Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jajka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jajka. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 6 lutego 2018

Szlachcianka z Troszyna

Szlachcianką z Troszyna nazywają ...w Troszynie...jajecznicę. Czemu? Cóż...zgodnie z definicją z Najsmaczniejszej Listy jest to "Ścięta masa jajeczna z poszarpanymi kawałkami omleta, kawałkami wędlin lub wędzonek."

Wsi o nazwie TROSZYN jest kilka w Polsce, ta od jajecznicy to Troszyn w powiecie ostrołęckim, na lewym brzegu Narwi na obszarze północno-wschodniego Mazowsza, pomiędzy puszczą Białą i Zieloną. Dawniej ten rejon nazywano mazowieckim zaściankiem z uwagi na lokalizacje dośc dużej liczby zascianków drobnoszlacheckich. Tutejsza szlachta jadała tak samo opierając się na produktach z własnego gospodarstwa. Jako, że Mazowsze bogate nie było to posiłki składały się z kartofli, zboża, mleka i jaj. Owa bliskość szlachty i włościan pozwoliły na stworzenie wspólnej kuchni. Złośliwa, skądinąd nazwa, "szlachcianka" wzięła się ponoc z anegdoty o pewnej szlachciance, mało biegłej w sprawach kulinarnych gospodyni. Owa pani przygotowując posiłek ze zbyt małej ilość jaj, dodała do nich mleka i mąki, a w momencie smażenia potrawy nie udało jej się odwrócić placka na drugą stronę, więc porwała go na kawałki. Do jajecznicy z Troszyna dodaje się również skwarki, kawałki wędlin i wędzonki. No i tak powstała owa potrawa.

piątek, 22 kwietnia 2016

Śliwki. Poniatowski. Tremo

Moje bliższe spotkania z Jabłonną to ostatnie dwa lata. Dobrze wspominam mieszkanie tam w otoczeniu lasów i dobry jak na miejscowosc pod-stoliczną dojazd do "City". Ale o tym, że Jabłonna a dokładnie pałac w Jabłonnie to miejsce, gdzie podają "przysmaki księcia Pepi" dowiedziałam się dopiero w ostatnie wakacje. Owszem chodziłam na spacery z dziewczynkami na tereny parku urokliwie położonego wokół pałacu jednak nigdy nie wnikałam w tematy kulinarne z nim związane. Aż tu pewnej niedzieli dopadła mnie informacja o  jajkach zapiekanych na grzance i zrazach z polędwiczek wieprzowych z buraczkami. To właśnie te dwa dania podobno szczególnie lubił książę Józef Poniatowski. O preferencjach kulinarnych jego wuja, króla Stanisława Poniatowskiego proponuję poczytac TUTAJ. 


Zwłaszcza temat śliwek, które nade wszystko kochał nasz ostatni król, mnie bardzo zafrapował. Zacytuję więc:
"Maria z Mohrów Kietlińska, autorka wspomnień z połowy XIX wieku, pisała o śliwkowej tajemnicy swych krewnych: 
 Do zapasów, czynionych na zimę, należało też konserwowanie śliwek węgierek, które podawano w dzień Bożego Narodzenia na deser. Sposób był nader prosty i nigdy nie zawodził. Kucharz Józef, w rękawiczkach i z puszką blaszaną, uzbrojony w nożyczki, wyłaził na drzewo i zbierał najpiękniejsze okazy, ucinając wraz z szypułką i bacząc, aby nie zetrzeć barwy. Układał śliwki w puszce, którą następnie, zalutowaną szczelnie, zakopywano w ziemię aż do zimy. 
Tajemnica konserwowania śliwek nieomal trafiła na wiedeński dwór, gdzie wprawdzie na cesarskim stole pojawiały się zimą truskawki i poziomki, ale śliwek o tej porze roku nie widywano. Ojciec autorki wspomnień podarował pudło śliwek miejscowemu austriackiemu dostojnikowi. Hrabia Mercardin gościł na wigilii innych, jeszcze ważniejszych, bo wiedeńskich, dostojników i kiedy na stole pojawiły się śliwki, wszyscy wpadali w zachwyt. Oczywiście hrabia zażyczył sobie przepisu na świeże śliwki w grudniu, ale pan Mohr zbył go, twierdząc, że to tajemnica jego siostry, pilnie strzeżona przed wszystkimi."

Wracając do Jabłonnej. W pałacowej restauracji można spróbowac wyżej wymienionych dań co widac na  zamieszczonej fotografii na początku postu:).


Ja postanowiłam spróbowac ... 

małe śniadaniowe śledztwo... 

kulinarne, 

oczywiście. 

Obok efekt...






a przepisu nie dam:)


sami sobie pośledźcie.

Smacznego :)




wtorek, 15 marca 2016

Jajka. Perliczka. Wielkanoc




Na WIELKANOC w tym roku proponuję jaja perlicze z Grabiny Radziwiłłowskiej, bardzo mazowieckie i bardzo smaczne. Jajo perliczki jest ciut mniejsze od kurzego ale przede wszystkim różni się kształtem, bowiem z jednej strony jest zaokrąglone, podczas gdy druga wydłużona. Perliczki trafiły do Europy z Afryki dzięki portugalskim żeglarzom w XV wieku a do na nas około sto lat później. W drugiej połowie XIX wieku były bardzo popularnym ptakiem hodowlanym na Mazowszu obok gęsi, kaczek czy kur.

Wartości odżywcze w perliczych jajkach są znacznie wyższe niż w kurzych a do tego długo utrzymują świeżośc. Przekonałam Was? Jeśli tak  to zajrzyjcie do Grabiny Radziwiłłowskiej na ulicę Dużą 45.

Jak już będziecie możecie skusic się na perliczkę jako taką. Mięso jest bardzo delikatne i kruche a im starszy osobnik to w smaku przypomina dziczyznę. Oczywiście perliczki z wolnego chowu same sobie znajdują pożywienie ale by mięso miały smaczne warto szukac takich karmionych naturalnymi paszami zwłaszcza kaszą jęczmienną, otrębami, kukurydzą, grochem, siemieniem lnianym, ziemniakami czy bobem.

Dziwią Was perliczki w lokalnej kuchni? A pisał o nich już Reymont w „Chłopach” czy Dąbrowska w „Nocach i dniach”

Jaja perlicze z Grabiny Radziwiłłowskiej
 Gospodarstwo Rolne Wiśniewski Janusz
Tel. 504 197 616 
ul. Duża 45, Grabina Radziwiłłowska


Jajka perlicze można też nabyc drogą kupna pod halą Mirowską: polecam pawilon 78.


piątek, 26 lutego 2016

Mąka. Piwo. Jaja

Z Wielkopolską połączona jestem z obu stron: po tzw. mieczu i po kądzieli. Nie mam pojęcia czy takie naleśniki jadał którykolwiek członek mojej rodziny. Ja po prostu lubię czasem smażyc naleśniki... jednych uspokaja sprzątanie innych robienie ciasta a mnie gotowanie a zwłaszcza naleśnikowanie.

Naleśniki piwne

1 i 1/2 szklanki mąki poznańskiej (!)
2 i 1/2 szklanki jasnego letniego piwa
2 jajka od szczęśliwej kury
1 łyżka oleju słonecznikowego
1 łyżka koniaku
sól, pieprz biały
po 1/2 łyżeczki majeranku, tymianku, szałwii i estragonu 

Jajka miksuję jakieś dziesięc minut na wolnych obrotach z piwem, stopniowo dodając mąkę a potem koniak, olej, zioła. Na końcu przyprawiam solą i pieprzem. Następnie przykrywam ciasto na około dwie godziny. Przed smażeniem mieszam i jeśli jest taka koniecznośc dodaję piwo. Smażę naleśniki. 

Doskonale sprawdzą się do nadzienia z mielonego mięsa z rosołu. A do tego barszcz czerwony. Mocno czosnkowy, koniecznie.