piątek, 1 lutego 2013

Zalewajka spod Przygłowa

Hanna Szymanderska w  "KUCHNI POLSKIEJ. POTRAWY REGIONALNE" podaje przepis na zupę, która niektórym może się pomylić z żurem. Zalewajka, bo o niej mowa, jest wg. ww pozycji spod Przygłowa. Miejscowość o tej nazwie wyśledziłam niedaleko Zalewu Sulejowskiego. Nie jest to Mazowsze jednak historyczne granice regionu zmieniały się przecież na przestrzeni wieków. Poza tym jakaś Przygłowianka mogła przywędrować w granice Mazowsza i ugotowała pierwszą zalewajkę... Zupę tą moja babka ze strony mamy, mazowszanka od pokoleń, gotowała często o tej porze roku. 


ZALEWAJKA

2 szklanki żuru
3–4 ząbki czosnku
1,5 kg ziemniaków 
30 dkg białej kiełbasy 
5 dkg wędzonego boczku lub słoniny
2 średnie cebule 
1 szklanka śmietany 
1 łyżka mąki


Obrane i pokrojone w kostkę ziemniaki zalewamy wodą i gotujemy razem z czosnkiem na niewielkim ogniu. Po 20 minutach wlewamy żur. Boczek lub słoninę kroimy w kostkę, topimy na patelni, dodajemy drobno posiekaną cebulę, zrumieniamy. Dodajemy mąkę, zasmażamy. Wlewamy do zupy i zagotowujemy. Po odstawieniu z ognia dodajemy śmietanę. Podajemy z chlebem.

Zupa jest pyszna. Jedzona w biedniejszych domach a Mazowsze do bogatych regionów nie należało aż do XX wieku. Wolę ją w wersji ze słoniną. Doskonała i wyrazista. Zresztą przyznaję, że zarówno słoninę jak i białą kiełbasę mam "prawdziwe",czyli nie przemysłowe a robione przez pana Piotra Lenarta z Bydgoszczy.


Co do zalewajki przypomniała mi się jedna scena filmowa. Pamiętacie?