czwartek, 31 grudnia 2015

Kulinarne korzenie - Kresy - kawa po kozacku


Gdy do google wrzucimy hasło "kawa po" przepisów wyskakuje kilkanaście. Do najpopularniejszych należą oczywiście: po turecku, irlandzku, wiedeńsku, grecku, angielsku, wietnamsku, arabsku, włosku. Ale jest też wybór na literkę "k": kapitańsku, kubańsku, karaibsku, katalońsku no i oczywiście po kozacku.  

Tak swoją drogą na temat polskiego sposobu na kawę:
Początkowo kawę pito na wzór wschodni, czyli bez żadnych dodatków. Szybko zaczęto jednak dodawać m.in. mleko, słodką śmietanę, cukier, a nawet sól. Pod koniec XVIII wieku mocna kawa „po polsku”, pita z wyborową tłustą śmietanką, wśród cudzoziemców dorównywała sławą naszemu chlebowi. Dla odróżnienia kawę słabą zwano „niemiecką” lub „śląską”. Czarną kawę pijano już tylko w czasie postów celem umartwiania się.
to Wikipedia,

A skoro jest jeszcze dziś rok Ormian a raczej jego ostatni dzień to tylko dorzucę, że do przygotowania kawy po ormiańsku potrzebujemy specjalnego naczynia - briki. Zalewa się ją (wraz z cukrem) zimną wodą, a potem doprowadza do wrzenia. Jest też wersja gdy do słodkiej kawy podaje się podpaloną kostkę cukru nasączoną alkoholem. 

OCZYWIŚCIE z uwagi na zamieszkiwanie na Kresach - Ukraina, mojej ormiańskiej prababki oczywistym stało się łączenie przepisów. Tutaj podaję kawę po kozacku bo na zimno, które jest za oknem rozgrzewająca to prawdziwie propozycja. Pije i rozmyślam. Przypomina mi się od razu na hasło "kozacy" opowieśc babki Jagi jak to w Sośnicy regularnie wpadali do dworku kozacy, a Polacy z rewizytą. Takie były czasy i tak wyglądały "trudne" sąsiedzkie stosunki. Pisac by o tym nie jest łatwo ani "modnie". Proces wybielania (Nas u nas i Ich u nich) przebiega klasycznie. Cóż, zapominając o historii jesteśmy narażeni na jej powtarzanie. 
Wracając do Sośnicy. Podczas jednej z "rewizyt" kozackich jeden z moich pradziadków, zarządca majątku, stanął w obronie właściciela Sośnicy. Zginął. W zamian rodzina dostała dworek. Widac go częściowo na jednym zdjęciu. Dworek się nie uchował bo w między czasie był jeszcze wrzesień 1939

Podczas wakacji w Sośnicy mieszkałam w odbudowanym domu. San i ruiny zamku. Koścista i oschła babka Marika robiąca mus z malin (z nieodłącznym papierosem w ustach!). Zapach kwitnących drzew w sadzie. Cóż za cudowną moc sprawczą ma nasza pamięc....


Kawa po kozacku

4 łyżki kawy
1,5 szkl. wody
2 łyżki cukru
laska wanilii
1,5 szkl. czerwonego wytrawnego wina
4 kieliszki czystej wódki (25 ml)

 Wodę słodzę i dodaję wanilię. Calośc odgrzewam powoli aż do zagotowania. Zaparzam kawę w tygielku i mieszam z wodą. Wino podgrzewam ale nie dopuszczam do gotowania. Do czterech szklaneczek lub filiżanek wlewam po kieliszku czystej wódki, po czym uzupełniam ją gorącą mieszanką kawowo-winną (bez wanilii).