Czytam Kuchnię Ormiańską
i z zaskoczeniem odnotowuję kolejne "rewelacje". Takie jak ta, że w
Armenii od wieków rosły nie tylko "zagraniczne" owoce takie jak figi czy
granaty ale swojsko smakujące: gruszki, czereśnie, wiśnie, maliny,
truskawki, porzeczki czy jabłka. Tak, właśnie jabłka. Cóż trudno się
temu dziwic jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że sadownictwo Ormian ma
tysiącletnią tradycję. Dokładnie sześc tysięcy lat. Robi wrażenie,
nieprawdaż? Ponieważ wrzesień, sezon na jabłka w pełni,
pomyślałam o zrobieniu deseru o korzeniach ormiańskich popularnego w
kuchni mojej babki Jagi. Zapiekanie jabłek ze słodkim nadzieniem jest
znane w kuchni galicyjskiej w regionie wschodniej Małopolski gdzie
mieszkała większośc mniejszości ormiańskiej Rzeczpospolitej. Deser ten
sprawdza się idealnie gdy nie ma za bardzo z czego zrobic w domu
słodkiego finiszu na obiad. Polecam też deser z bloga poświęconego kuchni ormiańskiej. Pyszna lektura.
Jabłka zapiekane
1,5 kg kwaśnych jabłek
100 g łuskanych orzechów włoskich
100 g cukru trzcinowego
5 g mielonego cynamonu
masło
Jabłka
powinny byc średniej wielkości, wszystkie w miarę równe. Z owoców
odcinam częśc górną z szypułkami i wybieram łyżką gniazda nasienne.
Skrapiam oszczędnie wnętrze owoców sokiem z cytryny. Następne
przygotowuję nadzienie z rozdrobionych orzechów z cukrem i cynamonem i
napełniam nim jabłka. Przykrywam "czapeczką" z górnej części jabłek.
Jabłka układam na wysmarowanej blasze i piekę w nagrzanym piekarniku
(180 st) przez 15 minut.