wtorek, 13 września 2016

Czerwona Kapusta. Kasza Perłowa. Kurki

Gołąbki uwielbiam ponad wszystko. W sezonie kapustnym rozpustnie mogę je jeśc. Ale czemu ciągle takie same? No właśnie nie muszą byc takie same. Tym razem robię świetną wersję rodem z Wielkopolski skąd pochodziła częściowo moja rodzina z obu odnóg (taty i mamy). O tym, że rodzina ojca mojej mamy pochodziła z Wielkopolski dowiedziałam się stosunkowo niedawno. Okazało się, że pra pra dziadek prze-imprezował większośc majątku i zmuszony był do przeprowadzki z bogatej Wielkopolski do biedniejszego Mazowsza. Kupił więc ziemię w Królikowie za resztki po Elżbiecinie. Ech...co też człowiek w genach dostaje to strach się dowiadywac... 

Na szczęście mój dziadek Stanisław okazał się byc najlepszym przykładem mieszanki dobrych genów wielkopolskich i mazowieckich. Etos pracy. Kreatywnośc. Samodzielnośc. Rozwiązywanie problemów. Uśmiech. Ciepło...Chętnie zaglądam do pamiątek po nim. Choc to teraz mało modne bo to jednak czasy PRL. Lubię czytac dyplomy za innowacje w FSO. Drobne rzeczy dzięki, którym coś lepiej funkcjonuje. Skrzydła motyla i ich wpływ na tornado....



Gołąbki z czerwonej kapusty

duża główka czerwonej kapusty
szklanka kaszy perłowej ugotowanej na pół miękko
3 cebule w kostkę

pęczek koperku
200 g kurek
2 łyżki masła
0,5 litra bulionu

sos beszamelowy

Robię farsz z kurek uduszonych z cebulą z dodatkiem kaszy, drobno posiekanego koperku.
Do dużego garnka wlewam gorącą wodę i wkładam kapustę z wyciętym głąbem, tak żeby jak największa część kapusty była przykryta. Obgotowuję kapustę na małym ogniu. Zdejmuję co jakiś czas kolejne liście.Scinam "nerwy" na liściach. Studzę. Nie mają byc ugotowane tylko zblanszowane. Nadziewam gołąbki. Zawijam "kopertowo".

W dużym garnku układam na spodzie liście kapusty a na nich kładę gołąbki. Wlewam bulion tak by przykryc gołąbki. Dodaję masło. Duszę do miękkości.

Przed podaniem przygotowuję beszamel i podaję razem z gołąbkami.


Przepis z książki pani Hani Szymanderskiej. Kuchnia Polska. Wielkopolska.

piątek, 9 września 2016

Ziemniaki. Jaja. Blacha

Jesień już tuż tuż.... Niedługo wyjedziemy na zawsze "ze wsi sielskiej" do "kochanego miasta". Na koniec warto zrobic coś niezapomnianego ale prostego....może .... tak! Zainspirowały mnie placki z Najsmaczniejszej Listy - LINK . Mazowieckie choc nie tylko:) bo jak podają  

"Ziemia Kornicka to teren, na którym ścierały się wpływy polskie, litewskie i rusińskie. Ta różnorodność kulturowa wpłynęła znacząco również na tradycje kulinarne tych terenów. Gospodynie pieczołowicie pielęgnowały tradycyjne receptury i przekazywały je młodszym pokoleniom. Placki ziemniaczane pieczone na blasze były podstawową potrawą kuchni kornickiej. Ludność wiejska była biedna, a składniki do przygotowania placków tanie i łatwo dostępne w każdym domu."



Placki ziemniaczane pieczone na blasze

0,7 kilogram ziemniaków
2 jajka
35 dag mąki
sól i pieprz do smaku


Ziemniaki utrzeć na tarce lub w urządzeniu mechanicznym i odlać z nich sok, dodać jaja, sól i pieprz, wymieszać. Smażyć na kuchennym piecu węglowym lub przygotowanej blasze bez tłuszczu do uzyskania ciemnego koloru.