszę przez 25-35 minut. Mieszając co jakiś czas, dośc często by grzyby nie przywarły do dna. Rozpuszczam pozostałe masło i zrumieniam na nim mąkę. Rozprowadzam bulionem i gotuję aż zgęstnieje. Tym razem nie mieszając. Dodaję musztardę, przyprawy. Sosem zalewam grzyby i duszę aż do miękkości. Mieszając oczywiście.
Przepis od pani Hanny, gdzie sugeruje ona by podawac grzyby z ziemniakami z wody polanymi skwarkami lub z ziemniaczanym puree. Nie pasowało mi to strasznie stąd bułka.
Grzyby ostro duszone na Kurpiach
1 kg świeżych grzybów (maślaki, koźlaki, podgrzybki)
Grzyby czyści i myje M.M. oczywiście. Tym razem pokroi mi też grzyby w paski. Ja w tym czasie drobno kroję cebulę. W rondlu topię 2 łyżki masła i szklę cebulę. Dodaję grzyby i wlewam 2 łyżki wywaru. Smażę przez pięc
minut mieszając na mniejszym ogniu. Wlewam następnie resztę bulionu (minus 2 łyżki!) i przykrywam zmniejąc ogień i duszę do miękkości. Mieszając co jakiś czas by grzyby nie
przywarły do dna. Gdy są już miękkie - czyli po ok.30-40 minutach przygotowuję rozkłóconą śmietanę z musztardą i przyprawami. Dodaję powoli odrobinę ciepłego bulionu (to te dwie pozostawione łyżki) i uważam by się nie zważył sos a następnie zalewam nim grzyby i duszę jeszcze przez 5 minut. Mieszając oczywiście. Co dowywaru z jarzyn korzeniowych może byc pasternak zamiast pietruszki!.
Przepis dostałam od pani z restauracji na Kurpiach, w Lelisie.
Podobno już w XII wieku pomorscy Lechici nie mieli w poważaniu wina, gdyż ich piwo i miód były "przednie". Tak twierdził sam biograf św. Ottona. Ciekawe czy to wiadomośc zaczerpnięta bezpośrednio od samego świętego... Na Kurpiach i na Mazowszu miodosytnictwo rozwijało się bardzo dobrze. Osobiście za miodami alkoholowymi nie przepadam i chyba ich "okres panowania" na naszych stołach dawno już przeminął. Jednak z ciekawością czytam przepisy. Podczas przeglądania książki pani Szymanderskiej o kuchni polskiej natknęłam się na dwa przepisy o tej samej, które pierwotnie zakwalifikowałam jako miody pitne. Okazały się nimi nie byc. Ale nie powiem ...całkiem .. całkiem...Ups..
Krupnik mazowiecki nazywany oczywiście polskim (wyjaśnienie oczywistości pod bieżącym tekstem) przygotowuje się z następujących składników:
1 szklanka miodu
1 szklanka przegotowanej wody
2 szklanki spirytusu
100 g wódki
1/2 laski wanilii
1/2 gałki muszkatołowej
5-6 goździków
1/2 łyżeczki drobno pokrojonego korzenia imbiru
mały kawałek kory cynamonowej
cieniutko pokrojona skórka z pomarańczy (bez albedo!)
Miód zagotowuję z wodą, goździkami. Odszumowuję. Dodaję wszystkie składniki poza alkoholem i gotuję około kwadransa na niewielkim ogniu. Koniecznie pod przykryciem. Potem zagotowuję i odcedzam a do gorącego wywaru wlewam powoli alkohol. Dokładnie mieszam. Przefiltrowuję i w butelkach zostawiam na ok.2-3 miesiące. Krupnik z sąsiedzkich Kurpiów przygotowuję z:
cieniutko starte skórki z pomarańczy i cytryny (bez albedo!)
Skład jak widac różni się nieznacznie. Tu mniej goździków a więcej cukru tam dodatek imbiru i brak cytryny.
Przegotowuję wodę z przyprawami i na małym ogniu gotuję przez kwadrans. W dużym rondlu na bazie cukru robię karmel i dodaję miód. Mieszam z wywarem z korzeni. Zdejmuję z ognia i łączę ze spirytusem. Następnie szczelnie przykryte pozostawiam na noc. Przefiltrowane dnia następnego przelewam do gąsiorka. Po 10 dniach gdy się "odstoi" ponownie przelewam, tym razem do butelek. Korkuję i pozostawiam w spokoju na 2-3 miesiące.
A teraz newsy z Listy Produktów Tradycyjnych i Regionalnych. Od ostatniego wpisu ...czyli przeszło pół roku temu... na liście znalazło się dziesięć pozycji.
W najbardziej rozbudowanym "dziale" czyli produktach mięsnych mamy trzy wpisy rodem z Kurpi. Są to:
Szynka kurpiowska
Schab parzony kurpiowski
Kiełbasa wiejska kurpiowska
Wszystkie trzy pochodzą z rejonów południowej części kurpiowszczyzny zwanej Puszczą Białą. Jadano tu skromnie a podstawę wyżywienia stanowiły produkty
pochodzące z własnych gospodarstw. Wędliny rodem z Kurpiów i wspomnianej listy można kupić w manufakturze http://www.wedlinylutobrok.pl/.
ANMARK-Tradycyjne Wyroby Andrzej Marcyjański
Lutobrok 307-214 Zatory
Telefon: 517-209-824
Z Kurpi pochodzi też Sofor, czyli lokalna polewka rybna. Zupa prosta, zabielana mlekiem lub śmietaną,
jedzona z kartoflami lub zacierkami. Rodowód jak w większości kulinariów biednych regionów - "ekonomiczny". Trzeba było wszak wykorzystać pozostałości po gotowaniu ryb. Więcej o soforze w wywiadzie zpanem Zdzisławem Kochanowiczem (ekspertem z zakresu produktu tradycyjnego) TUTAJ. Na liście znalazła się, nareszcie,konfitura truskawkowa. Trudno było mi uwierzyć, że nikt na Mazowszu nie przerabiał "tak słodko" tych popularnych owoców. Konfitury robiono przecież już w pół wieku temu. A gdzie na Mazowszu są najlepsze truskawki? W okolicach
Zwolenia!. Tam dzięki dobrym glebom oraz bliskości rzeki rozwinęła
się uprawa tych owoców. Do dziś uprawa truskawek stanowi jedną z głównych
gałęzi rolnictwa na tym terenie.
„Na początku babcia zasypywała truskawki cukrem.
Nie zalewała syropem, tylko właśnie zasypywała cukrem. Wydaje mi się, że
to utrwalało truskawki. Zasypane truskawki gotowała powolutku na wolnym
ogniu. Cukier konserwował. Konfitury były słodkie, dosyć słodkie.
Jeszcze w latach 60-tych mama robiła takie konfitury w kamiennych
garnkach tutaj na wsi”
(Wywiad przeprowadzony z mieszkańcami powiatu
zwoleńskiego). Mamy na zaktualizowanej liście dwie zupy. Pierwsza tobarszcz czerwony zabielany z Ziemak. Ziemak to wieś leżąca w północno-wschodniej części województwa
mazowieckiego, powiecie makowskim, gminie Sypniewo. Regionie o wyraźnym wpływie kultury pobliskich Kurpi. Barszcz czerwony zabielany przyprawiano jedynie solą i cukrem a zagęszczano mąką pszenną. Proces zabielania śmietaną połączoną z roztrzepanym całym jajem bez końcowego
gotowania to istotny wpływ na smak barszczu. Podawano go w jednej misce z tłuczonymi ziemniakami. Druga zupa też "pachnie" kurpiowsko. Torosół z prośnianek z Jastrząbki. Wieś ta położona prawie w środku Kurpi
Właściwych. Stąd też zupa jest ...grzybowa.
„Grzyby gotowane. Najczęściej gotują na zupę
następujące grzyby: gąski, pępki, prośnianki, sitarze, turki. Grzyby te
myją w wodzie czyszczą z ziemi i kolek, obrzynają dolną część korzonka, a
wierzch obierają z powłoki. Gotują je pokrojone w wodzie, z solą,
zielem ang. (lub bez). Zwykle takie zupy są postne zupełnie, niekiedy
zabielają je mlekiem lub śmietaną. Podają do kartofli, lub kartofle
nalewają grzybami w misie”
(A. Chętnik, „Pożywienie Kurpiów”). Domowa nalewka z tarniny isyrop z czarnego bzu z Puszczy Mariańskiej to dwie ostatnie pozycje. Cechą wyróżniającą nalewkę tarninową przygotowywaną w gminie
Sarnaki jest dodatek goździków i soku z cytryny. Owoce czarnego bzu są
nietrwałe i niejadalne w bezpośrednim spożyciu :) tak więc najlepszym wyjściem okazują się bzowe przetwory. Wyżek wspomniany syrop uzyskuje się przez parowanie owoców bzu.
No o to na tyle:) kolejny raport za kolejne pół roku...pytanie czy dojdzie znów 10 pozycji..a może więcej? Trzymam kciuki. Zwłaszcza za sery. Bowiem słabiutko u nas coś z produktami mlecznymi, trzy pozycje niezmiennie od ...3 lat. Mam nadzieję, że w najbliższym czasie "temat" ruszy. Chociażby dzięki konkursowi serów zagrodowych o którym pisałam TUTAJ.
Dialektologia? Mieczysław Jastrun powiedział, że „człowiek ze swoją mową zrośnięty jest ciaśniej niż drzewo z ziemią".
Gotowac mi się szczególnie nie chce. Za to chce mi się coś zjeśc. Zniechęcenie brakiem lokalności dań lub chociażby dyskusją kulinarną z nimi pomiędzy produktem z kucharzem postanowiłam przekuc w poszukiwania ciekawostek. No i trafiłam na ową dialektologię.
Dialektologia jest nauką o dialektach i gwarach ludowych lub patrząc na nią ogólniej opowiada o języku mieszkańców wsi. Z ogromną ciekawością przeczytałam o dialekcie mazowieckim. Nie wiedziałam, że ma aż tak duży obszar działania. Obejmuje bowiem nie tylko Mazowsze ale i Mazury. Częśc Podlasia również.
"Zachodnią granicę obszaru wyznaczają miejscowości:
Skierniewice, Sochaczew, Gostynin, Płock i Mława. Na północy granica
przebiega na północny zachód od Nidzicy, Szczytna, Mrągowa, Giżycka i
Olecka, biegnąc do Suwałk i Sejn, a stąd wzdłuż granicy państwowej na
południe do Włodawy. Południowa granica dialektu mazowieckiego biegnie
od Skierniewic i Grójca, poprzez Garwolin, Radzyń Podlaski do okolic
Włodawy."
Jak podaje pani Justyna Garczyńska w opracowaniu na temat dialektu Mazowsza TUTAJ.
Czy wiecie, że charakterystyczne dla mazowieckiej gwary są stwardnienia grupy li w ly czyli lypa zamiast lipa albo malyna zamiast malina? Więcej na ten temat poczytacie TUTAJ.
Są też różne wersje tłumaczenia pochodzenia nazwy "Mazowsze". Jedna wg. A. Brucknera, proponuje powiązac nazwę z rodzajem gliny (mazią). Występuje ona w okolicy Płocka które jest oczywistą kolebką Mazowszan. Inna mówi o pochodzeniu od imiennym. Terenami tymi władał Mazos, cześnik Mieszka II od którego to imienia zaczęto nazywac te ziemie. Coś nie coś z historii Mazowsza a tym samym z historii rozwoju języka możecie przeczytac TUTAJ.
A ja idę coś przekąsic...śledzia może na mazowiecką modłę?
Nastrojowo na śniadanie jajecznika po ormiańsku z oliwkami, szpinakiem, pomidorami i kwaśnym mlekiem. Co o tym sądzicie?
Na Kurpiach to co decyduje o smaku to surowiec i jego pochodzenie, jak przeczytałam w opracowaniu dotyczącym kuchni kurpiowskiej. Cóż, właściwie to decyduje o smaku każdego regionu. Wiedzą o tym Włosi, Francuzi czy Austryjacy. Kaczkę na poniższy przepis mam od państwa Jurewiczów. Surowiec wysokiego sortu. .......Reszta też dobrana z właściwą selekcją jakości.
farsz: 100 g zmielonych orzechów włoskich 50 g rodzynek wątróbka z kaczki lub indyka (1 sztuka) 3 jajka 2 łyżki masła 1/4 łyżeczki gałki muszkatołowej 1 i 1/2 łyżki bułki tartej 1/4 łyżeczki cukru sól, pieprz
Majeranek ucieram z solą, gałką i masłem. Kaczkę umytą i osuszoną nacieram tą pastą, obwijam folią spożywczą i pakuję do lodówki na 3 godziny.
Przygotowuję farsz: sparzam rodzynki, wątróbkę oczyszczam i drobno kroję, masło ucieram z żółtkami na puch. Do masła dodaję wątróbkę, cały czas ucierając, orzechy i resztę przypraw oraz tartą bułkę. Ubijam na sztywno pianę z białek i łączę z resztą nadzienia.
Kaczkę nadziewam. Zszywam. Układam na wysmarowanej masłem blasze i obkładam masłem. Wstawiam do 180 stopni i piekę około 40 minut, podlewając 3 krotnie sosem z kaczki.
Jabłka myję i wydrążam. Skrapiam cytryną. Ucieram orzechy z masłem i miodem a następnie tym farszem nadziewam jabłka. W każdy owoc wbijam po jednym goździku.
Po upływie 40 minut obkładam kaczkę przygotowanymi jabłkami i piekę przez godzinę. Pamiętam o podlewaniu.
Potrawa z surowych, tartych ziemniaków zapiekana z przyprawami i dodatkiem "mięsnym" występuje w każdej regionalnej kuchni naszego Kraju. U sąsiadów również. Mamy więc kugel wywodzący się z tradycji żydowskiej ale też pod podobną - kugiel - nazwą występuje w publikacjach kulinarnych dotyczących kuchni litewskiej i polskiej. Różnicę stanowią właściwie dodatki. W kuchni żydowskiej dodaje się nie skwarki czy żeberka wieprzowe ale kaczkę. Jest też blaszak, babka ziemniaczana i rejbak. Ta ostatnia nazwa pochodzi z kurpiowszczyzny.
Rejbak podajemy oczywiście na ciepło w smacznym towarzystwie. A za owo towarzystwo można uznac zsiadłe mleko a jak ktoś nie lubi to zimną maślankę a także podsmażony boczek i surówkę z kiszonej białej kapusty.
Rejbak z Ostrołęki
1 kg ziemniaków
15 dkg wieprzowiny gotowanej
5 dag kiełbasy zwyczajnej
15 dkg wędzonki
1 mała cebula
1 jajko
2,5 dag mąki
1/4 łyżka mąki ziemniaczanej
bułka tarta
smalec
sól, pieprz
Gotuję mięso. Surowe ziemniaki ucieram na tarce, dodając do nich mąkę i jajka. Gdy mięso przestygnie kroję drobno. Podobnie robię ze słoniną, wędzonką, kiełbasa i cebulą tylko, że je podsmażamy razem na patelni. Przestudzam, mieszam z mięsem i utartymi ziemniaków. Przyprawiam do smaku i dokładnie mieszam. Do wysmarowanej smalcem i posypanej bułką tartą brytfanki wlewam przygotowaną masę. Piekarnik rozgrzewam do 180 st i wstawiam rejbak do gorącego piekarnika. Całość zapiekam około 30-40 minut. Uwaga: Doskonale smakuje od razu po upieczeniu. Jednak kolejnego dnia już nie jest takie pyszne. Idealnie wtedy jest odsmażyc na patelni w plastrach. Można też pokroic w dużą kostkę i zalac jajkami. Genialne!
Dziś postanowiłam zajrzeć do kuchni sąsiadów, takich "przez płot". Na Kurpiach, na ten przykład, jedzą kapuśniak z czerwonej kapusty. Znacie? Jeśli nie to koniecznie spróbujcie. Warto.
Kapuśniak z czerwonej kapusty 1 czerwona kapusta 2 cebule (ja wzięłam jedną czerwoną jedną zwykłą) 2 jabłka 5 pomidorów 6 szklanki wywaru z warzyw 4 ząbki czosnku 2 łyżki octu jabłkowego 2 łyżki oleju słonecznikowego liśc laurowy koper włoski sól, pieprz
Szatkuję drobno kapustę. Obieram i kroję w małą kostkę jabłka. Siekam równie drobno cebulę. Wrzucam wszystko na rozgrzany tłuszcz (w garnku) i dodaję rozgnieciony czosnek. Dodaję 2 szklanki bulionu. Duszę wszystko pod przykryciem przez 15 minut.
Pomidory parzę i obieram. Kroję na kawałki i dodaję do kapuśniaku. Dodaję również przyprawy i wlewam resztą bulionu. Całośc gotuję na małym ogniu przez pół godziny.
Że co? Aaa....dokładnie to Złota Kaczka Sołtysowej. A skąd? A no spod Ostrołęki. A dokładnie to z Goworowszczyzny. Pani Krystyna Manowska postawiła nawet tezę, że złota kaczka Sołtysowej to jedna z najsmaczniejszych potraw w regionie. Coś na ten temat wie bowiem jako autorka przepisu została wyróżniona w konkursie Laur Marszałka Województwa Mazowieckiego (2013). Pani Krystyna ma gospodarstwow którym ową kaczkę podaje. A jeśli nie jest Wam po drodze to poniżej podaję przepis, dzięki uprzejmości autorki. Przepis na złotą kaczkę
Sołtysowej 1 kaczka (1,5-2 kg) 0,5
kg jabłek (najlepiej antonówek) 1 l. soku z jabłek 2 łyżki masła 0,5 kg
śliwek 1 łyżka smalcu 1 łyżka oleju słonecznikowego 2 łyżki majeranku 0,5 kg suszonej żurawiny sól, pieprz, natka
1 słoik gruszek z octu (do dekoracji) - nie miałam!
Autorka podaje: Kaczkę
należy dokładnie
umyć i osuszyć. Starannie usunąć pozostałości po lotkach. Następnie
włożyć
kaczkę do miski i zalać sokiem jabłkowym. Odstawć do lodówki na noc (12
godzin). Po tym czasie kaczkę starannie osuszyć, natrzeć solą,
majerankiem i (1 łyżeczka ziaren) pieprzem (uprzednio rozbitym dokładnie
w moździerzu). W międzyczasie obrać i
pokroić w ćwiartki jabłka. Do środka kaczki włożyć jabłka i śliwki.
Kaczkę
należy zamknąć wykałaczkami i przełożyć do brytfanki. Umieścić ją w
piekarniku
nagrzanym do 220° C i piec ok. 1,5 - 2 h. W trakcie pieczenia należy
kaczkę
polewać wytopionym kaczym tłuszczem. Przed zakończeniem pieczenia należy
otworzyć brytfankę i piec kaczkę 15 minut do zarumienienia. Po upieczeniu
udekorować gruszkami z octu i żurawiną. Ja tego nie miałam więc zrobiłam buraczki i kaszę jęczmienną.
Wyprawa na kulinarne Kurpie latem zaowocowała a raczej zawarzywowała faszerowaniem kabaczków. Dlaczego? Dlatego, że uwielbiam faszerowane warzywa i gdy tylko trafiłam na ten przepis u pani Hani, nie mogłam mu się oprzec.
Kabaczki faszerowane po ostrołęcku
4 młode, nieduże kabaczki po 20 dkg wieprzowiny i cielęciny mielonej 1 duża cebula 1 bułka namoczona w mleku 1 łyżka oleju słonecznikowego 2 łyżki masła 1 jajko 2 łyżki natki 1/4 szkl śmietany kwaśnej 22% po 1 łyżeczce mąki i soku z cytryny szczypta z cukru, sól, pieprz, papryka
Drobno posiekaną cebulę szklę na oleju, dodaję masło i mielone mięso. Chwilę smażę a następnie studzę. Odciśniętą z mleka bułkę łączę z mięsem, natką i przyprawami. Wbijam jajko i wyrabiam farsz.
Umyte kabaczki kroję wzdłuż i usuwam pestki. Wrzucam je na osolony wrzątek na dwie do trzech minut. Wyjmuję, zlewam zimną wodą i osuszam. Nadziewam farszem. Naczynie żaroodporne smaruję masłem i układam w nim kabaczki. Podlewam delikatnie bulionem i duszę na niewielkim ogniu przez 10 minut a następnie wkładam do piekarnika na kolejne 10 minut. Wyjmuję kabaczki i robię sos. Śmietanę roztrzepuję z mąką, cytryną i przyprawami. Wlewam do naczynia z sosem z pieczenia. Całośc delikatnie mieszam bez przykrycia aż zgęstnieje.
Gospodarstwo Eko-agroturystyczne Sabina i Mieczysław Mąka (genialne kozie sery i inne pyszności z cyklu: eko bo własne) 07-420 Kadzidło, Grale 45 tel: (0-29) 5940062 tel. kom.: 0-604417025
Piekarnia Serafin (fafernuchy, pączek z pudrem, chleb kołodziej, łopatka wieprzowa w chlebie) Serafin 4
07-437 Łyse
tel: (0-29) 5940150
Pasieka Kurpik (miody) Teresa i Czesław Niedźwiedzcy ul. M. Konopnickiej 5 07-415 Olszewo-Borki
Buraki myję i osuszam. Nie obieram! Następnie zawijam w folię i piekę w piekarniku (około 50 minut w 180 st). Sprawdzam czy są upieczone wbijając widelec (podobnie jak w przypadku ziemniaków). Gdy wystygną obieram. Następnie kroję w małą ale nie drobną kostkę. Ogórek obieram i kroję w kostkę, a dymkę drobno siekam. Śmietanę mieszam z wystudzoną wodą i octem, w kolejności śmietana z wodą a potem ocet. Przyprawiam sola i
pieprzem. Wszystkie składniki dokładnie mieszam i wstawiam do
lodówki na 2 godziny. Jajka gotuję i obieram gdy wystudzone. Kroję w ósemki. Tuż przed podaniem dodaję kostki lodu i wkładam jajka. No i gotowe do podania na stół:)
Niektórzy
po raz pierwszy usłyszeli o Ostrołęce za sprawą filmu Marka Piwowskiego
"Rejs". W jednej ze scen grany przez Zdzisława Makaklewicza inżynier
Mamoń, patrząc na panie na plaży, krzyknął: O! Jest! Widzę! Droga... Chyba na Ostrołękę.
Czytaj
więcej na
http://www.rmf24.pl/tylko-w-rmf24/fakty-z-twojego-miasta/news-fakty-z-twojego-miasta-w-ostrolece,nId,1106466?utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox
droga
iektórzy
po raz pierwszy usłyszeli o Ostrołęce za sprawą filmu Marka Piwowskiego
"Rejs". W jednej ze scen grany przez Zdzisława Makaklewicza inżynier
Mamoń, patrząc na panie na plaży, krzyknął: O! Jest! Widzę! Droga... Chyba na Ostrołękę.
Gdzie leży miasto, które dzisiaj odwiedziły Fakty z Twojego Miasta?
Na Nizinie Północnomazowieckiej, na skraju Puszczy Zielonej,
w województwie mazowieckim. Przez Ostrołękę przepływają aż trzy rzeki -
Narew, Omulew i Czeczotka.
Historia Ostrołęki sięga końca XI wieku, kiedy to na piaszczystej
wyspie znajdującej się na wysokości ujścia Omulwi wybudowano gródek
obronny. Powstała wokół niego osada zapoczątkowała dzisiejsze miasto. Ostrołęka często była dotykana przez historię - mówi Dominik Mydłowski, nauczyciel historii z Zespołu Szkół Zawodowych nr 1. Pierwsze
wzmianki mamy z 1373 roku, nadano wtedy wójtowstwo, były to czasy
średniowiecza. Ostrołęka ma swój ślad w każdych większych powstaniach,
a o jej
Czytaj więcej na
http://www.rmf24.pl/tylko-w-rmf24/fakty-z-twojego-miasta/news-fakty-z-twojego-miasta-w-ostrolece,nId,1106466?utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox
Niektórzy
po raz pierwszy usłyszeli o Ostrołęce za sprawą filmu Marka Piwowskiego
"Rejs". W jednej ze scen grany przez Zdzisława Makaklewicza inżynier
Mamoń, patrząc na panie na plaży, krzyknął: O! Jest! Widzę! Droga... Chyba na Ostrołękę.
Gdzie leży miasto, które dzisiaj odwiedziły Fakty z Twojego Miasta?
Na Nizinie Północnomazowieckiej, na skraju Puszczy Zielonej,
w województwie mazowieckim. Przez Ostrołękę przepływają aż trzy rzeki -
Narew, Omulew i Czeczotka.
Historia Ostrołęki sięga końca XI wieku, kiedy to na piaszczystej
wyspie znajdującej się na wysokości ujścia Omulwi wybudowano gródek
obronny. Powstała wokół niego osada zapoczątkowała dzisiejsze miasto. Ostrołęka często była dotykana przez historię - mówi Dominik Mydłowski, nauczyciel historii z Zespołu Szkół Zawodowych nr 1. Pierwsze
wzmianki mamy z 1373 roku, nadano wtedy wójtowstwo, były to czasy
średniowiecza. Ostrołęka ma swój ślad w każdych większych powstaniach,
a o jej
Czytaj więcej na
http://www.rmf24.pl/tylko-w-rmf24/fakty-z-twojego-miasta/news-fakty-z-twojego-miasta-w-ostrolece,nId,1106466?utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefo
Niektórzy
po raz pierwszy usłyszeli o Ostrołęce za sprawą filmu Marka Piwowskiego
"Rejs". W jednej ze scen grany przez Zdzisława Makaklewicza inżynier
Mamoń, patrząc na panie na plaży, krzyknął: O! Jest! Widzę! Droga... Chyba na Ostrołękę.
Gdzie leży miasto, które dzisiaj odwiedziły Fakty z Twojego Miasta?
Na Nizinie Północnomazowieckiej, na skraju Puszczy Zielonej,
w województwie mazowieckim. Przez Ostrołękę przepływają aż trzy rzeki -
Narew, Omulew i Czeczotka.
Czytaj więcej na
http://www.rmf24.pl/tylko-w-rmf24/fakty-z-twojego-miasta/news-fakty-z-twojego-miasta-w-ostrolece,nId,1106466?utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox
Niektórzy
po raz pierwszy usłyszeli o Ostrołęce za sprawą filmu Marka Piwowskiego
"Rejs". W jednej ze scen grany przez Zdzisława Makaklewicza inżynier
Mamoń, patrząc na panie na plaży, krzyknął: O! Jest! Widzę! Droga... Chyba na Ostrołękę.
Gdzie leży miasto, które dzisiaj odwiedziły Fakty z Twojego Miasta?
Na Nizinie Północnomazowieckiej, na skraju Puszczy Zielonej,
w województwie mazowieckim. Przez Ostrołękę przepływają aż trzy rzeki -
Narew, Omulew i Czeczotka.
Historia Ostrołęki sięga końca XI wieku, kiedy to na piaszczystej
wyspie znajdującej się na wysokości ujścia Omulwi wybudowano gródek
obronny. Powstała wokół niego osada zapoczątkowała dzisiejsze miasto. Ostrołęka często była dotykana przez historię - mówi Dominik Mydłowski, nauczyciel historii z Zespołu Szkół Zawodowych nr 1. Pierwsze
wzmianki mamy z 1373 roku, nadano wtedy wójtowstwo, były to czasy
średniowiecza. Ostrołęka ma swój ślad w każdych większych powstaniach,
a o jej mieszkańcach można powiedzieć, że zawsze byli nastawieni
patriotycznie - opowiada.
Czytaj więcej na
http://www.rmf24.pl/tylko-w-rmf24/fakty-z-twojego-miasta/news-fakty-z-twojego-miasta-w-ostrolece,nId,1106466?utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox
Niektórzy
po raz pierwszy usłyszeli o Ostrołęce za sprawą filmu Marka Piwowskiego
"Rejs". W jednej ze scen grany przez Zdzisława Makaklewicza inżynier
Mamoń, patrząc na panie na plaży, krzyknął: O! Jest! Widzę! Droga... Chyba na Ostrołękę.
Gdzie leży miasto, które dzisiaj odwiedziły Fakty z Twojego Miasta?
Na Nizinie Północnomazowieckiej, na skraju Puszczy Zielonej,
w województwie mazowieckim. Przez Ostrołękę przepływają aż trzy rzeki -
Narew, Omulew i Czeczotka.
Historia Ostrołęki sięga końca XI wieku, kiedy to na piaszczystej
wyspie znajdującej się na wysokości ujścia Omulwi wybudowano gródek
obronny. Powstała wokół niego osada zapoczątkowała dzisiejsze miasto. Ostrołęka często była dotykana przez historię - mówi Dominik Mydłowski, nauczyciel historii z Zespołu Szkół Zawodowych nr 1. Pierwsze
wzmianki mamy z 1373 roku, nadano wtedy wójtowstwo, były to czasy
średniowiecza. Ostrołęka ma swój ślad w każdych większych powstaniach,
a o jej mieszkańcach można powiedzieć, że zawsze byli nastawieni
patriotycznie - opowiada.
Czytaj więcej na
http://www.rmf24.pl/tylko-w-rmf24/fakty-z-twojego-miasta/news-fakty-z-twojego-miasta-w-ostrolece,nId,1106466?utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefoxhttp://lokalnazywnosc.pl/ewa-gospodarstwo-agroturystyczne
Niektórzy
po raz pierwszy usłyszeli o Ostrołęce za sprawą filmu Marka Piwowskiego
"Rejs". W jednej ze scen grany przez Zdzisława Makaklewicza inżynier
Mamoń, patrząc na panie na plaży, krzyknął: O! Jest! Widzę! Droga... Chyba na Ostrołękę.
Gdzie leży miasto, które dzisiaj odwiedziły Fakty z Twojego Miasta?
Na Nizinie Północnomazowieckiej, na skraju Puszczy Zielonej,
w województwie mazowieckim. Przez Ostrołękę przepływają aż trzy rzeki -
Narew, Omulew i Czeczotka.
Historia Ostrołęki sięga końca XI wieku, kiedy to na piaszczystej
wyspie znajdującej się na wysokości ujścia Omulwi wybudowano gródek
obronny. Powstała wokół niego osada zapoczątkowała dzisiejsze miasto. Ostrołęka często była dotykana przez historię - mówi Dominik Mydłowski, nauczyciel historii z Zespołu Szkół Zawodowych nr 1. Pierwsze
wzmianki mamy z 1373 roku, nadano wtedy wójtowstwo, były to czasy
średniowiecza. Ostrołęka ma swój ślad w każdych większych powstaniach,
a o jej
Czytaj więcej na
http://www.rmf24.pl/tylko-w-rmf24/fakty-z-twojego-miasta/news-fakty-z-twojego-miasta-w-ostrolece,nId,1106466?utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox