piątek, 14 listopada 2014

Zupa cebulowa specjalnie na slowfoodowy stół

Wszystko zaczęło się od imprezy Slow Food'owej w Fortecy (październik tegoż roku) na którą mieliśmy "coś" przynieść. Jadalnego lub pijalnego. Fair Trade, slow, lokalne i sezonowe...hm... Druga połowa października to czas jesieni a dla mnie jesień to początek sezonu na zupy. Czyli zupy tylko jakie? Najbardziej sezonowe byłyby: ziemniaczana, jarzynowa....aalee... Gdzie tu moje Mazowsze? Może więc krupnik z kaszy jaglanej? No tak tylko powinny być moje. A ja, to przecież, kundel z pochodzenia. Znaczy gdyby to miały być korzenie to zupa musiałaby zawierać w sobie tradycje kulinarne Mazowsza, Wielkopolski, Galicji, Ormian Polskich, Austryjackie i Niemieckie. Uff. Nie da się chyba że podzielimy na dwie zupy. Pomyślałam. Poszperałam. I tak powstał pomysł na dwie zupy. Dziś pierwsza z nich.

Cebulowa z cydrem i sekretnym dodatkiem...

3 cebule zwykłe
2 duże szalotki
2 cebule fioletowe
1 cebula cukrowa
4 ząbki czosnku
1,5 łyżki świeżego tymianku
1 mały ogórek kiszony
2 litry bulionu wołowego
1 szklanka cydru wytrawnego
sól, świeżo mielony pieprz

oliwa z oliwek, masło

Wszystkie warzywa na tą zupę kupiłam pod Fortecą u Ziółków.  Cydr oczywiście z Włodowa z Kwaśnego Jabłka.

Cebule, drobno pokrojoną , smażę na kilku łyżkach oliwy z dodatkiem odrobiny masła. Nie ma być uduszona tylko obsmażona. Dodaję też zgniecione ząbki czosnku (nawet ich nie obieram). Wrzucam ją do garnka i podlewam bulionem. Gotuję przez godzinę. Następnie wlewam cydr i doprawiam solą, pieprzem. Dodaję starty na bardzo małych oczkach ogórek i tymianek. Całość gotuję jeszcze przez pół godziny.



wtorek, 11 listopada 2014

Patriotyzm kulinarny

kuchnia mazowiecka i zapożyczenia - grzybowa freestyle

 Czym jest tytułowy "patriotyzm kulinarny"? Jedzeniem gęsi na 11 listopada? Kupowaniem produktów z napisem "teraz polska"? Wybieraniem w sklepie jabłek zamiast bananów? Chodzeniem do restauracji z kuchnią polską? 

Kulinaria są istotną częścią kulturowego dziedzictwa narodowego. Często zapominamy jednak o tym. Obrazy Matejki czy Malczewskiego to tak. Muzyka Chopina czy .... Rzeźby Igora Mitoraja. Powieści .... Wiersze...... Ale kuchnia? Gdy o tym rozmawiam bardzo często widzę uśmieszek pobłażania na ustach moich rozmówczyń i rozmówców. No bo czy pierogi ruskie babci Malwiny albo rosół cioci Krysi mogą coś wnosić do naszego dziedzictwa? Gotowały je od zawsze tak jak ich matki, babki i prababki. Zdarzyło mi się nawet, że kulinarnym "genderem" oberwałam w dyskusji. Bo to przecież tylko emancypacja mogła sprawić, że "obieranie ziemniaków jest sztuką" LINK. 

Przecież jedzenie to taka prozaiczna sprawa. Je się po to by żyć, prawda? Ale czy tylko? 

Patriotyzmem będzie .. duma ze swojej kuchni i jej choć podstawowa znajomość. Moja pierwsza przewodniczka po kuchni lokalnej, nieodżałowana pani Hanna Szymanderska często podkreślała, że statystyczny Polak więcej wie o kebabach, pizzy czy sushi niż o własnych tradycjach kulinarnych. My naszej kuchni chyba się wstydzimy. Wystarczy zobaczyc jak nieśmiało otwierają się w W-wie kuchnie warszawskie. Francuzi czy Włosi pielęgnują tradycje od dziecka wychowując partyjotów lokalnych, dumnych i świadomych. Zakochanych we własnej kuchni. Bo czy wiemy, że to co jako "polskie" podają nam w lokalach gastronomicznych dość swobodnie kojarzy się z kuchnia chłopską (kto by jadł tyle mięsa będąc chłopem?) albo staropolską (bo gdzie dziczyzna, kasze, grzyby). Polewka to nie ta zupa która teraz znamy. Tak naprawdę aktualna kuchnia ma swoje korzenie bardziej w XIX wieku niż by się to wydawało. We wczesnych wiekach byliśmy specjalistami od ryb słodkowodnych, ewenementem w skali kontynentu. Czy dziś na wigilię jecie szczupaka na szaro, karasie w kapuście, lina w śmietanie, sandacza? Czy jedliście kiedyś na śniadanie jajecznicę mazowiecką – z dodatkiem mielonego mięsa? A na kolacje zrobiliście dla rodziny staropolski rejbak z Ostrołęki (rodzaj babki ziemniaczanej z gotowaną wieprzowiną)? 

Nie postuluję, żebyśmy dobrze się zrozumieli, zamknięcia knajp włoskich, greckich czy francuskich. Chodzi mi o świadomość, wiedzę i wolny wybór. Tylko tyle w kwestii patriotyzmu w kuchni.