czwartek, 7 lutego 2013

Tłusty Czwartek na Mazowszu...

Pączki od Bliklego czy z Górczewskiej? A może warto zajrzeć na Chmielną? Zagorzali zwolennicy każdego z tych adresów będą wieść ze sobą długie dysputy, gdzie jest smaczniej i bardziej pączkowo. Pączki od Bliklego startowały w 2010 roku w konkursie na Warszawski Specjał, na forach smakosze skłaniają się raczej do cukierni Pawłowicza na Chmielnej i Zagoździńskich na Górczewskiej. O tej drugiej możecie przeczytać pasjonujący artykuł Cała Wola kupowała pana Majewskiego. Nie jestem wielbicielką tych trzech adresów. U Bliklego ciut za małe, u Pawłowicza zbyt puchate a na Woli mają nadzienie zupełnie nie w moim guście. Jednak gdy spojrzymy na kwestie Tłustego Czwartku od strony kuchni regionalnej okaże się, że pączki jedzone były we wschodniej części Mazowsza a w Warszawie królowały faworki. Może więc dziś poświęcimy uwagę właśnie nim? 

Faworki, pojawiły się prawdopodobnie u nas wraz z francuskim wpływami na dworze królewskim. Podawano je podczas obiadów czwartkowych, oczywiście tych tłusto-czwartkowych. Przepisów tradycyjnych jest kilka z uwagi na .... zasobność domów, w których je wykonywano. Mamy więc dodatek rumu bądź spirytusu lub też octu. Mogą być ze śmietaną albo bez niej. Jeden z najsmaczniejszych przepisów, jakie miałam przyjemność jeść zarekomendowała mi Lucy-na. Przepis rodzinny z Kresów ale w Warszawie wielu kresowiaków zamieszkało więc traktuję to jako ich wkład w lokalną sztukę kulinarną.


FAWORKI CZYLI CHRUŚCIKI

150g mąki
2 żółtka
½ łyżeczki masła
4 łyżki ciepłej wody
½ łyżeczki octu lub spirytusu

tłuszcz do smażenia (olej lub smalec)
cukier puder do posypania


Z mąki uformuj kopczyk z wgłębieniem, wlej do środka ciepłą wodę wymieszaną z masłem i octem (lub spirytusem) oraz roztrzepanymi żółtkami. Zagarniając mąkę do środka połącz wszystkie składniki, zagnieć aż powstanie kula. Następnie przez 15 minut rzucaj ciastem o stolnicę. Gdy po kilku uderzeniach powstanie długi kawałek ciasta, złóż go kilka razy i zacznij bicie od nowa.

Zawiń ciasto w folię spożywczą i odłóż do lodówki na godzinę żeby odpoczęło.
Ciasto rozwałkuj cienko, wykrój długie prostokąty, natnij na środku i przez nacięcie przeciągnij jeden z końców. Smaż w głębokim tłuszczu z obu stron na złoty kolor. Podawaj posypane cukrem pudrem.


Robiłam wersję z octem (6% jabłkowym) i spirytusem. Różnicy nie odnotowałam. Smażyłam również w dwóch wersjach. Na oleju rzepakowym i na smalcu. Tu w smaku różnica jest zauważalna jednak obie wersje są smaczne. Ważne by zastosować się do rady pani Lucyny, tym razem, Ćwierczakiewiczowej: smażyć tuż po przygotowaniu ciasta!

Chrust, faworki, chruściki ... nazw wiele. Moja babka nazywała je anielskim skrzydłami. Zresztą ten rodzaj ciastek znany jest w kuchniach nie tylko naszych sąsiadów czy francuzów. Natrafiłam na ich ślad również we Włoszech, na Węgrzech, w Rumunii i w Skandynawii. 

Pyszne, chrupiące, delikatne w najmniejszym stopniu nie dietetyczne... Tak powinien smakować Tłusty Czwartek....

1 komentarz:

  1. A tutaj pan Maciej Nowak na Slow Food Warszawa...faworkobraniu:)

    http://dziendobry.tvn.pl/video/faworki-trzeba-wymacac,1,newest,75556.html

    OdpowiedzUsuń

Witam. Przeczytam.