wtorek, 17 października 2017

Rydze. Rydze. Rydze

Rydze jadam od niedawna i bardzo rzadko. Kurki uwielbiam w wielu odsłonach (omlet, jajecznica, pierogi, sos, w occie) lecz niestety również sporadycznie trafiają na mój stół. Do tej pory Pan M zaopatrywał mnie w grzyby, grzyby jednak ostatnimi laty nie obrodziły. Kiedyś grzybobranie to były 4 kosze dziś połowa. A ceny na bazarku czy w sklepie mrożą serca i portfele. Jednak dla dobra projektu, tego grzybowego pojedynku nie odmówię. Pierwszy przepis jest z publikacji KSOW a drugi z książki Kuchnia Warszawy i Mazowsza pod redakcją pani Prószyńskiej.


Rydze na maśle

0,5 kg rydzów
1/8 kostki masła
sól, pieprz

Oczyszczone i opłukane rydze pozbawiamy nóżek (można je wysuszyc i zrobic masło rydzowe o którym było TUTAJ). Osuszamy. Na patelni rozpuszczamy masło dobrej jakości i kładziemy grzyby kapeluszami do góry. Po 3 minutach przekładamy na drugą stronę. Czekamy aż puszczą sok. Smażymy kolejne 3-4 minuty. Podajemy prosto z patelni oprószone solą i pieprzem - oba najlepiej świeżo zmielone. 

Mnie w powyższej potyczce trudno wyłonic zwyciężcę. Smakują mi obie wersje maślanych grzybów. Można jeszcze zrobic rydze w kruchym cieście z przepisu pani Orłowskiej. Jeśli by grzybowych smaków było za mało. 

Rydze w kruchym cieście
1/2 kg rydzów
1 łyżka sklarowanego masła
5 dkg  orzechów włoskich (pokruszonych)
sól,  pieprz
ciasto:
30 dkg mąki
15 dkg masła
1 jajko
2 łyżki słodkiej śmietanki 


Mąkę siekam z masłem. Dodaję żółtko roztrzepane ze śmietanką i szczyptę soli, szybko zagniatam ciasto. Owijam je folią i wkładam do lodówki na co najmniej 15 minut. 
Rydze czyszczę, myję i osuszam papierowym ręcznikiem. Odcinam kapelusze. Nóżki siekam i podsmażam na rozgrzanym maśle. Do usmażonych nóżek dodaję orzechy i przyprawy. 
Schłodzone ciasto rozwałkowuję i kroję na kwadraty. Wielkośc ciasta dyktuje wielkośc kapelusza grzyba. Kwadrat musi byc większy o około 1,5 cm.  Na środku układam rydzowe kapelusze, a na nich porcje nadzienia. Rogi ciasta sklejam nad kapeluszami. Smaruję ciasto białkiem i piekę na złoty kolor w temp. 200°C.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Witam. Przeczytam.