piątek, 6 marca 2015

Zupa cytrynowa

 Sezon na cytrusy niedługo się skończy. Sycylijczycy mam na myśli Monicę Fiumara mają doskonałe cytryny Feminello Siracusano.  Wiecie, że nietypowo jak na cytrusy, owocuje cały rok?  Każde kwitnienie daje inne owoce w kształcie i kolorze. Te pierwsze „primofiore” o kształcie elipsy wydłużone na czubku o kolorze od jasnej zieleni po jasną żółć. Kolejne to „bianchetto” owalne i żółte przechodzące w biel. Ostatnie „verdello” nosi nazwę od koloru skórki, zawsze zielonej. Mając dostęp do takich cytryn trudno oprzec się przepisowi pani Hani Szymanderskiej. Wam też to zalecam:)!
 

Zupa Cytrynowa

300 g cielęciny z kością
włoszczyzna bez kapusty
otarta skórka z cytryny
sok z cytryny
cytryna pokrojona w cienkie plasterki
1 szkl kwaśnej śmietany
2 żółtka
1 szkl ryżu ugotowanego na sypko
2 łyżki masła
2 łyżki koperku
sól
 

Obraną włoszczyznę i mięso wkładam do garnka i dodaję skórkę z cytryny. Gotuję wywar (do miękkości mięsa) a następnie przecedzam i solę. Z mięsa usuwam kości i kroję je w kostkę. W rondelku topię masło i wrzucam ugotowany ryż. Mieszam i podgrzewam. Przecedzony wywar zagotowuję z sokiem z cytryny. Wlewam rozkłóconą z surowymi żółtkami śmietanę i mieszam, cały czas podgrzewając. Wrzucam ryż i mięso. Dodaję plasterki cytryny (bez pestek). Przed podaniem posypuję koperkiem.




wtorek, 3 marca 2015

Korzenie - Ormianie albo O słodkości i upadku marzeń

Pierwsi Ormianie, tzw "starej" emigracji trafiali do Polski już od połowy XIV wieku. Przywileje, które otrzymali od królów polskich począwszy od Kazimierza Wielkiego stworzyły podstawę prawno-polityczną do ich funkcjonowania w Polsce. Zasiedlali w znacznej mierze południowo-wschodnie krańce ówczesnej Rzeczpospolitej. Mimo otwartości na inne nacje i kulturę lokalną zachowali własną odrębnośc w wielu sprawach kulturowych, obyczajowych i ...kulinarnych. 

Moje wyobrażenia o tradycyjnych słodyczach ormiańskich ukształtowały, z jednej strony ulubiony tort mojej babki Jagi a z drugiej wiedza o słodkościach typowych dla tamtego rejonu. Ten drugi pogląd potwierdziła wnikliwa lektura Kuchni ormianskiej. Mamy pachlawę (ciasto orzechowo-miodowe), nazuk (ciasto drożdżowe z nadzieniem) kozinak (deser migdałowy) i gata (ciasto drożdżowe).

Niestety nie znalazłam tam przepisu na tort ormiański babki Jagi. Do niego najbliżej jest temu z Misianki. Lepki nugat mocno miodowy i orzechowy zarazem. Nie przepadam za słodyczami a jak już to muszą byc naprawdę "ciężkie" i "esencjonalne". Bo je się ich mało. Taki właśnie jest tort ormiański. Poszukałam w Internecie i trafiłam na kilka przepisów. Niestety nie ma "pod ręką" mojej drogiej L., którą mogłabym poprosic o upieczenie "wspomnień z dzieciństwa" (och jakiż obłędny robi ona tort mocca! Gdzie jesteś moja kochana??!!) No więc musiałam poradzic sobie sama...

Poddałam analizie przepisy z: WhitePlate i CioccolatoGatto. 

Załamałam się...przepis przewyższał moje umiejętności cukiernicze o kilka poziomów... A wpis na blogu już "zaklepany". Trudno...poddałam się. Rzadko mi się to zdarza. Pozostało mi więc jedynie udac się do Misianki i nabyc drogą kupna tort. A może jednak???


A oto klęska i upadek marzeń ....:


Poległam już na etapie blatów, brnąc w masę zrobiłam błąd...którego ddokumentacji foto tu nie pokażę....

Więc macie dwie możliwości:
1. Kupujecie tort w Misiance
2. Podejmujecie rękawice i ...pieczecie...wtedy pamiętajcie, że :
Ciasto musi odstac około dwóch, trzech dni jak słusznie zauważyła Liska z White Plate, bo od niej wzięłam ten przepis. Poczekacie? Poczekamy!

A jeśli chcecie to proponuję wypróbowac czeską Marlenkę od Aleksandry bo to ciastko rozsławione przez ormiańską rodzinę Avetisyan.