piątek, 5 grudnia 2014

Cykata pomarańczowa

 Cykata, nie mylić z cykadą to ekspresowy sposób na nieodzowny dodatek do ciast (czytaj:kandyzowaną skórkę pomarańczową). Zaglądając do słownika języka polskiego możemy dowiedzieć się, że nie dotyczy to tylko cytrusów:
  
<<cykata - skórki z pomarańczy, cytryn, melona, arbuza, liście tataraku osmażone w cukrze, używane do wyrobów cukierniczych>>

Jakby na to nie patrzeć zazwyczaj jednak kandyzuje się skórkę pomarańczową lub cytrynową. Okazuje się, że przepis na cykatę jest wśród regionalnych przepisów Warszawy. Swoją drogą ciekawe skąd mieli pomarańcze... Ja na swoje czekam do zimy, gdy będą w dostawie InCampagna z Sycylii. Och...a pyszne są...

A poniżej przepis na cykatę bo może wpadniecie na pomysł zrobienia cykatowego "hand-made" pod choinkę?


Cykata pomarańczowa

skórka z 6 pomarańczy
3/4 szkl
cukru

syrop 1 szkl cukru
1/2 szkl wody
1 łyżka soku pomarańczowego


Pomarańcze dokładnie myję i obieram. Można to zrobić albo obieraczką do ziemniaków lub po podzieleniu na ćwiartki z każdej delikatnie ściągnąć białe wnętrze. Następnie pokroić na małe kwadraciki.
Do słoiczka wsypuję warstwę skórki zasypując ją cukrem. Na cukier kładę następną warstwę skórki i znowu cukier  tak do końca. Trzeba pamiętać tylko by ostatnią warstwą był cukier. Słoik zakręcam i ustawiam w temperaturze pokojowej. Cykata jest gotowa gdy skórka puści sok a cały cukier się rozpuści.

Cykatę możemy przechowywać kilka miesięcy w lodowce.

Do tego typu przetworu warto korzystać z ekologicznych cytrusów z uwagi na "chemię" w skórce. Dlatego zdecydowałam się na cytrusy prosto od sadownika z Sycylii. Warte grzechu..

wtorek, 2 grudnia 2014

Wytwórcy...Przetwórcy

 Niedawno pisałam o Luks Pomadzie i jakoś nie mogę przestać o tym myśleć. Tzn o lokalnych wytwórcach przetworów. Teraz gdy zobaczyłam w sklepie przemysłowy "eko" dżem za "jedyne" 15 zł postanowiłam temat rozszerzyć. Sama zresztą lubię robić prezenty świąteczne z przetworów właśnie.

fotografia musu malinowego ze strony Fimaro
Wiem, że wytwórców przetworów (a może powinno się ich nazywać przetworcami?) jest aktualnie dużo na rynku. Każdy/Każda z nas może mieć wrażenie, że co to trudnego. Zrobimy je przecież przy następnym sezonie na wiśnie, jabłka, jagody, bez, pomidory... A potem już nie ma czasu. Nie ma możliwości. Ochoty brak. A owoce i warzywa czekać nie chcą na nasz nastrój i czas. Warto więc nie wydymać lekceważąco warg i mieć swoich ulubionych dostawców słoikowych pyszności. Bo po co w szale pędzić do sklepu i kupować przemysłowy "szajs" (nie mylić z "hajs"). 

Ja osobiście lubię te które wychodzą spod ręki Pań Przetworniczek z okolic Nowego Kawkowa, Węgajt, Pupek (Lawendowe Pole, Galeria Kawkowo, Koronczarka i inne). Genialne mirabelki w słoiczkach przywożę sobie, przy okazji okazji, z Dzikiej Kaczki LINK na Mazurach. Pytani znajomi polecali przetwory z Plattówki LINK, też Mazury. Popularna jest też warmińska pani Ela LINK. Ostatnio też moja droga przyjaciółka dała mi spróbować pysznych porzeczek z tymiankiem wytwarzanych przez Owocowy Dom LINK na Podlasiu. 

Skoro jesteśmy na Mazowszu warto znać Rajmana LINK, który doprowadził krem z jabłek do niebiańskiej perfekcji. Z Pruszkowa wywodzi się Eterno LINK, mające bardzo szeroką ofertę i "właściwe" certyfikaty. Miałam możliwość spróbowania ich carskiej figi z makiem i po tym doświadczeniu zamierzam nabyć ich (doświadczeń w słoikach) więcej:). Na przetwory Anny Walczyńskiej natknęłam się kilka lat temu w jakiejś kawiarni. Agrest z imbirem i truskawki z cynamonem, które zaproponowano mi do naleśników były świetne i warte polecenia LINK

Pisałam też już o przetworach wiśniowych i nie tylko z Zakroczymia LINK, o łomiankowskich Towarach Niezwykłych LINK a także o Luks Pomadzie LINK.