piątek, 18 marca 2016

Korzenie. Kresy. Gołąbki

Kuchnia kresowa najbardziej pielęgnowana jest dziś chyba we Wrocławiu. Specyfika historycznych wędrówek ludności po II Wojnie Światowej, oczywiście. A jak wędrówki ludzi to i kulinarnych tradycji i smaków oczywiście. Między Lwowem a Stanisławowem skąd pochodziła rodzina babki Jagi jest przeszło 100 km jednak gołąbki po lwowsku nie miały problemu z ich pokonaniem. Może przepis poznała prababka lub babka podczas "wędrówki" ku centralnej części ówczesnej Polski? Niestety już się nie dowiem. Ale gołąbki uwielbiam w każdej postaci.

Gołąbki po Lwowsku
 

1 główka włoskiej kapusty
50 dag kaszy gryczanej
40 dag wieprzowiny
20 dag surowego wędzonego boczku
1 szklanka śmietany
2 szklanki bulionu grzybowego
* 4 pomidory (opcjonalnie)


2 cebule
2 jajka
sól, pieprz

Zaczynam od boczku, którego pokrojonego w grubą kostkę wrzucam na patelnię w jednym celu: wytopić. Do skwarków dodaję drobno posiekaną cebulę. W tym czasie gotuję na sypko kaszę. Gdy przestygnie dodaję zmielone mięso. Doprawiam solą i pieprzem, dodaję jajka i wyrabiam masę na farsz. Na koniec dodaję cebulę ze skwarkami. Mieszam. 



Liście kapusty oddzielam od głąba i sparzam wrzątkiem. Gdy przestygną przystępuję do zawijania gołąbków. 

Na dnie rondla układam liście kapusty, te które nie przydały się do zawijania. Następnie warstwę gołąbków, które przykrywam liśćmi i podlewam bulionem. Na wierzch kładę w "wersji "opcjonalnej sparzone i obrane ze skórki pomidory. Całość polewam śmietaną duszę około dwóch godzin czyli do miękkości. Doskonałe z sosem grzybowym.

Dla chętnych pogłębienia wiedzy o kuchni lwowskiej świetną będzie książka pana Andrzeja Fiedoruka.  Kuchnia lwowska  wydana przez Wydawnictwo Zysk i S-ka to bardzo ciekawa pozycja, zawiera bowiem zbiory przepisów z pierwszej połowy XX wieku.